Szymon Grabowski: Czujemy niedosyt

20.07.2024 (01:59) | Kacper Bober

fot.: Rafał Sawicki

Prezentujemy wypowiedź trenera Szymona Grabowskiego po meczu pierwszej kolejki Ekstraklasy w sezonie 24/25 pomiędzy Śląskiem Wrocław a Lechią Gdańsk.



 

Mamy niedosyt. Nie jesteśmy zadowoleni z tego, że nie udało nam się dowieźć zwycięstwa. Jednak, patrząc na klasę rywala, trzeba powiedzieć, że szanujemy ten remis. Obie połowy miały różne oblicza. W pierwszej próbowaliśmy utrzymywać się przy piłce i zawiązywać akcje większą liczbą podań i rozwiązań kombinacyjnych, ale również mieliśmy problem ze zbyt prostymi błędami. Po błędzie rywala udało się nam strzelić gola, ale było to poparte dobrymi skokami pressingowymi. W drugiej połowie chcieliśmy jeszcze mocniej wyciągać skrzydłowych Śląska, ale nie wychodziło nam to. Skupialiśmy się na prostocie. Z minuty na minutę Śląsk zyskiwał przewagę. Ta przewaga została nagrodzona i mecz zakończył się remisem. Mimo to gratuluję swojemu zespołowi tego, z jaką determinacją graliśmy w obronie, jak dobrze byliśmy zorganizowani, a nawet w ofensywie w drugiej połowie mieliśmy fajną składną akcję, po której mogliśmy podwyższyć prowadzenie. Pracujemy dalej i z optymizmem podchodzimy do przyszłości.

Czy drużyna również odczuwa niedosyt? Bo gra na czas również po stracie gola na to nie wskazywała.

Ja widzę niedosyt. Nie zgodzę się, że moi zawodnicy symulowali. Myślę, że w pewnym momencie straciliśmy pewność siebie, co brało się tego, że w pojedynkach fizycznych z zawodnikami Śląska większość przegrywaliśmy. Zarówno z przodu i z tyłu. Nasi środkowi obrońcy mieli sporo problemów w walce fizycznej z zawodnikami ofensywnymi. Z przodu Sezonienko nie utrzymał praktycznie żadnej piłki. Większość górnych pojedynków przegrywaliśmy, przez co nasza pewność siebie spadała. Ale nie ukrywajmy też, że ekstraklasowego doświadczenia nie ma nikt z nas i takie mecze przeciwko wicemistrzowi Polski mogą dać nam tylko dodatkowy materiał szkoleniowy.

Jak oceni pan zachowanie Sarnavskyi'ego, gdy wdał się w drybling i omal nie spowodował utraty bramki?

Taki błąd nie przystoi Bogdanowi. Na szczęście nie poskutkowało to stratą bramki, ale pewnie to też się przyczyniło do utraty pewności siebie. Z drugiej strony trzeba również zauważyć, że Sarnavskyi bronił dzisiaj bardzo dobrze.

Jaka jest różnica pomiędzy I ligą i Ekstraklasą?

Kolosalna. Chociażby ta sala konferencyjna, liczba dziennikarzy, otoczka przed meczem, jakość piłkarska, pomysł taktyczny. Nie ma sensu porównywać obu lig. Dlatego cieszę się, że momentami prezentowaliśmy się jak drużyna ekstraklasowa.

Co może pan zmienić w ciągu kilku dni, żeby gra wyglądała lepiej?

Mamy duże pole do popisu w tym tygodniu. Musimy lepiej prezentować się z piłką. Chociaż nie było w dzisiejszym meczu wielu momentów, w których wyglądaliśmy jak w poprzednim sezonie, to jednak kilka ich było. W porównaniu do I ligi poprzeczka była dzisiaj wyżej zawieszona, ale momentami pokazywaliśmy, że możemy ładnie grać przeciwko tak dobremu rywalowi i w dalszej perspektywie w przyszłości też będziemy to pokazywali.

Kiedy wyklarowała się pierwsza jedenastka? Rejestracja zawodników trwała do ostatniej chwili.

Na początku tygodnia miałem rozpisane trzy składy. Trzy różne struktury. Mieliśmy swoje problemy. Wszyscy o tym wiedzą. Jechaliśmy tutaj z trzema zawodnikami z pola na ławce rezerwowych. Wszyscy się cieszyliśmy, gdy dowiedzieliśmy się, że kara została ściągnięta przez FIFA, bo to znaczyło, że będziemy mogli skorzystać z większej liczby zawodników. D'arrigo był eksperymentem na boku pomocy. Mamy problem ze skrzydłowymi. Zagrał na nieswojej pozycji, ale jestem z niego zadowolony. W klasyfikacji szkolnej dałbym mu 4+. Jego możliwości biegowe, umiejętność czytania gry dały mi poczucie, że to może mieć sens.

Jakie miał pan myśli przed meczem?

Myśli miałem sporo. Przed tygodniem były czarniejsze, ale z biegiem czasu było lepiej. Dzisiaj, gdy usłyszeliśmy tę dobrą informację, poczułem, że jesteśmy w końcu w Ekstraklasie. Może nie jesteśmy jeszcze na nią w pełni przygotowani, ale powinniśmy sobie spokojnie dać tu radę.

Czy drużyna wytrzymała fizycznie to spotkanie?

Dziennikarze Canal+ powiedzieli mi, że przebiegliśmy sześć kilometrów więcej od Śląska, więc wytrzymaliśmy. To jeszcze nie jest poziom, który chcemy prezentować. Część zawodników jest w trakcie okresu przygotowawczego. Niektórzy zawodnicy odbyli jeden trening. Z tygodnia na tydzień będziemy lepsi pod względem fizycznym oraz piłkarskim.

Pana piłkarze mieli sporo problemów zdrowotnych w meczu. Czy któraś z kontuzji jest poważniejsza? Czy intensywność meczu bardzo się różni od I ligi?

Nie ma większej kontuzji. Odczuwamy skutki przebiegniętych kilometrów, ale nie dopatrywałbym się drugiego dna.

Skoro piłkarze wytrzymali fizycznie i nie symulowali, to z czego wynikało, że tak często padali na boisko?

Nie powiem na gorąco, z czego to wynikało. Być może, gdy z minuty na minutę traciliśmy pewność siebie, zawodnicy próbowali w cwany sposób spowolnić grę przeciwnika. Nie doszukiwałbym się w tym zachowaniu chęci udawania czy kradnięcia czasu. Śląsk to jedna z najlepszych drużyn w Polsce. Jako beniaminek musimy się dostosowywać do tych realiów. W ciągu najbliższych tygodni spróbujemy udowodnić, że to spostrzeżenie z trybun jest nieprawdziwe.

Czy planem na ten mecz była gra z kontry? Czy podobnie będzie w innych meczach z mocnymi rywalami?

Nie chcieliśmy, żeby to tak wyglądało, że skupiamy się tylko na kontratakach. Jest to nasza groźna broń, bo momenty pressingowe są wybierane przez zawodników w odpowiednim momencie. Dzisiaj chcieliśmy się utrzymywać przy piłce i wykorzystywać boczne sektory. Niektóre rzeczy trenujemy dopiero od trzech dni i nie do końca nam one wychodziły. Nie pokazaliśmy tego, co chcielibyśmy robić z piłką.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.