Aktualności

Kajzer: Nie wracam do Polski, żeby siedzieć na ławce

29.05.2019 (14:18) | Krzysztof Banasik
– Nie wracam do Polski, żeby siedzieć na ławce – zapowiada w rozmowie z nami prawdopodobnie nowy bramkarz Śląska Daniel Kajzer, któremu kończy się kontrakt w bułgarskim klubie Botew Płowdiw.


 

Na jakim etapie są rozmowy ze Śląskiem?

Kusi mnie, żeby przyjść do Śląska, oferta, którą otrzymałem jest dobra, rozmawiam o tym z moim menadżerem. Mam jeszcze inne oferty z ekstraklasy i z zagranicy, ale najbliżej mi do Śląska.



Czym Cię Śląsk przekonuje?

Klub podszedł do rozmów bardzo profesjonalnie, chociaż nie były to ciężkie rozmowy. Widać było od początku, że mnie chcą pozyskać.



Rozmawiałeś już z trenerem?

Nie, na razie trwają rozmowy między moim menadżerem a klubem. Na sto procent jeszcze nic nie wiadomo, rozmowy trwają.



W Bułgarii byłeś czołową postacią, ale nie przedłużyłeś umowy z Botewem, dlaczego?

Botew próbował przez pół roku przedłużyć ze mną kontrakt, ale robił to w taki sposób, że mi się to bardzo nie podobało, nie było to profesjonalne i dlatego tam nie zostałem. Miałem też oferty z innych bułgarskich klubów, ale bliżej mi do Polski. Bułgarski etap zakończyłem – z bólem na sercu, z łezkami w oczach, ale taką decyzją podjąłem.



Przeglądając Internet widziałem, że Płowdiwie naprawdę mocno Cię szanowali.

Tak, wypracowałem sobie tę pozycję na boisku, miałem dobry kontakt z kibicami i wszystkimi ludźmi wokół klubu i ligi. Ciężko było mi się żegnać, bo miałem dużą publikę i duże wsparcie. Będę zawsze o nich pamiętać, bo to oni wyciągnęli do mnie rękę, pomogli mi, bo nie umiałem się wcześniej przebić. Botew mi zaufał i dzięki niemu ktoś mógł o mnie usłyszeć.



W Polsce grałeś w II lidze w ROW-ie Rybnik, jesteś gotowy, by walczyć w ekstraklasie z Jakubem Słowikiem, który ma bardzo mocną pozycję?

A czemu nie? Grałem w lidze bułgarskiej, nie uważam, żeby ekstraklasa była dużo lepsza. Czołowe drużyny są na takim samym poziomie, kluby bułgarskiej co roku grają w europejskich pucharach i dochodzą do fazy grupowej. Nie czuję się gorszy i spokojnie sobie poradzę. Rywalizacja zawsze musi być. Jeśli przyjdę do Śląska to i mi i Kubie Słowikowi rywalizacja dobrze zrobi, a kto będzie grał – zadecyduje trener.



Jakimi atutami chciałbyś przekonać trenera?

Pewnością siebie na boisku i grą na linii, to zawsze była moja mocna strona, każdy mi o tym mówił. Co do innych umiejętności bramkarskich to też raczej nie ma zastrzeżeń, ale zawsze w nowym klubie z nowym trenerem coś można poprawić.



Czyli będziesz Słowikowi mocno deptał po piętach.

Właśnie ja nie chcę deptać, żeby była jasność. Nie wracam do Polski, żeby siedzieć na ławce. Udowodniłem, że warto na mnie stawiać. Mam swój cel, chcę grać, bo to mi najlepiej w życiu wychodzi. Oczywiście zadecyduje trener. Ale najpierw musimy się dogadać, później testy medyczne, okres przygotowawczy. Na pewno nie przyjeżdżam, żeby deptać komuś po piętach.