Pich: Naszym najlepszym zawodnikiem jest zespół (ROZMOWA)

18.12.2019 (06:32) | Marcin Polański | fot.: Paweł Kot
W meczu z Lechem Robert Pich zanotował kolejną w tym sezonie asystę i z 9 punktami przewodzi w klasyfikacji kanadyjskiej w drużynie Śląska. Ze Słowackim pomocnikiem rozmawialiśmy o spotkaniu z Kolejorzem, zbliżającej się potyczce z Cracovią, rzucie karnym i postawie w rundzie jesiennej.


 

Wywalczyliście tylko punkt w meczy z Lechem, choć z przebiegu gry chyba zasłużyliście na zwycięstwo. Macie poczucie niedosytu?

Cała drużyna to czuje, że byliśmy w stanie wygrać ten mecz. Wydawało się nam, że byliśmy lepsi, prowadziliśmy 1:0. Strzeliliśmy też drugą bramkę, która nie została uznana. Chcieliśmy wygrać i zgarnąć trzy punkty. Także wynik nieco boli, bo można powiedzieć, że straciliśmy dwa punkty. Z drugiej strony trzeba szanować każdy punkt. Ważne, że nasza gra wyglądała lepiej, niż przeciwko Legii, to jest pozytywne. Także patrzymy z optymizmem na mecz z Cracovią.



Były dyskusje po tych kontrowersyjnych sytuacja przy bramkach? Przyjęliście ze zrozumieniem anulowanie gola po strzale Mateusza Cholewiaka czy jednak nie do końca się zgadzacie z tą decyzją?

Zgadzamy się z tą decyzją, ale nie zgadzamy się z bramką dla Lecha. Jeśli sędziowie z VAR-u patrzą tak skrupulatnie, to powinni patrzeć w dwie strony. Zgadzam się z tym, że był minimalny spalony przy drugim golu dla nas i sędzia bramki nie uznał, ale tak samo nie powinno być bramki dla Lecha. Szkoda, że sędziowie nie zobaczyli przewinienia po drugiej stronie boiska, bo mogliśmy wygrać.



Przy tym rzucie wolnym zakończonym golem dla Lecha można było zauważyć, że ofiarnie rzucasz się za murem, by blokować ewentualny strzał. To był element wcześniej przygotowany?

No właśnie trochę zbyt impulsywnie zareagowałem, nie było to w ogóle ćwiczone. Trochę niedobrze, że się rzuciłem, bo mogłem zostać trafiony w rękę, a wtedy byłby rzut karny. Zauważyłem w ostatniej chwili, że jest ryzyko strzału pod murem i zdecydowałem się rzucić, żeby ewentualnie go zablokować.



Kolejnym rywalem będzie Cracovia, z którą we Wrocławiu wygraliście, jednak na własnym stadionie „Pasy” są trudnym rywalem – wygrali 7 z 10 meczów.

Zgadzam się, że łatwo nie będzie. Cracovia ma dużo punktów, wygrała sporo meczów. Będzie trudny mecz, ale wierzymy w swoje umiejętności. Chcemy zagrać tak samo dobrze, jak z Lechem i jestem przekonany, że jeśli zagramy na takim samym poziomie, to jesteśmy w stanie tam wygrać.



Zespół trenera Probierza niespodziewanie przegrał z Koroną. Może wyjść w piątek podrażniony i z olbrzymią wolą walki i chęcią rehabilitacji.

Oczywiście, ale gdyby wygrali z Koroną, to myślę, że też podeszli by skoncentrowani i z dużą wolą walki. Myślę, że to może być bardzo wyrównany mecz i niuanse mogą decydować. Wiemy, że są bardzo groźni przy stałych fragmentach i musimy na to szczególnie zwrócić uwagę. Małe detale mogą zadecydować o sukcesie. Mamy teraz ostatni tydzień przed przerwą zimową i musimy być skoncentrowani na sto procent, jeśli chcemy osiągnąć tam dobry wynik.



Bez względu na wynik mecz w Krakowie, Śląsk skończy rok na co najmniej 4 miejscu. To wynik, który przed sezonem mało kto by chyba uwierzył.

Na razie wygląda to bardzo dobrze, jak jeszcze pomyślimy o kilku meczach, w których potraciliśmy punkty, to mogło być jeszcze lepiej. Z drugiej strony na początku sezonu szczęście było po naszej stronie, więc musimy trzeźwo na to patrzeć. Pozycja jest fajna, ale cały czas skupiamy się tylko na najbliższym meczu. Różnice w tabeli są bardzo małe i gdyby, odpukać, zdarzyła się jakaś gorsza seria, to można szybko spaść w dół. Nie myślimy o tym, że już mamy sukces, tylko chcemy zdobywać kolejne punkty i uciekać rywalom do przodu. Dlatego chcemy fajnym akcentem zakończyć tę część - dobrym meczem w Krakowie, żeby przez zimę się nam przyjemnie pracowało.



Powróciłeś z pozycji środkowego pomocnika na skrzydło i widać, że szybko się przestawiłeś z powrotem – ostatnio świetne dośrodkowanie Mateusz Cholewiak zamienił na bramkę.

Przez większość kariery grałem na skrzydle, także nie jest trudno się przestawić. Bez względu czy gram na prawym czy lewym skrzydle, to się łatwo odnajduję i nie jest to dla mnie problemem. Tak samo gdybym miał wrócić do gry w środku pola to myślę, że mogę szybko się przestawić, bo już trochę meczów na tej pozycji rozegrałem. Jestem do dyspozycji trenera i gdzie mnie nie wystawi, będę starał się grać jak najlepiej. Nie ma już dla mnie wielkiego znaczenia czy to będzie prawa, lewa strona, czy środek.



Jesteś liderem klasyfikacji kanadyjskiej w drużynie – masz 6 goli i 3 asysty. Jesteś zadowolony z tych liczb?

Nie zwracam w ogóle na to uwagi. Czy ktoś inny strzela, czy ja, to zawsze jest zwieńczenie pracy całej drużny. Także, to nie tylko moja zasługa. Tak wyszło, że teraz ja więcej strzelałem, ale to też nie było tak, żebym sam wygrywał mecze. Każdy zawodnik jest ważny i osiągnięcia całej drużyny rozkładają się na większą liczbę piłkarzy. Nie ma wyróżniającego się zawodnika, naszym najlepszym zawodnikiem jest zespół.



Jeśli w Krakowie będzie rzut karny, to podejmiesz się strzelania?

Tak, jak najbardziej. Szkoda, że nie strzeliłem z Legią, ale nie będę się teraz z tego powodu bać podejść do piłki w przypadku kolejnego rzutu karnego. Jeśli trener mnie wybierze, to będę na to przygotowany.