Śląsknetowy wehikuł czasu - ostatni taki mecz
26.09.2025 (12:00) | Wiktor Brylonekfot.: Marcin Polański
12 lat w piłce to naprawdę dużo. Teraz prawdopodobnie wiele z nas chciałoby się przenieść w czasie, wracając do czasów w których Śląsk zdobywał medale w Ekstraklasie. To właśnie wtedy Śląsk ostatni raz mierzył się z Polonią. Zapraszamy na Śląsknetową podróż w czasie, która przedstawi wam ówczesne sylwetki obu drużyn, ale też przypomni o wynikach w światowej i reprezentacyjnej piłce.
EUROPEJSKA PIŁKA
Zanim przedstawimy wam portrety obu drużyn, nasza podróż rozpocznie się od przejrzenia tego, co się działo w europejskiej piłce w sezonie 12/13. A jak europejska piłka to oczywiście Śląsk Wrocław! Polska liga po sezonie 11/12 zajmowała 20. miejsce, w popularnym dzisiaj rankingu UEFA. To pozwoliło mistrzowi Polski, rozpocząć kwalifikacje do Ligi Mistrzów od drugiej rundy. Tam, trafił na Budućnost Podgoricę, z którą Trójkolorowi poradzili sobie w dwumeczu 2:1. Wojskowi nie dali jednak popisu na własnym stadionie, przegrywając rewanż 1:0. Co ciekawe, spotkanie sędziował sam Michael Oliver, który debiutował tym meczem na europejskich boiskach.
Jak radziły sobie pozostałe polskie drużyny? Lech Poznań skończył swoją przygodę w trzeciej rundzie kwalifikacyjnej Ligi Europy, przegrywając w dwumeczu 3:1 (3:0; 0:1) z AIK Fotboll. W tej samej rundzie odpada Ruch Chorzów, ulegając Viktorii Pilzno 7:0 (2:0; 5:0), a Legia Warszawa dociera do play-off-ów, ponosząc porażkę z norweskim Rosenborgiem 3:2 (1:1; 2:1). W tej samej fazie swoją europejską przygodę kończy Śląsk Wrocław. Najpierw porażka 1:6 (0:3; 1:3) ze szwedzkim Helsinborgsem IF w trzeciej rundzie kwalifikacyjnej LM, po czym spotkanie z Hannoverem 96 w Lidze Europy, które kończy się najpierw porażką 3:5, a następnie ostateczne pogrzebanie marzeń o Europie i porażka 1:5. Obecnie przygody pucharowe polskich drużyn przyzwyczaiły nas do czegoś innego, jednak z takimi wynikami, Śląsk i Legia dzisiaj zaczynałyby rywalizację w fazie ligowej Ligi Konferencji, a Lech powalczyłby o nią w ostatniej rundzie kwalifikacyjnej. Wtedy musieliśmy wrócić do domu z podkulonym ogonem.
TROCHĘ WIĘKSZA EUROPEJSKA PIŁKA
A co działo się w tej "prawdziwej" Lidze Mistrzów? Do finału dotarł Bayern Monachium oraz Borussia Dortmund. Ci pierwsi po drodze pokonywali Arsenal, Juventus i Barcelonę. Drudzy, z polskim trio w postaci Lewandowskiego, Błaszczykowskiego i Piszczka, wygrywali z Szachtarem Donieck, Malagą i Realem Madryt. Jednak zanim ktoś powie, że ścieżka Dortmundczyków była wyraźnie łatwiejsza, to należy spojrzeć na to, kogo pokonywali w fazie grupowej. Pożegnali Manchester City, który zamknął tabelę grupy, mając raptem 3 punkty na koncie, trzecie miejsce zajął Ajax, a drugie, Real Madryt. BVB wygrało w tych rozgrywkach z Realem 2 razy, raz remisując i raz ponosząc porażkę. To była niesamowita przygoda ekipy z Dortmundu. Finał został rozegrany na stadionie Wembley, gdzie czarno-żółci musieli uznać wyższość Monachijczyków. Gola na 2:1 w 89 minucie spotkania, strzelił Arjen Robben, dając swojej drużynie piąty tytuł Ligi Mistrzów.
Podobnie było w Bundeslidze, w której znowu triumfował Bayern przed Borussią. W Hiszpańskiej Primiera Division zwyciężyła FC Barcelona, zdobywając 100 punktów. To właśnie w sezonie 2012/13 aż 46 bramek i 10 asyst w 50 meczach, uzbierał Leo Messi.
Francja to początek wieloletniej dominacji PSGi ich pierwsze mistrzostwo od sezonu 1993/94. W składzie z tamtego sezonu możemy znaleźć takie nazwiska jak Thiago Silva, Ezequiel Lavezzi i oczywiście Zlatan Ibrahimović. Trenerem był sam Carlo Ancelotti. Włochy to pewne Scudetto Juventusu, a w Premier League, ostatni do tej pory tytuł zdobywał Manchester United, z Sir Alexem Fergusonem. To po tym sezonie słynny Szkot zakończył swoją trenerską karierę.
Orły Fornalika i zbieranie się po EURO 2012
Jedna rzecz zdecydowanie się nie zmieniła, kibice reprezentacji przeżywali ciężkie czasy. Polska była po turnieju Euro 2012, z którego odpadła z hukiem, zdobywając raptem 2 punkty. Remis z Grecją i Rosją do tego porażka z Czechami we Wrocławiu, doprowadziły do dymisji Franciszka Smudy. Nowym selekcjonerem został Waldemar Fornalik, który miał dać Polakom Mundial, który ominęliśmy 3 lata wcześniej. Niestety, wyprzedzili nas nie tylko Anglicy, ale też Ukraina i Czarnogóra, przez co marzenia o wyjeździe do Brazylii, musieliśmy odłożyć na inną okazję. Kadencję Fornalika naznaczyły się takimi wynikami jak remisy 1:1 i 2:2 z Czarnogórą, dwie porażki z Ukrainą (3:1 i 2:0), ale na otarcie łez, na konto reprezentacji udało się zapisać remis z Anglikami 1:1, po golu Kamila Glika.
W ówczesnej kadrze Fornalika znalazło się aż trzech piłkarzy Śląska Wrocław. 4 mecze z orzełkiem na piersi rozegrał Piotr Celeban, trzy spotkania dołożył Przemysław Kaźmierczak, a 9 spotkań i 3 gole zapisał na swoim koncie Waldemar Sobota. Skrzydłowy WKS-u strzelał w meczach z Mołdawią, Danią i San Marino. To jednak nie koniec wrocławskich akcentów w kadrze. W sztabie szkoleniowym znalazł się asystent m. in. Oresta Lenczyka - Marek Wleciałowski. Odszedł ze Śląska aby zostać asystentem Waldemara Fornalika, którego asystentem jest również dzisiaj w Ruchu Chorzów.
Bilans kadry był bezlitosny. 8 zwycięstw, 4 remisy i aż 6 porażek. Kadencja trenera Fornalika skończyła się 16 października 2013 roku, dzień po przegranym meczu z Anglikami w Londynie. Jego następcą został Adam Nawałka.
CO SIĘ DZIAŁO WE WROCŁAWIU?
Śląsk rozpoczął sezon w Polsce od zwycięstwa w Superpucharze. Remis z Legią w Warszawie pozwolił na rozegranie serii jedenastek, w której lepsi okazali się wrocławianie. Podopieczni trenera Lenczyka odpadli z europejskich pucharów, wygrywając w kwalifikacjach tylko jedno na sześć spotkań. W Ekstraklasie - porażka z Widzewem i wygrana z Koroną Kielce. Inaczej to sobie wyobrażali kibice mistrza Polski, ale przecież nikt nie mógł narzekać na zdobycie Superpucharu. Niestety, nastroje w szatni wyglądały o wiele gorzej niż na trybunach.
Trener Lenczyk trenował piłkarzy wrocławskiego klubu od 27 września 2010 roku, a w sezonie 2011/12 zdobył ze Śląskiem mistrzostwo Polski. Podziękowano mu po 704 dniach pracy we Wrocławiu, poza mistrzostwem zdobył również wicemistrzostwo w swoim pierwszym sezonie pracy. Zwolnienie trenera odbyło się w bardzo nieprzyjemnych okolicznościach. Już wcześniej do mediów przedostały się zapisy rozmów trenera ze swoimi przełożonymi. Nagrania obecnie nie są dostępne, jednak dalej można przeczytać, jak Orest Lenczyk tłumaczył się przed biurem prezydenta Wrocławia z dyspozycji swojej drużyny. Wyciek rozmowy był wynikiem wręcz komicznej wpadki trenera, który pomylił przyciski w telefonie i zamiast odrzucić połączenie od dziennikarza portalu Weszło, odebrał je i odłożył telefon na biurko. Portal nie widział żadnego problemu w pozyskanych w ten sposób materiałach i zdecydował się je opublikować. Na to źle zareagowali piłkarze, którym nie podobały się słowa, w jakich trener Lenczyk się o nich wypowiadał. Coraz częściej występowały zgrzyty na linii piłkarze-trener, a sam szkoleniowiec mówił po latach o różnych sytuacjach, w których jego gracze się na niego zwyczajnie obrażali.
Szkoleniowiec otrzymał od klubu zaproszenie na kolejny mecz po jego zwolnieniu, aby pożegnać się przed wrocławską publicznością, jednak z niego nie skorzystał. Szkoda, że w taki sposób kończyła się tak piękna przygoda.
Nowym trenerem został Czech, Stanislav Levy. Jego zadaniem było pozbieranie drużyny, tak aby obrona mistrzostwa Polski była w zasięgu Śląska. Debiutował w 4. kolejce w meczu z Podbeskidziem na terenie przeciwnika. Śląsk zremisował to spotkanie 1:1, zajmując po nim 4. miejsce w tabeli. Do dyspozycji nowego trenera byli tacy piłkarze jak Marian Kelemen, bracia Gikiewicz, Waldemar Sobota, Sebastian Mila czy Przemysław Kaźmierczak. WKS skończył przygodę w Europie, więc w perspektywie była już tylko obrona tytułu i zdobycie Pucharu Polski.
Podopieczni Levego przez długi czas dryfowali po miejscach 4-6, które nie dawały europejskich pucharów. Wrocławianie nie byli w stanie stworzyć dłuższej serii zwycięstw niż trzy spotkania. W końcu po meczu 21. kolejki Śląskowi udało się wskoczyć na trzecie miejsce w tabeli. Kolejną przeszkodą była Polonia Warszawa.
SPOTKANIE
13 kwietnia 2013 roku, dwie drużyny stanęły naprzeciwko siebie ostatni raz. Kibice obu ekip myśleli realnie o grze w Europie w kolejnym sezonie. Był to w zasadzie bezpośredni pojedynek o górę tabeli, bo szósta Polonia podejmowała trzeci Śląsk. Pierwsze spotkanie we Wrocławiu, gospodarze wygrali 2:1, po bramkach Łukasza Gikiewicza i Waldemara Soboty, a także czerwonej kartce Adama Kokoszki, który w tamtym meczu był graczem Czarnych Koszul. W lutym podpisał kontrakt ze Śląskiem i teraz grał po drugiej stronie barykady. Z warszawskiej drużyny odszedł również Łukasz Teodorczyk, który trafił do Lecha Poznań. W drużynie z Dolnego Śląska w porównaniu do poprzedniego spotkania zabrakło Patrika Mraza, który odszedł do słowackiej Senicy.
Skład Śląska na to spotkanie: Kelemen, Pawelec, Kokoszka, Kowalczyk, Ostrowski, Elsner, Kaźmierczak, Ćwielong, Mila, Sobota, Ł. Gikiewicz.
Skład Polonii: Przyrowski, Todorovski, Morozov, Baran, Piątek, Wrzesiński, Tosik, Pazio, Kiełb, Wszołek, Przybecki.
Na pierwszą bramkę trzeba było czekać raptem kwadrans. Po złym przyjęciu Kaźmierczaka, piłkę przejął Piątek, po czym zagrał długie podanie na wypuszczenie do Przybeckiego. Ten, mając mnóstwo miejsca na skrzydle, zgrał na piąty metr do niepilnowanego Kiełba, który wpakował futbolówkę do siatki przy krótkim słupku.
Obie drużyny miały problem z celnością, więc gra toczyła się głównie w środku pola. Niecelne przyjęcia, podania i przerzuty zdominowały mecz. Kolejny celny strzał padł dopiero 23 minuty później, jednak Ćwielongowi nie udało się zaskoczyć bramkarza Polonii. W 38. minucie, po faulu na Sebastanie Mili, sędzia odgwizdał rzut wolny. Kapitan Śląska świetnie wrzucił piłkę w pole karne, a po obronionym strzale Elsnera, dobitkę wykorzystał Adam Kokoszka. Na tablicy wyników widniał remis 1:1.
Niewiele później, Kaźmierczak posłał podanie do Gikiewicza, który zgrał z główki pod nogi Mili. Pomocnik popisał się wolejem z granicy pola karnego, a piłka poszybowała tuż pod poprzeczkę. Wrocławianie wyszli na prowadzenie jeszcze przed przerwą.
Druga połowa dość szybko przyniosła wyrównanie. Już w 48. minucie piłkę otrzymał Piątek, który dośrodkował do Jacka Kiełba. Strzał co prawda skończył się trafieniem w poprzeczkę, ale piłka pechowo odbiła się od nogi Mariana Kelemena i wpadła do siatki. Mimo czterech bramek mecz nie należał do porywających. Do końca nie mieliśmy już większych emocji, a spotkanie było pokazem ówczesnego topornego ekstraklasowego futbolu. Remis 2:2 oznaczał dopisanie sobie po punkcie do tabeli.
Ostatecznie Śląsk skończył sezon na 3. miejscu oraz mógł się pochwalić dotarciem do finału Pucharu Polski. Tam niestety w dwumeczu lepsza okazała się Legia Warszawa (0:2, 1:0). Udało się osiągnąć cel minimum, czyli zakwalifikować się znowu do Europy. Tymczasem Polonia Warszawa zakończyła swój ostatni do tej pory sezon w Ekstraklasie na 6. miejscu.
CO SIĘ STAŁO Z POLONIĄ?
Wiele osób może się teraz zastanawiać, jakim cudem Polonia pożegnała się z elitą, kończąc sezon na 6. miejscu? Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. W tej historii warto wyróżnić dwóch bohaterów: Józefa Wojciechowskiego i Ireneusza Króla. Ten pierwszy sprzedał drugiemu Polonię rok wcześniej. Wojciechowski znany był z fatalnego zarządzania klubem, proponowania ogromnych pensji nowym nabytkom, oraz dobierania fatalnych doradców. Legendarna już jest historia o zwolnieniu Bogusława Kaczmarka po czterech meczach, za przesunięcie Tomasza Jodłowca na pozycję pomocnika. Trener uzyskał bilans trzech zwycięstw i jednego remisu. Polonia, jak większość klubów Ekstraklasy wtedy, nie miała długofalowego planu, ani strategii rozwoju klubu.
Nowy właściciel zapowiedział zaciskanie pasa, jednak chyba nikt nie spodziewał się, że będzie to oznaczać opóźnienia z wypłacaniem pensji. W mediach zaczęły wypowiadać się poszkodowane osoby. Nie spodobało się to prezesowi, który zaczął atakować piłkarzy. Atmosfera zaczęła się zagęszczać. Na spotkaniu prezesa z zawodnikami, Król miał powiedzieć, że daje głowę, że zaległości trafią do piłkarzy do końca roku. No cóż, wystarczy powiedzieć, że utrata głowy prezesa, nie była taka abstrakcyjna, kiedy przyszedł 1 stycznia.
W Warszawie zalegano z wypłatami nie tylko piłkarzom, ale też pracownikom klubu. Byli zadłużeni w ZUS-ie i w urzędzie skarbowym. Łączna kwota długu to okolice 5 milionów złotych. Już na dwa mecze przed końcem sezonu, wiadomo było, że Polonia nie otrzyma licencji na grę w elicie w następnym sezonie. Odwołania nic nie dały. Klub zajmował wtedy piąte miejsce w tabeli Ekstraklasy, a kibice przygotowywali się do "pogrzebu" swojego klubu, w domowym meczu z Piastem Gliwice. Dwukrotny mistrz Polski pożegnał się z elitą 2 czerwca 2013 roku, porażką w Szczecinie 3:1.
Polonia podejmowała jeszcze próby zgłoszenia klubu do I ligi, co było skazane na porażkę. Pojawiały się pomysły, aby przesunąć Polonię do III ligi, czy nawet wykupić licencję innego klubu na grę w I lidze lub Ekstraklasie, jednak ostatecznie wyrok jest nieunikniony. Kończy się na spadku aż do IV ligi. Polonii udało się uniknąć wymazania z piłkarskiej mapy Polski, jednak na powrót do poważnej piłki kibice musieli czekać długie lata.
WALKA TRWA
W 2015 roku klub awansował do III ligi, a po roku do II ligi, jednak tam nie poradził sobie najlepiej i w następnym sezonie znowu musiał rozpoczynać rozgrywki ligę niżej. Dopiero w 2022 roku udało się dostać z powrotem do II ligi, którą Polonia wygrała jako beniaminek. W swoim pierwszym sezonie w I lidze walczyli o utrzymanie, jednak w kolejnym awansowali do play-offów, dając kibicom nadzieję na powrót do Ekstraklasy. Porażka w Płocku z Wisłą odbiera marzenia, ale klub dał sygnał reszcie Polski, że wstaje z kolan i jest gotów na kolejne wyzwania. Wiele zmieniło się w 2020 roku, kiedy nowym właścicielem Czarnych Koszul został Gregoire Nitot, ratując klub przed bankructwem. Od tamtej pory w Warszawie nie martwią się o wypłaty, czy płynność finansową klubu.