Zdolny Skaut: Podsumowanie poczynań Śląska Wrocław

13.12.2024 (21:10) | Redakcja Śląsknet

fot.: Paweł Kot

Jesteśmy w przededniu ostatniego ekstraklasowego meczu w tym roku, a więc zbliża się nie tylko zakończenie rundy jesiennej, ale i podsumowanie ostatnich miesięcy.



 

Agenci piłkarscy już zacierają ręce wypatrując lukratywnych ruchów transferowych, tudzież kontaktów z klubowymi menedżerami i dyrektorami. Kadry muszą zostać tak prześwietlone, aby jak najkorzystniej móc odpowiedzieć na dylemat pod tytułem „którą pozycję wzmocnić, aby zwiększyć szansę na dobry wynik?”. Kolejnym z interesariuszy są ci, o których zazwyczaj słyszy się najmniej, choć nierzadko to oni pracują w pocie czoła już wiele miesięcy przed otwarciem okienek transferowych – mowa oczywiście o skautach. Przybywamy więc z drobną wskazówką, pokazując na przykładzie Śląska Wrocław, gdzie potencjalne wzmocnienia byłyby najbardziej uzasadnione.

ZA ŁADNĄ GRĘ NIKT PUNKTÓW NIE DAJE

Elementem nieodzownym chyba każdego sportu jest efektowność. Doceniamy kombinacyjne akcję w szczypiorniaku czy koszykówce, i nie inaczej jest w piłce nożnej – bramki Exposito czy Nahuela Leivy działają na wyobraźnię, zapadają w pamięć i… przy okazji potrafią fałszować odbiór. Czy Śląsk dobrze punktuje w bieżącym sezonie? Nie. Czy to oznacza że gra atrakcyjnie? Też nie. Zarówno pod wodzą Magiery jak i duetu Hetel-Dymkowski, drużyna z Wrocławia nie przekonywała. Oczywiście tymczasowi trenerzy zostali postawieni w pewnej sytuacji, a sama baza spotkań pod ich wodzą nie jest miarodajna, natomiast warto się przyjrzeć czy w obecnym składzie wykreowały się postaci wnoszące do drużyny coś więcej.

Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością typujemy, że każdy sympatyk WKS-u ma teraz przed oczami sylwetkę Petra Schwarza, ewentualnie Petera Pokornego. Dobry okres miewał też Guercio, użyteczny bywał Musiolik, mimo wyników usprawiedliwiany był Leszczyński, a ostatnio pochwały zbierają Paluszek, Samiec-Talar czy Żukowski. Problem w tym, że w ten sposób zaraz opiszemy całą XI, bazując głównie na zawodnikach grających przez większość możliwych minut. Żeby wykazać różnicę, to co drużyna traci lub zyskuje z danym zawodnikiem, musimy użyć innej metodologii.

Z KIM NA MURAWIE TE PUNKTY DAJĄ

Ilu kibiców, tyle opinii. Jedni zwracają uwagę na efektowność, inni skupiają się na efektywności. Dla jednego będzie ważne zgranie, boiskowa aura, zapach skarpet i mityczne doświadczenie. Inny zwróci uwagę na statystyki, starając się połapać które z nich mają realne przełożenie. Porzućmy jednak toczące ze sobą wewnętrzną walkę oba te wilki – zweryfikujmy za pomocą liczb (sory, taki mamy klimat), ale tylko tych najbardziej konkretnych, z kim na boisku drużyna dobrze wyglądała? Odkładając na bok analizy i elementy artystyczne, sprawdźmy kto drużynie dawał więcej niż kolega z szatni.

(materiał własny od @ZdolnySkaut na bazie danych od Opta)

Na przedstawionym wykresie możemy odczytać każdego piłkarza Śląska Wrocław, który rozegrał więcej niż 300 minut w Ekstraklasie. Kolor znacznika informuje o pozycji boiskowej piłkarza. Spoilerowaliśmy, że wyniki osiągane przez tych, którzy grają najwięcej minut mogą nie mówić zbyt wiele – ich dane po prostu są uśrednione, dążą do tego co osiąga drużyna ogółem. Dlatego warto przeanalizować obiekty umieszczone bliżej krawędzi. Z uwagi na kontuzję, zostawimy Marcina Cebulę, ale z kronikarskiego obowiązku odnotujmy że to z nim wrocławianie strzelali najwięcej bramek.

  1. Samiec-Talar i Macenko – ich wyniki wpisują się w racjonalny trend, mianowicie, im więcej goli tracisz, tym więcej musisz strzelić by uzyskać dobry wynik. Jak widać, z nimi na boisku Śląsk tracił zdecydowanie najmniej goli, więc te gole zdobywane nie są pokaźne, a raczej zbliżone do średniej drużyny. By się dowiedzieć, czy to jest dla klubu opłacalne, należałoby obliczyć bilans bramkowy i skonfrontować z wynikiem drużyny (-0,76 gola / 90min). Wyniki są bardzo korzystne, ponieważ w całej drużynie liderem jest właśnie Samiec-Talar (-0,21), na drugim miejscu właśnie Macenko (-0,37), a podium zamyka wcześniej wspomniany Cebula (-0,40)
  2. Bejger – czy jest zaskoczeniem że drużyna, zwłaszcza w defensywie, wygląda tak słabo z uniwersalnym stoperem? Wręcz przeciwnie. To jeden z tych przykładów, gdzie drużynowe cyferki oddają test oka, ale i statystyki indywidualne. Utrata 2,08 gola / 90min jest wynikiem beznadziejnym, w ujęciu sezonowym oznaczając że gdyby rozegrał wszystkie możliwe minuty, to drużyna z nim na murawie straciłaby 71 goli. Bramki zdobyte są jedynie na poziomie średniej drużyny, dlatego co raz mniej przesłanek sugeruje że warto stawiać na tego zawodnika.
  3. Jasper – co ciekawe, wynik Bejgera (-1,25) nie jest najgorszy w zespole Śląska. Angielsko-nigeryjski reprezentant Bułgarii przoduje w tym niechlubnym rankingu. Jego -1,59 to rezultat katastrofalny i stanowiący zaprzeczenie racjonalnego trendu, o którym wspominaliśmy. Póki co, z nim w grze mimo że Śląsk gole traci, to nic z tym nie robi – przez niespełna 500min klub zdołał strzelić raptem 1 gola, jednocześnie tracąc ich aż 9. Dla porównania, Cebula rozgrywając tyle samo minut osiągał wynik 6:8. Co ciekawe, nie jest to pierwszy sygnał, że o gole zdobywane z tym skrzydłowym może być trudno. W poprzednim sezonie, Portimonense które reprezentował właśnie z nim w grze zdobywało najmniej bramek.

WZMOCNIENIA – GDZIE I DLACZEGO?

W tym miejscu podkreślamy, że głównym kryterium jest liczba zawodników i ich położenie na wykresie. Wybrane nazwiska możemy uzasadnić dodatkowym komentarzem:

Bramkarz – ponieważ Loska nie otrzymał żadnej szansy w ligowym spotkaniu, ciężko antycypować czy potrzeba aktywności na tej pozycji. Mecz pucharowy raczej dostarczył pozytywny feedback, i ewentualny brak gry Leszczyńskiego nie musi oznaczać nowego golkipera.

Stoperzy – przez całą rundę Śląsk rotował ustawieniem, i możemy zauważyć że cała trójka uzyskała wynik neutralno-pozytywny. To też zdaje się potwierdzać test oka, gdyż Paluszek dysponujący najmniejszym doświadczeniem nie odstawał od „bułgarskich braci”

Boczni i/lub uniwersalni obrońcy – ukraiński ulubieniec kibiców w 2023/24 wciąż poszukuje formy, choćby takiej jaką prezentował Guercio w pierwszych kolejkach bieżącego sezonu. Patrząc jednak na wykres, dane obu są bardzo pozytywne. Problem pojawia się, gdy trzeba poszukać kogoś do rotacji. Bartolewski nie dostał wielu szans, w których i tak nie przekonywał, natomiast z Bejgerem na murawie Śląsk dotychczas głównie przegrywał (5 z 7 spotkań) i co ciekawe, klęsk było mniej gdy na trawie się nie pojawiał (4 przegrane na 10 meczów). W meczach pucharowych też nie wyglądało to dobrze (słaba połowa z Radomiakiem i -1 z Piastem w zremisowanym meczu). Kurowski może stanowić ciekawą perspektywę, nie rezygnujemy z chłopaka, natomiast wniosek może być jeden – wzmacniamy

Środek pola – nie ma tu większych odchyleń, a tercet Schwarz-Pokorny-Baluta bywa uzupełniany Jezierskim czy Rejczykiem. Nie przewidujemy tu wzmocnienia, choć wiadomo że klasowy środkowy pomocnik może znacząco podnieść jakość drużyny. Jesteśmy pół roku mądrzejsi, możemy dziś spuentować że Śląsk dokonał wymiany Olsena na Balutę. Ciężko o jednoznaczną ocenę, zwłaszcza że osobiście liczyliśmy na więcej minut Jezierskiego, również widząc jego pozytywny impakt – coś, czego w Śląsku nie miał Olsen. Duński pomocnik, rozliczany po efektach, nigdy nie był wartością dodaną. Dla kogoś może to stanowić niespodziankę, dlatego zachęcamy do sprawdzenia lipcowej nitki, w której odkryliśmy jego faktyczny wkład i nie był on zbyt okazały. Przywołując samodzielnie zbierane dane (dokładniejsze, niż oficjalne), okazuje się że z Olsenem na murawie WKS przez cały pobyt zdobywał średnio raptem 1,06 gola, czyli 36 w ujęciu per sezon (w 2023/24 gorszy wynik miały tylko Warta Poznań i ŁKS Łódź, obu już nie ma w Ekstraklasie). Jeśli ktoś się zastanawia, jak teraz to wygląda w Rumunii, odpowiadamy – nie jest lepiej. W gronie 14 zawodników z największą liczbą minut, ofensywne cyfry Olsena są niekorzystne (1,09 gola strzelanego / 90min ; wobec 1,50 i wyżej uzyskanego przez niemal wszystkich), podobnie jak ich bilans (+0,36 ; również najgorszy w drużynie). Należy podkreślić, że w golach traconych wiedzie prym, ale tu wynik jest już jedynie bliski ogólnej wartości drużyny – innymi słowy, defensywa już wcześniej funkcjonowała bez jego udziału, ofensywa przestaje funkcjonować

Skrzydłowi i/lub ofensywni pomocnicy – suma wszystkich negatywnych elementów nie może przynieść pozytywnego rezultatu, dlatego Jasper może czuć się zagrożony. Cebula jest kontuzjowany, Ince bez wielu szans, Ortiz oprócz typowej dla Hiszpana techniki też nie zdążył zbyt wiele pokazać. Na samym uniwersalnym Żukowskim i PST nie można opierać gry, więc prognozujemy wzmocnienie na tej pozycji. Na uwagę z pewnością zasługuje Sharabura – w końcu wzmocnienie nie zawsze musi oznaczać ruchy z zewnątrz

Napastnicy – ci którzy doceniali pracę dla drużyny, jednocześnie wyśmiewając Musiolika, do pewnego stopnia mieli rację. Jak widzimy, drużyna faktycznie traci trochę mniej goli z nim na boisku, ale podtrzymany zostaje naturalny trend – goli strzelanych tez jest mniej. Nie byliśmy zwolennikiem Musiolika gdy przychodził do Wrocławia, ale w pierwszych miesiącach bronił się pomysł na niego, jako ofensywny suport skupiony na wygrywaniu pojedynków, pracy dla drużyny. Nadal jest w ścisłej czołówce napastników pod względem wygrywanych pojedynków, a przez pewien czas był również wymieniany w gronie Polaków z największą liczbą trafień w lidze. Z czasem dołożył kilka liczb i swą obecność w klubie broni – wydaje się solidną opcją jako napastnik numer dwa, bądź do duetu, jako ten absorbujący rywali i robiący miejsce partnerom. Sęk w tym, że drużyna teraz potrzebuje zwłaszcza siły ognia, może nawet odrobiny szaleństwa i mamy wątpliwości czy Świerczok zdąży odpalić. Basse, casus jak Kurowski, raczej melodia przyszłości i może co najwyżej pojedyncze przebłyski, akuratne do doświadczenia. Pewnym rozwiązaniem może być przesunięcie do ataku Ortiza (właśnie jako duet z Musiolikiem), natomiast ta pozycja też wymaga więcej niż uzupełnień

MATEMATYKA W PIŁCE NOŻNEJ

Mamy świadomość że taką metodologię należy postrzegać z przymrużeniem oka – wielu piłkarzy nie rozegrało jeszcze 1000 minut, występuje więc pewna wrażliwość danych, znaczenie ma siła przeciwnika z którym grasz, czy sytuacja kadrowa którą dysponujesz ; natomiast nie sposób odnieść wrażenie, że przykłady Olsena, Jaspera, Matsenko (w poprzednim sezonie topowy wynik w skali ligi), czy Bejgera pokazują że te skrajne rezultaty bywają mocno uzasadnione. Wykorzystując również dane z tego artykułu, które pozycje Waszym zdaniem najbardziej wymagają odświeżenia?

„Kiedy jesteś wyluzowanym ziomkiem, ale jednak masz hajs tylko na wzmocnienie trzech pozycji:”

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.