Zdarzyło się wczoraj: Ostatnia wygrana przed kryzysem

27.11.2022 (06:00) | Krzysztof Rakowicz
uploads/images/2022/2/schwarzlipnicki_61fd90abb9437.png

fot.: Paweł Lipnicki

Równo rok temu po trzech meczach bez zwycięstwa wydawało się, że Śląsk się przełamał, gdyż wygrał 2:1 ze Stalą Mielec. Ówczesny trener WKS-u Jacek Magiera z pewnością nie spodziewał się, że to będzie jego ostatnia wygrana w Śląsku, a kibice nie mieli świadomości, że na kolejne zwycięstwo poczekają blisko cztery miesiące. 



 

W 16. kolejce ekstraklasy, która miała miejsce w ostatni weekend listopada 2021 roku uplasowany na ósmym miejscu Śląsk miał podjąć dziewiątą Stal. Oba zespoły miały po tyle samo punktów (21), dół tabeli niebezpiecznie się zbliżał, a czub oddalał. To spotkanie było o przysłowiowe sześć punktów, a podopieczni Jacka Magiery nie byli w najlepszej dyspozycji - w przeciwieństwie do zespołu Adama Majewskiego. Śląsk od trzech spotkań nie mógł wygrać, a domowe zwycięstwo miało miejsce dwa miesiące wcześniej. Stal natomiast miała na koncie siedem meczów z rzędu bez porażki. By się przełamać, WKS musiał stanąć na wysokości zadania. Wówczas w zapowiedzi tego starcia pisaliśmy: 

- Śląsk trenera Magiery być może nie zasługuje jeszcze, aby mówić w ich wypadku o kryzysie, jednak popadnięcie w pewną przeciętność staje się faktem. Coraz mniej zadowalające wyniki i powolne osuwanie się w dół tabeli mocno niepokoi sympatyków wrocławskiego klubu, a co gorsza nie widać, aby sztab szkoleniowy miał plan na poprawę tego stanu rzeczy.
 

NADZIEJE KIBICÓW

Zebrani na stadionie kibice z dużą energią motywowali WKS. Pierwsza połowa przebiegła spokojnie, nic nadzwyczajnego się nie działo oprócz jednej sytuacji. W ostatniej minucie pierwszej części spotkania Konrad Poprawa wyleciał z boiska za celowe zatrzymanie piłki ręką, lecz gdyby nie ten blok, to Mateusz Mak wyszedłby sam na sam z golkiperem zielono-biało-czerwonych. Sytuacja była zatem zrozumiała, ale to nie zmieniało faktu, że Śląsk na drugą połowę musiał wyjść bez jednego zawodnika. 

DECYDUJĄCE CZTERY MINUTY

Przez większość drugiej połowy podobnie jak w pierwszej nic szczególnego się nie działo. Wszystko się zmieniło w 77. minucie, kiedy to Mateusz Praszelik strzałem zza pola karnego umieścił piłkę w siatce. To była ostatnia bramka pomocnika w barwach Śląska. Wrocławianie nie cieszyli się z prowadzenia zbyt długo, 180 sekund później piłka wpadła do drugiej bramki, gdzie umieścił ją Bozhidar Chorbadzhiyski i na tablicy widniał już wynik 1:1. Na ratunek przyszedł Petr Schwarz i w 81. minucie strzelił swojego pierwszego gola dla WKS-u i tym samym zatrzymał trzy punkty we Wrocławiu. Cichym bohaterem spotkania został Dino Stiglec, który zanotował dwie asysty. 

KRYZYS - CZAS START

Zwycięstwo sprzed roku jednak nie okazało się momentem przełomowym, wręcz przeciwnie - potem bardzo Śląsk obniżył loty. Trener Magiera od meczu z mielczanami nie wygrał już ani jednego meczu i w marcu podziękowano mu za współpracę. 

Jacek Magiera jako trener Śląska:

  • mecze: 39
  • zwycięstwa: 13
  • remisy: 13
  • porażki: 13

Nowym trenerem został Piotr Tworek, za jego kadencji Śląsk w końcu wygrał. Aż 112 dni po wygranej nad Stalą zajmujący miejsce tuż nad strefą spadkową Wojskowi udali się do Płocka na mecz z Wisłą. Dzięki bramce Fabiana Piaseckiego w ostatnich minutach pokonali Nafciarzy 2:1.  

Sytuacja Trójkolorowych wciąż jednak nie ulegała poprawie i Śląsk cudem utrzymał się w ekstraklasie.

POCZEKALNIA BEZ KOŃCA

Na domowe zwycięstwo wrocławianie czekali znacznie dłużej, bo 239 dni. Wygrana miała miejsce już w rozdziale pod tytułem ,,Ivan Djurdjević''. W drugiej kolejce nowego sezonu Śląsk pokonał Pogoń Szczecin 2:1, a Twierdza Wrocław odżyła po miesiącach ciężkich batalii. 

Mecz, który miał miejsce rok temu był zatem kamieniem milowym Śląska w poprzednim sezonie, niestety w negatywnym znaczeniu. Dziś wracamy do tamtych czasów spokojniejsi, bo obecna sytuacja WKS-u jest lepsza, ale wtedy zdecydowanie nikomu nie było do śmiechu i trwały spore dyskusje o tym, co będzie dalej. Co ciekawsze, od tamtego momentu zespół z Oporowskiej nie może pokonać Stali Mielec. Raz zwycięstwo wypadło mu z rąk, gdy stracił bramkę na wagę remisu w ostatniej akcji, a w tym sezonie po fatalnej postawie przegrał 0:2. 

Śląsk - Stal 2:1

Gole: 77' Praszelik, 81' Schwarz - 80' Chorbadzhiyski 

Śląsk: Putnocky - Golla, Poprawa, Bejger, Stiglec, Schwarz, Mączyński, Pawłowski (46' Lewkot), Praszelik (80' Bergier), Quintana (46' Pich), Sobota (76' Iskra)

Stal: Strączek - Chorbadzhiyski, Matras, Flis, Granlund (60' Kolev), Urbańczyk (72' Kort), Tomasiewicz, Getinger, Sitek, Mak, Hinokio (82' Jankowski)

Żółte kartki: Tomasiewicz, Getinger

Czerwone kartki: Poprawa

Sędziował: Daniel Stefański

Widzów: 5 873
 

ZOBACZ też: Zmuszeni do odrabiania