Szota: Jakbym się czegoś obawiał, to bym nie wychodził na boisko
20.08.2025 (23:55) | Jan Feliszekfot.: Paweł Kot
Na pytania dziennikarzy po wygranym meczu 2:1 z Chrobrym Głogów, odpowiedział Serafin Szota. Co do powiedzenia miał kapitan Trójkolorowych?
Jak podsumujesz wygrany mecz z Chrobrym?
Bardzo ciężkie spotkanie, takiego się spodziewaliśmy. Myślę, że tak właśnie będzie wyglądała cała I liga. Cieszę się, że widziałem w zespole mnóstwo poświęcenia, pasji i wiary w zwycięstwo. Również cieszą dwie bramki Damiana Warchoła. Mamy dwóch napastników, którzy są w świetnej formie i myślę, że każdy trener chciałby mieć taki ból głowy. Może nie ból głowy, ale szczęście, że ma takich dwóch snajperów.
Do 60. minuty kontrolowaliście to spotkanie, w końcówce pojawiły się już nerwy w defensywie, zgadzasz się z tym?
Nie powiedziałbym, że to były nerwy w defensywie, tylko przeciwnik nie miał już nic do stracenia. Automatycznie się trochę cofnęliśmy. Oni bardzo mocno zaryzykowali. Co do karnego nie wiem, czy Tomasso faktycznie dotknął piłki ręką, ale skoro sędzia tak to ocenił, to tak było. Nie ukrywam, że po tym był ciężki moment, ale go przetrwaliśmy, co mnie cieszy, bo pamiętamy, jak traciliśmy bramki w końcówkach meczów, ale tym razem kończymy spotkanie zwycięsko.
W niedziele hit I ligi z Wisłą. Widzicie, jak oni grają. Jest się czego obawiać, czy macie jakiś plan jak ich rozgryźć?
Jakbym miał się czego obawiać, to bym nie wychodził na boisko. Respektuję każdego przeciwnika, ale niekoniecznie się obawiam. Jadę tam, by przywieźć do Wrocławia trzy punkty. Spotkają się dwie mocne drużyny, więc liczę na dobry mecz.
Czy pierwsza połowa tak miała wyglądać? Chcieliście uśpić rywali i skutecznie ich wypunktować?
Cieszę się, że w większym stopniu zrealizowaliśmy to, co nakreślił nam sztab szkoleniowy. Nie będę zdradzać, co to było, ale jako osoba grająca z tyłu, widziałem, że dobrze nam to wychodzi. Były momenty, gdzie za nisko się cofnęliśmy, ale najważniejsze, że wychodzimy z tego meczu zwycięsko.
Czy cieszy seria meczów bez porażki, którą przedłużyliście teraz do czterech?
Oczywiście, że tak. Naprawdę budowanie takich serii, jest najważniejsze, tak się robi awanse i chcemy, żeby trwała jak najdłużej.
Niejednokrotnie już był poruszany temat czystych kont, na przykład na konferencjach prasowych. Czy dla ciebie jako obrońcy, jest to deprymujące, że przychodzą takie sytuacje, jak chociażby ten rzut karny dzisiaj i znowu nie udaje się zagrać na „zero z tyłu”?
Nie, nie jestem wkurzony. Na koniec liczy się to, ile punktów zabieramy ze sobą do Wrocławia. Wiadomo, że to jest coś, nad czym pracujemy i to jest nasz cel wewnętrzny. Jednak szczerze mówiąc, jeżeli mam wygrać 3:1, czy 2:1, a zremisować 0:0 to zdecydowanie biorę zwycięstwo.