Zrewanżować się za pucharowy blamaż

04.08.2022 (20:00) | Marcin Sapuń
uploads/images/2022/5/widzew_628a311e76424.jpg

fot.: Mateusz Porzucek

Już w sobotę Śląsk Wrocław podejmie Widzew Łódź. Beniaminek wrócił do ekstraklasy po ośmiu latach i po raz pierwszy od 2014 roku zagra w stolicy Dolnego Śląska, jednak dla kibiców i części piłkarzy mecz z łodzianami to przede wszystkim okazja do rewanżu za porażkę w 1/32 finału Pucharu Polski trzy lata temu.



 

Oba zespoły podejdą do sobotniego spotkania po porażkach w 3. kolejce ekstraklasy. WKS nie zdołał odczarować kieleckiego stadionu i przegrał z Koroną 1:3. Widzew w swoim domowym meczu z Lechią Gdańsk zaprezentował się lepiej niż Wojskowi, ale także nie zdołał wzbogacić swojego dorobku, bo przegrał z drużyną Tomasza Kaczmarka 2:3. Jeśli już na początku sezonu można przywiązywać wagę do różnic punktowych, to podkreślmy, że WKS i RTS w tabeli dzieli zaledwie jeden. Jest o co walczyć, tym bardziej, że liga przyspiesza z każdym kolejnym meczem.

DO TRIUMFU ZABRAKŁO ARGUMENTÓW

Pomimo różnicy dwóch klas rozgrywkowych, widz oglądający spotkanie Widzewa ze Śląskiem pod koniec września 2019 roku mógł nie raz sprawdzić, czy aby na pewno jeden klub gra w ekstraklasie, a drugi w II lidze. Samo spotkanie na nowym stadionie przy Alei Piłsudskiego jednak nie porywało. Pierwszy groźny strzał z rzutu wolnego oddał Damian Gąska, ale piłka przeleciała tuż obok słupka. Ten sam piłkarz kilka minut później miał kolejną okazję na strzelenie gola, ale dobrze zachował się bramkarz Widzewa, który wypiąstkował piłkę. Druga połowa rozpoczęła się od ataku gości, ten jednak niecelnym strzałem zwieńczył Erik Exposito. Łodzianie stwarzali niewielkie zagrożenie pod bramką Daniela Kajzera, aż przyszła 85. minuta. Po stracie Diego Żivulicia piłkę przejął Przemysław Kita, który odegrał do Marcina Robaka, a były napastnik Śląska wypatrzył niepilnowanego Konrada Gutowskiego, który skierował piłkę do siatki. Po drodze futbolówka odbiła się jeszcze od Robaka i ostatecznie to byłemu napastnikowi Śląska zaliczono bramkę, jednak to był dopiero początek kłopotów. W 90. minucie drugą żółtą kartkę ujrzał Mariusz Pawelec, a w doliczonym czasie gry drugi raz wrocławian skarcił Robak, tym razem wykorzystując jedenastkę. Śląskowi zabrakło argumentów, by wygrać spotkanie w regulaminowym czasie gry lub trochę szczęścia, by wytrwać do dogrywki. Wojskowi odpadli z Pucharu Polski już w 1/32 finału.

NIEODYST – TAK, ROZCZAROWANIE – NIE

Przegrana z Widzewem trochę podłamała piłkarzy, którzy trzy dni później przegrali swój pierwszy ligowy mecz w sezonie 19/20 - podopieczni Vitezslava Lavicki musieli uznać wyższość... Korony w Kielcach (0:1). Dopiero pod koniec października Śląsk wygrał kolejne spotkanie o punkty i rozpoczął marsz w kierunku góry tabeli, co po 17. kolejce (3:0 w Gliwicach) dało mu fotel lidera. Gdyby koniec rundy zasadniczej oznaczał koniec sezonu, zielono-biało-czerwoni świętowaliby swój trzeci brązowy medal mistrzostw Polski w historii. Taki wynik kibice Śląska na pewno braliby w ciemno, tym bardziej, że jeszcze we wcześniejszych sezonach wrocławski kibic przyzwyczajony był raczej do walki o utrzymanie. Strata punktowa do ówczesnego lidera, czyli Legii Warszawa wynosiła aż 11 punktów, ale głównym celem zespołu przed podziałem na grupę mistrzowską i spadkową, było utrzymanie się na podium. To się ostatecznie nie udało i po kilku słabszych meczach w wykonaniu Wojskowych, ekipa zakończyła sezon na 5. miejscu w ligowej tabeli. Niedosyt tak, ale nie rozczarowanie towarzyszyło kibicom, piłkarzom i działaczom Śląska.

Więcej emocji w ostatnich kolejkach zapewnili kibicom za to piłkarze Widzewa. Ci do ostatniej kolejki, już po wznowieniu sezonie po pandemicznym lockdownie, walczyli o awans do I ligi, a w sukcesie niewątpliwie pomógł im GKS Katowice. Ten w 34. kolejce tylko zremisował 1:1 z Resovią, czym nie wykorzystał potknięcia łodzian u siebie ze Zniczem Pruszków (0:1). Tym samym, RTS wrócił na zaplecze ekstraklasy po pięcioletniej przerwie.

OSTAŁ SIĘ TYLKO ERIK

Trzy lata w piłce to dużo, czy mało? Pytanie proste, ale odpowiedź już niekoniecznie, bo zależy dla kogo i w jakim kontekście to przywołujemy. My piszemy o tym, ponieważ jedynym piłkarzem, który pamięta mecz Śląska z Widzewem sprzed trzech lat jest Erik Exposito. Żadnego innego zawodnika, który w 2019 roku grał lub znajdował się na ławce rezerwowych, nie ma już w ekipach z Łodzi i Wrocławia, z czterdziestu piłkarzy uprawnionych do gry w tamtym meczu ostał się tylko napastnik WKS-u. Erik na pewno doskonale pamięta tamten czas, bo tuż przed startem w Pucharze Polski zdobył hat-tricka w derbach Dolnego Śląska z Zagłębiem Lubin (4:4). Oczy kibiców i dziennikarzy skierowane były właśnie na niego, jednak rzeczywistość okazała się bardzo gorzka. Nie dość, że Hiszpan w ciągu 90 minut oddał tylko dwa strzały, w tym jeden celny, to drużyna musiała obejść się smakiem i odpadła z PP po pierwszym meczu. Okazja na poprawę dorobku strzeleckiego najprawdopodobniej już w ten weekend, a jeśli Erik zagra przeciwko beniaminkowi z Łodzi zanotuje 99. występ w barwach Wojskowych. W spotkaniu z Pogonią (2:1) dopisał sobie asystę, ale worek z bramkami w nowym sezonie jeszcze czeka na otwarcie…

MECZ PODWYŻSZONEGO RYZYKA

Każdy, kto interesuje się tzw. światem kibicowskim doskonale wie, że fani Śląska i Widzewa mówiąc dyplomatycznie, nie przepadają za sobą. Dało się to wyczuć i podczas wspominanego meczu w Pucharze Polski, bo było to pierwsze spotkanie obu ekip od czasu zerwania zgody z Wisłą Kraków. Wiślacy utworzyli nową zgodę, właśnie m.in. z RTS-em, gorącej atmosfery można się więc było spodziewać nie tylko na boisku, ale przede wszystkim na trybunach. Śląsk dopingowało 950 fanatyków z Wrocławia, którzy już w pierwszej połowie mocno zaznaczyli swoją obecność. Wrocławianie użyli sporej ilości środków pirotechnicznych, otworzyli również jedną z bram, która oddzielała ich od łodzian. Na obiekcie pojawiło się mnóstwo policji, a sam mecz musiał zostać na krótko przerwany. Nie mogło obyć się bez konsekwencji. WKS otrzymał trzy kary od Komisji Dyscyplinarnej PZPN:

  • 1. Zakaz udziału kibiców Śląska w meczach wyjazdowych w ekstraklasie do końca 2019 roku
  • 2.Pierwszy mecz w sezonie 2020/21 w PP we Wrocławiu przy pustych trybunach
  • 3. Pierwszy mecz Śląska w kolejnej edycji Pucharu Polski rozegrany na wyjeździe miał odbyć się bez udziału kibiców gości.

O niewykonanie drugiej kary zadbali sami piłkarze, odpadając z Pucharu Polski w 1/32 finału również rok później (tym razem na stadionie ŁKS po rzutach karnych). W sobotę we Wrocławiu kolejny raz szykuje się zaś kolejny mecz podwyższonego ryzyka, bo na stadion Śląska zawita liczna grupa około 1400 kibiców z Łodzi. Spodziewamy się głośnego dopingu po obu stronach podczas tego wyjątkowego meczu. Po przegranej w Kielcach w 3. kolejce kibice znajdujący się na sektorze gości zwrócili uwagę piłkarzom, że spotkanie z Widzewem dla nich będzie jednym z najważniejszych w tym sezonie.

ZOBACZ też: Kto był Piłkarzem Meczu? (WYNIKI)