Stolarski: Zasłużenie wygraliśmy ze Śląskiem

28.09.2024 (23:30) | Jan Pindral

fot.: Paweł Kot

W 10. kolejce Ekstraklasy Śląsk Wrocław przegrał na wyjeździe z Motorem Lublin 1:2 (1:0). Jak te zawody skomentował trener gospodarzy Mateusz Stolarski?



 

Jak oceni pan ostatnie mecze Motoru? Czy możemy mówić o drużynie jako “niezniszczalnej”?

Cieszę się i rozpiera mnie duma, że drużyna się nie poddaje i wyciąga wnioski. Nawet jeżeli idzie słabiej, to mamy pełne wsparcie kibiców, którzy nas motywują do jeszcze cięższej pracy. Dzisiaj zasłużenie wygraliśmy, Śląsk stworzył w pierwszej połowie dwie groźne sytuacje, ale to my cały czas napieraliśmy. Po straconej bramce w końcówce pierwszej połowy wchodząc do szatni, zobaczyłem drużynę nie załamaną, ale zdeterminowaną, by odmienić losy spotkania. Dzisiaj w przeciwieństwie do ostatnich meczów, oprócz świetnej gry zgadzał się również wynik końcowy. 

Czy to zwycięstwo odciąży was z presji, że ostatnio nie szło wam punktowanie? 

Tak, do duża ulga. Potrzebowaliśmy tych trzech punktów, aby potwierdzić naszą dobrą postawę. Musimy jednak pamiętać, że niepotrzebnie wpadliśmy w nerwówkę. Dwie porażki z rzędu to nic wielkiego. Weszło głupie zwątpienie w zespół. Dzisiaj wygrywamy przekonująco, mimo to, iż strzelamy gola w końcówce. Musimy się dalej napędzać, bo teraz na nas czeka ciężkie spotkanie przy Bułgarskiej i Puchar Polski, to zwycięstwo na pewno nas zmotywuje do odpowiedniej walki. 

Jeżeli mówimy o statystykach, to pańska drużyna miała 15 rzutów wolnych, które chyba nie przynosiły pożądanego efektu?

Przy takiej liczbie na pewno powinniśmy o wiele więcej wykreować. Dużo piłek zatrzymywało się na pierwszym zawodniku. Przeanalizujemy to dokładnie i wyciągniemy odpowiednie wnioski. Trzeba pochwalić formację obronną Śląska - świetnie się spisywali podczas rzutów rożnych. Pamiętajmy jednak, że strzeliliśmy dzisiaj gola z rzutu wolnego, który dał nam zwycięstwo. 

Sztab czy zawodnicy na boisku wybierają, kto podchodzi do wykonania stałego fragmentu gry?

Zawodnicy na boisku o tym decydują, my ze sztabem staramy się w to nie ingerować zbytnio, bo nie wiemy, jak poszczególny piłkarz się czuję w danym momencie. Jednak nie było to dla nas zaskoczeniem, iż Marek Bartos podszedł do uderzenia, w treningach pokazywał, że potrafi strzelić z takiego miejsca. 

Jakie wnioski wyciągnie pan po meczu?

Średnio weszliśmy w drugą połowę, nie chcę mówić po prostu, że zabrakło nam koncentracji. Tutaj było wiele różnych błędów, głównie w komunikacji. Nie będę również ukrywać, że spodziewałem się czerwonej kartki dla nas. Sędzia mógł ją pokazać, ale na nasze szczęście skończyło się tylko na żółtej. Potem, jak wcześniej wspominałem, udało nam się przejąć kontrolę nad spotkaniem, ale brakowało skuteczności. Dzisiejsze zmiany dały nam dużo, zwiększyły intensywność, dzięki czemu wygrywaliśmy w środkowej części boiska.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.