Wrocławska tajemnica spotkań domowych i wyjazdowych
18.11.2025 (16:00) | Wiktor Brylonekfot.: Jan Kurgan/Rafał Sawicki
Przed paroma dniami upadła Twierdza Wrocław, porażka z Polonią Bytom była pierwszą w tym sezonie na własnym obiekcie dla Śląska. Pierwsza drużyna zdecydowanie częściej miała problemy na wyjazdach. Zupełnie inne doświadczenia mają kibice, regularnie śledzący mecze rezerw, dla których wyjazdy nie są powodem do strachu.
Pewnie w domu, nieswojo na wyjazdach
Drużyna Ante Simundzy na 9 rozegranych meczów we Wrocławiu wygrała aż 6 z nich, 2 razy mecze kończyły się remisem, a raz piłkarze schodzili z murawy pokonani. Daje to 20 punktów, z bilansem bramek na poziomie +9, oraz przynajmniej tymczasowy fotel lidera w tabeli spotkań domowych. Do niedawna z dumą mogliśmy mówić o Twierdzy, jednak czar prysł po spotkaniu z Polonią Bytom. Pierwsza domowa gorycz porażki. Po raz pierwszy w tym sezonie Śląsk przegrał również dwa spotkania z rzędu, spadając tym samym na 5. pozycję w tabeli.
Domowa porażka była zaskoczeniem dla kibiców. Wydawało się, że pomimo formy w kratkę i kilku wpadek Wojskowych, atut własnego boiska pozostanie znakiem towarowym podopiecznych Simundzy. Na pewno takim zostanie fatalna forma meczów na obcym terenie. W tabeli spotkań wyjazdowych Śląsk zajmuje odległe 11. miejsce z zaledwie siedmioma punktami na koncie. Średnia jednego punktu na mecz jest co najmniej wstydliwa dla drużyny, która rzekomo walczy o awans do ekstraklasy. Wyjazdowy Śląsk strzelił 9 bramek, a stracił aż 15. Gorszy wynik punktowy wśród drużyn z top 6 zajmuje tylko Ruch Chorzów, który na wyjazdach ma dwa punkty mniej i jedną straconą bramkę więcej.
DOM 🔄 WYJAZD pic.twitter.com/md9A4rM1l4
— Betclic 1 Liga (@_1liga_) 16 listopada 2025
Ciężko jednak znaleźć odpowiedź na pytanie, co tak bardzo nie pasuje piłkarzom na wyjazdach, że punktują na nich tak diametralnie inaczej. Aż cztery porażki, jeden wyszarpany remis w Opolu, wyszarpane zwycięstwo w Siedlcach i na osłodę - jedno w miarę pewne zwycięstwo wyjazdowe z Chrobrym Głogów. Problematyczne były nawet wyjazdy na Puchar Polski, chociaż wcale nie powinny takie być, patrząc na to, na jakich poziomach rozgrywkowych na co dzień swoje mecze rozgrywali rywale. Nie będziemy też wspominać o czystych kontach, ponieważ nie chcemy być złośliwi.
Klątwa przy Oporowskiej
A jak to wygląda w drużynie Michała Hetela? No cóż, o ile spotkania wyjazdowe nie wydają się już takie straszne, o tyle wydaje się, że przy ulicy Oporowskiej wisi jakaś klątwa. Ostatnie domowe zwycięstwo to 30 sierpnia i wygrana ze Stalą Stalowa Wola (3:2). Warto zaznaczyć, że dwa gole w tym spotkaniu zdobył zawodnik, który już drużynę rezerw opuścił, a mianowicie Jehor Szarabura. Od tamtej pory Śląsk II przy Oporowskiej rozegrał 5 spotkań, 3 razy przegrał, a 2 razy zremisował. Gdyby to tabela spotkań domowych była wiążąca, Hetel musiałby bać się potencjalnego spadku, a przecież w ogólnej tabeli jego drużyna ociera się o I-ligowe baraże.
Sytuacja odwraca się, kiedy spojrzymy na wyjazdowe spotkania rezerw. W tabeli wyjazdów Śląsk II jest liderem z 16 punktami na koncie oraz średnią 2 punktów na mecz. Na ten moment na koncie mają 2 wyjazdowe porażki, 1 remis, oraz 5 zwycięstw. Zdobycie 20 bramek w ośmiu wyjazdowych spotkaniach, również jest powodem do uśmiechu na ustach kibiców.
Nie pomogła nawet ostatnia świetna forma II-ligowej drużyny, która na 5 ostatnich spotkań nie przegrała żadnego z nich. Dwa z tych spotkań rozegrano przy Oporowskiej i oba Śląsk zremisował. Ze Świtem Szczecin prowadził już 2:0, ale stracił panowanie nad meczem i stracił 2 gole. Mecz z GKS-em Jastrzębie miał być formalnością, patrząc na fatalną formę zawodników z GKS-u, a jednak dopiero w końcówce spotkania udało się wyrównać wynik.
Można by pomyśleć, że połączenie pierwszej i drugiej drużyny dałoby maszynę, która własny stadion zamienia w twierdzę nie do podbicia, a wyjazdowe spotkania rozgrywa bez żadnych kompleksów. Gorzej, gdyby zadziałało to w drugą stronę, a taka fuzja dałaby drużynę, która nie jest w stanie wykorzystać atutu własnego boiska, a na wyjazdach nie potrafi oswoić się z nieznaną murawą.
Wyjazdowe mistrzostwa i domowe bolączki
Pocieszenia można szukać w historii, ale nawet nie tak odległej. Kibice pamiętający mistrzostwo Polski Śląska, na pewno pamiętają też, że Śląsk mistrzem został już rok wcześniej, ale tylko w tabeli wyjazdowej. W sezonie 2010/11 Śląsk zdobył 23 punkty na wyjazdach, co dawało pozycję lidera w tym zestawieniu. 26 punktów w meczach domowych, dawało już tylko 9. pozycję, a w ogólnej tabeli takie wyniki oznaczały wicemistrzostwo Polski. Rok później udało się dorwać mistrzowski tytuł, znowu będąc najlepszą drużyną na wyjazdach, ale nadal dopiero szóstą w domu. Kolejne wyjazdowe mistrzostwo Śląsk zdobył w 2024 roku, będąc jednak dopiero piątą drużyną w meczach domowych. Dało to oczywiście w ostatecznym rozrachunku wicemistrzostwo Polski.
Sezon 2021/22 również dawał rozbieżne wyniki Wojskowych. Gdyby brać pod uwagę tylko mecze domowe, Śląsk nie miałby szans na pozostanie w lidze, zajmując ostatnie miejsce w tabeli. Wyjazdy to był już za to spokojny środek tabeli, co ostatecznie dało utrzymanie we Wrocławiu.
Drużyna Simundzy po 16. kolejce I ligi traci do miejsca dającego bezpośredni awans 4 punkty, drużyna Hetela ma 2 punkty straty do miejsca dającego baraże o I ligę, jednak czeka jeszcze na zaległy mecz Sandecji Nowy Sącz z Zagłębiem Sosnowiec. Wystarczy wierzyć, że obaj trenerzy wymienią się swoimi tajemnicami, dzięki czemu obie drużyny staną się niepokonane na każdym terenie.