Śląsk życzliwy dla rywali

16.12.2019 (13:18) | Marcin Polański | fot.: Paweł Kot
Spotkanie z Lechem Poznań było kolejnym w tym sezonie, w którym Śląsk po objęciu prowadzenia nie zdołał go utrzymać. Pod tym względem wrocławianie są w całej lidze najbardziej życzliwi dla rywali.


 

Cieszyć może fakt, że WKS w większości spotkań ekstraklasy jest na prowadzeniu, a jeśli sam nie zdobywa pierwszy gola, to jest w stanie odrobić straty. W 14 z 19 dotychczasowych spotkań zielono-biało-czerwoni byli choć przez chwilę na prowadzeniu. Podobnym wynikiem może pochwalić się jedynie liderująca Legia Warszawa.



Martwi natomiast, że Śląsk pozwala przeciwnikom na doprowadzenie do wyrównania. Działo się to w aż 7 meczach. I o ile w potyczkach z Lechem w Poznaniu i Cracovią we Wrocławiu udało się finalnie przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, to już z Lechią, Pogonią, Zagłębiem, Jagiellonią i ostatnim z Lechem, zakończyło się tylko remisami. Wyjątkowe pod tym względem były derby, w których podopieczni trenera Lavicki dwukrotnie tracili prowadzenie, a potem dwa razy sami musieli walczyć o przynajmniej punkt.



Szkoleniowiec zapytany po meczu z Kolejorzem o przyczyny tych sytuacji nie widział ich w braku koncentracji czy wkradającej się nerwowości. - Taka jest piłka. Dzisiaj było tak dlatego, że zrobiliśmy błąd [niepotrzebny faul – dop. red.]. Tak to w piłce jest - wiele razy my przegrywaliśmy, a odrabialiśmy straty – komentował Lavicka.



Rzeczywiście, Śląsk zdołał odpowiedzieć na prowadzenie przeciwników w tym sezonie już 3 razy – w meczach z Piastem, Zagłębiem i Wisłą. Niestety, w potyczkach z Koroną, Rakowem i Legią, a także pucharowym z Widzewem, strat odrobić się nie udało i kończyło się porażkami.



Wrocławianie w tym sezonie byli łącznie na prowadzeniu przez niecałe 600 minut (5. wynik w lidze). Najczęściej z przewagą gola i komfortem psychicznym na murawie przebywali do tej pory piłkarze Legii.