W obronie Arnau Ortiza – jak Hiszpan wszedł w sezon?

14.08.2025 (22:00) | Wiktor Brylonek

fot.: Miłosz Ślusarenko

Arnau Ortiz przyszedł do klubu, aby wejść w buty Nahuela Leivy. Od transferu zdobył raptem 3 gole i asystę, co nie zadowala kibiców. Już na starcie sezonu dostał do rywalizacji dwóch zawodników, ale też kredyt zaufania od trenera. Jak spisywał się w pierwszych spotkaniach?



 

Ciężko nie ocenić Arnau Ortiza poprzez pryzmat posadzenia go na ławce w meczach z Ruchem i Miedzią. Śląsk wszedł w sezon z lekkim opóźnieniem, a Hiszpan wydawał się być jednym z hamulcowych. Warto jednak przeanalizować jego grę i rozłożyć na czynniki pierwsze. Kibice najczęściej narzekali na jego decyzyjność, jednak to nie jest rzecz, której nie da się poprawić. Ortiz ma wiele zalet, a uwolnienie ich może dać Śląskowi dużo.


ORTIZ - WIECZYSTA KRAKÓW

Warto zacząć od spotkania z Wieczystą Kraków, które, według wielu, było w wykonaniu Arnaua Ortiza słabe. Dobrze jest jednak zwrócić uwagę na konkretne zagrania i zastanowić się, co właściwie u Hiszpana zawodzi.

Już w 4. minucie, po przejęciu piłki przez Szromnika, dobrze wychodzi do kontry, ale podaje do Halimiego za plecy, spowalniając akcję. W 11. minucie po świetnym przerzucie od Halimiego ustawia się między obrońcami, jednak zwleka z podaniem i traci piłkę na rzecz Pazdana.

W 17. minucie przejmuje piłkę w pressingu, dobrze mija rywala, lecz zamiast szybko zagrać lub strzelić, decyduje się na kolejny drybling – akcja traci tempo. Podobnie w 30. minucie, gdy zbyt długo drybluje mimo wolnego Żukowskiego. W 32. minucie pokazuje swoją szybkość przy kontrze, ale piłka nie trafia do niego.

W 52. minucie spowalnia atak, lecz po stracie szybko wraca do pressingu i odzyskuje piłkę – element, którego brakowało mu w poprzednim sezonie. Choć przegrał 9 z 14 pojedynków, pięć wygranych daje nadzieję na poprawę.


ORTIZ - STAL RZESZÓW

W meczu ze Stalą komentatorzy TVP Sport w pewnym momencie spotkania stwierdzili, że Ortiz przejął na siebie rolę lidera ofensywy. I faktycznie skrzydłowy miał kilka ciekawych sytuacji i zagrań, o których warto wspomnieć.  

W 31. minucie spotkania sędzia odgwizdał rzut karny dla Śląska. Bez wahania Hiszpan może dopisać sobie pół asysty do tej akcji. W zasadzie naprawił sytuację z początku meczu z Wieczystą i zagrał do Piotra Samca-Talara, którego faulował w polu karnym bramkarz Stali. Ortiz wykazał się świetnym przeglądem pola i refleksem.

Dobrze również wszedł w drybling z obrońcą Stali w 2. minucie doliczonego czasu gry, jednak nie mógł znaleźć tam nikogo do grania. I faktycznie wydaje się, że zabrakło tu Halimiego, który musiał opuścić boisko po czerwonej kartce Dijakovicia. Warto wymienić też wywalczony faul Hiszpana przy ruszeniu do kontry w 5. minucie doliczonego czasu.

I ciężko za ten mecz szczególnie winić byłego zawodnika Girony, być może brakowało strzałów, bo ostatecznie Ortiz oddał jeden niecelny z dystansu, jednak 3 kluczowe podania i 88% skuteczności podań nie są najgorszymi statystykami. W drugiej połowie zaliczył kilka strat i niecelnych dograń, jednak w ogólnym rozrachunku wydaje się, że Śląskowi brakowało jedenastego zawodnika do ogrania Stali.


ORTIZ - RUCH CHORZÓW

Ortiz zmienił Szaraburę w 63. minucie spotkania. Chwilę później mogliśmy zobaczyć jak rusza z kontrą i znowu pokazał swoje umiejętności w dryblingu. Niestety, ten sam problem co wcześniej pojawia się w momencie, w którym piłki można, a może nawet trzeba się pozbyć. Kolejny raz powoduje spowolnienie ataku przez brak zagrania na bok do Banaszaka. Akcja kończy się stratą.

89. minuta i bliźniacza sytuacja, Ortiz początkowo świetnie przebija się przez obrońców Ruchu, jednak nie zgrywa piłki w odpowiednim momencie. Przenosimy się dwie minuty później i kolejny raz oglądamy jak Ortiz biegnie między piłkarzami przeciwnika, jakby byli tyczkami. Przed polem karnym wystarczyło podnieść głowę i zagrać na lewo lub oddać strzał w lepszym momencie. Zamiast tego dziwna strata.

Przez 30 minut na boisku skrzydłowy oddał dwa niecelne strzały z dystansu, jednak wygrał aż 9 na 13 pojedynków, dokładając do tego 6 udanych dryblingów na tylko jeden nieudany. W statystykach widać było poprawę skuteczności, a na boisku dużo woli walki.


ORTIZ - MIEDŹ LEGNICA

W meczu z Miedzianką Ortiz nie miał zbyt wiele sytuacji wartych analizy. Trzeba się jednak przyjrzeć jego bramce, która ostatecznie zamknęła mecz. Warto zauważyć, że dobrze pokazał się do gry po przejęciu piłki. Od razu był gotowy do ruszenia do przodu i wyjścia na odpowiednią pozycję. Największe nadzieje daje jednak jego decyzja o strzale, która wreszcie przyszła szybciej, niż po trzecim przełożeniu piłki z nogi na nogę. Rykoszet? Trochę szczęścia? Być może, ale gol to gol, zimna krew w polu karnym i pewny, nieprzekombinowany strzał daje Śląskowi zwycięstwo 3:1.

Ortiz miał jeszcze okazję w 94. minucie, kiedy świetnie wpadł w pole karne, szukając zawodnika na trzecim metrze. Zagranie to było nieco „na pamięć”.

W 20 minut Hiszpan nie miał dużo sytuacji do wykazania się, jednak były momenty, w których widać było zmianę podejścia piłkarza. Doskakiwał do pressingu, a w 74. minucie świetnie wrócił się po stracie, wyszarpując piłkę z nóg Stanclikowi. Jego tempo i zwinność mogą przynieść duże korzyści nie tylko w ataku, ale też w rozbijaniu kontr, czy przejmowaniu piłki wysoko na połowie rywala.


PODSUMOWANIE

U Ortiza widać poprawę szczególnie w często wspominanym cofaniu się do obrony czy nakładaniu pressingu. Często jest to raczej bycie drugim zawodnikiem, po Banaszaku czy Warchole, który raczej asekuruje pressing i odcina linie podań, ale rola takiego zawodnika jest niesamowicie ważna. To, co zawodzi, to nadal szybkie podejmowanie decyzji, chociaż i tu widać pierwsze jaskółki, które być może przyniosą lepszą formę Hiszpana. Oby do tego wszystkiego Ortiz dokładał liczby, których od początku przygody w Śląsku brakuje.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.