Prezes Śląska: Miałem do końca nadzieję

17.12.2019 (15:50) | Marcin Polański | fot.: Paweł Kot | Radio Wrocław
Gościem w programie „Spór, polemika, dialog” w Radiu Wrocław, którego tematem było bezpieczeństwo na Stadionie Wrocław, był m.in. Piotr Waśniewski. Prezes Śląska wypowiedział się m.in. na temat zakończenia pracy przez koordynatora ds. współpracy z kibicami, a także decyzji wojewody o zamknięciu stadionu.


 

O myślach w trakcie meczu z Legią i decyzji Wojewody



Dla mnie było to dość duże rozczarowanie i złość, głównie wynikająca z tego, że zdawałem sobie sprawę już pod koniec meczu, że od następnego dnia nie będziemy mówić o rekordowej frekwencji w ostatnich latach, tylko będziemy skupiać się na zdarzeniu, którego największym grzechem było jak długo one trwało. O fakcie, że zostały użyte niektóre z tych środków kompletnie w sposób nieprzemyślany. Naprawdę złym pomysłem były fajerwerki na zamkniętym obiekcie. Myślę, że nie ma żadnej przestrzeni do usprawiedliwienia tego, bo myślę, że ci, którzy tego dokonywali nie sprawdzili jakie efekty uboczne mogą być z tym związane.



Nie chciałbym się wypowiadać czy race powinny być czy nie na stadionie, bo aktualnie są one prawnie zabronione. Jako prezes zarządu spółki nie za bardzo powinienem zabierać głos w tej sprawie.

Miałem do końca nadzieję, że te wszystkie argumenty, których użyjemy przed wojewodą w kwestii zabezpieczenia meczu z Lechem Poznań poskutkują. Uniemożliwienie kibicom z sektora B pojawienia się, zapewnienie, że kibiców Lecha w związku z zakazem wyjazdowym nie będzie, że pozostali wszyscy uczestnicy z sektorów A, C,D, kibice niepełnosprawni nie będą mogli świętować meczu. Oczywiście też całe zamieszanie wokół decyzji wojewody wpłynęłoby negatywnie na frekwencję, ale my prowadzimy klub, zawodnicy trenują, po to żebyśmy mogli mieć igrzyska w postaci meczu.



Jedna rzecz musi wybrzmieć – skala tych nielegalnych zdarzeń, które mają miejsca podczas przygotowania opraw, z roku na rok robi się coraz bardziej cywilizowania. Nawet patrząc przez nasz wąski pryzmat Śląska Wrocław, jesteśmy gospodarzem na Stadionie Miejskim od 9 lat i mówimy o pierwszym zdarzeniu na taką skalę. Unikałbym bardzo stwierdzeń, że na tym stadionie jest niebezpiecznie, są zadymy, że jest coś bardzo złego. Rzeczywiście, ktoś w nieprzemyślany sposób zorganizował przedsięwzięcie związane z oprawą. Nie wiem czy to chodziło o pokazanie się kibicom przeciwnej drużyny, czy brak wewnętrznej kontroli nad tym, co się organizuje. Dla mnie było to przedsięwzięcie mało skoordynowane i w związku z tym, przedsięwzięcie, które wymknęło się spod kontroli, co do długości trwania i obecności takiej ilości środków pirotechnicznych.



O odpowiedzialności za bezpieczeństwo i winie



Organizatorem meczy był Śląsk Wrocław i my jako organizator odpowiadamy za bezpieczeństwo na tej imprezie i za wszelkiego rodzaju zdarzenia, które maja miejsce podczas jego przebiegu. Natomiast gdybym miał odpowiedzieć na pytanie kto zawinił, że te środki pirotechniczne pojawiły się na obiekcie i w jaki sposób się dostały i czy to jest bezpośrednio wina Śląska Wrocław, to miałbym duże wątpliwości co do tego.

Jeśli chodzi o procedury, to wydaje się, że wszystkie są właściwe, tylko ludzie którzy mają je wykonywać zawiedli na jakichś odcinkach. Myślę, że można to porównać do wielu innych zdarzeń, jak chociażby wypadków, czy katastrof, które są później analizowane. Drobne elementy, zbiegi okoliczności, niedopatrzenia, doprowadzają do jakiegoś zdarzenia. Miejmy świadomość i wszyscy wiemy o tym, że środki pirotechniczne są niedozwolone na stadionach i mamy taką grę w kotka i myszkę. My musimy zrobić wszystko, żeby uniemożliwić wniesienie i odpalenie środków pirotechnicznych na stadionie, a pewna grupa osób próbuje je dostarczyć, żeby móc swoją oprawę zorganizować.



Nie możemy powiedzieć, że na stadionach w Polsce jest niebezpiecznie, bo byłoby to duże uproszczenie. Musimy zdać sobie sprawę, że nie tylko w Polsce, ale w całej Europie jednym z elementów opraw meczowych są właśnie race, które aktualnie są traktowane jako środki niedozwolone. Pytanie w jakim kierunku powinniśmy iść. Czy próbujemy to zalegalizować, czy ustalić zasady w jaki możemy używać podczas meczów, czy będziemy funkcjonować w rzeczywistości takiej jak teraz, czy wypychamy ten element ze stadionów. Jeśli wszyscy razem podejmiemy decyzję, że wypychamy ze stadionów ten element opraw, to potrzeba czasu, żeby doprowadzić to do poziomu akceptowalnego przez wszystkich.



O współpracy z kibicami



Musimy zdać sobie sprawę, że to wielowarstwowa grupa społeczna i nie możemy wrzucać wszystkich do jednego worka pod pojęciem kibol, chuligan. Patrząc przez pryzmat tego zdarzenia, które miało miejsce podczas meczu z Legią, czyli odpalenia dużej liczby środków pirotechnicznych, to na sektorze, na którym zasiadało 9 tysięcy osób, dopuściła się tego grupka kilkudziesięciu osób. Naszym zadaniem jako klubu jest próba prowadzenia dialogu. Po to funkcjonuje Stowarzyszenie Wielki Śląsk, które ma nam w dużym pomóc w relacjach i ustaleniu w jaki sposób ma to funkcjonować. Zakończyliśmy współpracę z Przemkiem Piwowarskim, bo odnieśliśmy wrażenie, że tego dialogu i porozumienia nam brakuje i nie jesteśmy w stanie potwierdzić sobie pewnych założeń funkcjonowania. Wszelkie działania, które stawiają Śląsk Wrocław w złym świetle, są bardzo niefajne i bardzo negatywne.



Nie możemy jednak tego świata oglądać w czerni i bieli, bo wiemy, że on taki nie jest. W czasie gdy jest przygotowana oprawa kibicowska, pozostała część stadionu zazwyczaj robi sobie zdjęcia albo nagrywa filmy i nie dlatego, żeby pokazywać sobie później, jakie to jest złe, tylko dlatego, że jest to bardzo fajne przedsięwzięcie.



O rzekomym przymykaniu oka przez klub



Uważam, że to jest jedno z pojęć i teorii bardzo krzywdzących dla wszystkich. Jeśli ktokolwiek starał się zgłębić i zrozumieć środowisko kibicowskie, to szybko sobie zdawał sprawę, że to jest tak hermetyczne środowisko, że nie potrzebuje i nie oczekuje wsparcia ze strony klubu. Ze strony klubu jaki byłby sens wspierania takich przedsięwzięć i inicjatyw, kiedy później miałby ryzyko zamknięcia stadionu, nałożenia kary finansowej czy nałożenia konsekwencji prawnych i karnych? Dla potrzeb codziennych dyskusji bardzo łatwo takie teorie tworzyć. Bardzo staram się wszystkim przekazać, że to całe przedsięwzięcie związane z próbą dostarczenia na stadion i wykorzystania środków pirotechnicznych, które jest nielegalne i mam je utrudniać, porównałbym do pracy programistów, którzy tworzą programy antywirusowe i tworzących wirusy. To jest nieustanne współzawodnictwo tych dwóch światów.