Stokowiec: Oczekiwałbym większego szacunku
21.11.2025 (23:45) | Jakub Lewandowskifot.: Paweł Kot
Śląsk Wrocław zremisował wyjazdowe spotkanie z Pogonią Grodzisk Mazowiecki 2:2 w ramach 17. kolejki I ligi. Po meczu zabrał głos szkoleniowiec gospodarzy, Piotr Stokowiec.
Myślę, że dla nas był to bardzo trudny mecz. Dobrze dysponowany Śląsk, jednak myślę, że zagraliśmy momentami bardzo dobrze i można powiedzieć, że wyrwaliśmy ten punkt z "gardła" Śląskowi. Były momenty w pierwszej połowie, gdzie realizowaliśmy swój plan na grę i byliśmy groźni oraz widowiskowi i taką drużynę chcę widzieć na pewno. Co do Śląska, myślę że wyprowadził sobie kilka sytuacji lepszych, lecz bramki straciliśmy po naszych niefortunnych błędach i szkoda, że one się wydarzyły, bo one mogły paść po innych akcjach - to jest młoda drużyna i myślę, że tego doświadczenia trochę brakuje. Generalnie cenię ten punkt, bo dzisiaj obroniliśmy twierdzę tutaj w Pruszkowie, nie przegraliśmy meczu u siebie, utrzymujemy drugie miejsce na półmetku rozgrywek. To jest ogromne wyróżnienie, grając 4. młodzieżowcami w pierwszym składzie, kolejni wchodzą i potrafimy z takimi firmami jak Śląsk Wrocław grać jak równy równym i na koniec wyrwać jeszcze punkt z "gardła", także jestem zadowolony, pochwaliłem za to drużynę, bo tak się kształtuje charakter, tak się hartuje stal. Jestem bardzo zadowolony z półmetka i tego dorobku punktowego i myślę, że dzisiaj też z dobrze dysponowanym Śląskiem zrobiliśmy to w dobrym stylu.
Czy Śląsk trenera czymś zaskoczył? Bo wydawało się, że to jednak Pogoń jako wicelider tabeli będzie tutaj faworytem, a przez sporą część fragmentów wrocławianie sprawiali wrażenie drużyny bardziej poukładanej
No tak, nie skupialiśmy się za mocno na przeciwniku, nie byliśmy niczym zaskoczeni, może kilka zmian w składzie i to było wszystko, jeśli chodzi o zaskoczenie. Wie pan, w podstawowym składzie wychodzi 4. zawodników rocznik 2007 i 2006, którzy mają występy do tej pory epizody w 3. lidze, no to okej… Z racji tego, że jesteśmy na drugim miejscu, jeśli to pan na myśli to się zgodzę, ale z racji tego, że to zawodnicy, którzy są na początku swojej drogi, ale stawianie nas na równi z budżetem Śląska i z potencjałem zawodniczym, to się z panem nie zgodzę. Myślę, że to my sobie dobrze poradziliśmy z faworyzowanym Śląskiem i potrafiliśmy na końcu zadać jeszcze cios, ale doceniam dobrą grę Śląska dzisiaj, absolutnie. To był jeden z najtrudniejszych przeciwników z jakim graliśmy w Pruszkowie. Tym bardziej się cieszę, że ta młoda drużyna nie przestraszyła się, szczególnie w pierwszej połowie wyszliśmy bez kompleksów i myślę, że tak sportowo zasłużyliśmy. Ja sobie zdaję sprawę, że Śląsk miał też świetne okazje i nie dziwię się, że momentami przeważał, ale myślę że my też mieliśmy kilka okazji. Ten plan gry to nie było nic przypadkowego i momentami graliśmy tak, jak chcieliśmy grać i myślę, że to był dobry mecz pod kątem taktycznym. Trenersko myślę, że to był bardzo dobry mecz.
Jeszcze zapytam co się zadziało po meczu, bo było sporo zamieszania na murawie po końcowym gwizdku. Co tam się zadziało z perspektywy trenera?
Nic się nie zadziało, no są emocje. Ja wiem, że nie jest fajnie i nie jest to przyjemne dostawać bramkę w doliczonym czasie gry czy w końcówce meczu, ale sądzę, że trzeba zachować klasę i szacunek do rywala, a nie podając rękę mówiąc: "ja bym podziękował sędziom", bo to jest myślę trochę taki brak szacunku dla tej młodej drużyny, dla naszej pracy i co z tą drużyną dokonujemy, ale myślę, że w sporcie takie emocje się zdarzają, ale oczekiwałbym większego szacunku.