Waśniewski: Najbardziej radykalnym kibicom pokazaliśmy, że żarty się skończyły

17.01.2020 (17:36) | Marcin Polański | fot.: Joanna Wietrzyńska | źródło: Żródło: Gazeta Wyborcza
W „Gazecie Wyborczej” ukazał się wywiad z Piotrem Waśniewskim, prezesem Śląska Wrocław, autorstwa Artura Brzozowskiego. Główne wątki rozmowy to: budowa Akademii, sytuacja finansowa oraz audyt po wydarzeniach w trakcie meczu z Legią.


 

Budowa Akademii



- Myślę, że szczegóły inwestycji mogą powstać w tym roku, jednak ostateczna decyzja w tej kwestii należy do naszego właściciela, czyli miasta – mówi Waśniewski, który dodaje także, że Śląsk cały czas liczy na wsparcie projektu środkami rządowymi. - Naturalnym źródłem na finansowanie takich inwestycji jest także Ministerstwo Sportu. Rząd przeznacza duże pieniądze na rozbudowę infrastruktury sportowej dla młodzieży. Śląsk o ministerialne dofinansowanie zabiega od 2018 r., ale na razie bezskutecznie. Pieniądze dostały wtedy m.in. Legia, Pogoń, Jagiellonia i Lech – przypomina.



Prezes odnosi się także do zarzutu, że nie widać owoców pracy Akademii w postaci wychowanków stanowiących o sile WKS-u. – Teoretycznie są dwie możliwości: trener na nich nie stawia albo nie mamy w Śląsku utalentowanej młodzieży. Ale w praktyce nic nie jest zero-jedynkowe. Pamiętajmy, że rok temu mieliśmy najstarszy zespół w Ekstraklasie, który bronił się przed degradacją. Teraz stopniowo odmładzamy drużynę, ale musimy robić to rozważnie. Mogliby grać sami wychowankowie, ale to odbiłoby się na wyniku sportowym. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność. (…) Kilka lat temu w klubie przyjęto ideę budowania „Wielkiego Śląska” na bazie transferów doświadczonych piłkarzy. Dziś wiemy, że ta filozofia nie sprawdziła się, bo efektów nie było. Ale stanę w obronie moich poprzedników – wówczas zespół bronił się przed spadkiem i sprowadzano ogranych zawodników. Myślę, że jakby pan miał wtedy do wyboru Klimalę i Robaka, to też postawiłby na tego drugiego.  



Sytuacja Finansowa



Niedawno w budżecie miasta zapisano, że Śląsk otrzyma w 2020 roku dotację w wysokości 13 milionów złotych, z czego duża część przeznaczana jest nie na pierwszą drużynę, ale na szkolenie. - Analizując dokładniej, dodam, że mniej więcej 1/3 środków otrzymywanych z miasta przeznaczamy na szkolenie dzieci i młodzieży. W efekcie wsparcie z ratusza to relatywnie niewielki procent budżetu pierwszej, czyli zawodowej, drużyny Śląska. Resztę – czyli zdecydowaną większość – sami zarabiamy – wyjaśnia Waśniewski.



– W tym kontekście nie zgadzam się na stosowanie skrótu myślowego sprowadzającego się do stwierdzenia, że te pieniądze „idą na piłkarzy”. Pieniądze są przeznaczane przede wszystkim na organizację widowiska sportowego. To podobny mechanizm jak organizowanie koncertu czy przeprowadzenie The World Games. Piłka nożna jest także formą rozrywki dla mieszkańców i jak inni korzysta z miejskich dotacji.  (…) Śląsk jest elementem większego projektu miasta, który oprócz nas tworzy też Stadion Wrocław. Jesteśmy częścią wrocławskiej społeczności, chcemy dobrze promować miasto, wspierać wychowywanie dzieci poprzez sport. Nie wszyscy to akceptują, gdyż niektórych futbol nie interesuje, i rozumiem ich wątpliwości. Podobnie jednak można powiedzieć o każdym innym projekcie wspieranym przez miasto, gdyż nie każdy musi być na przykład melomanem. Dla wielu wrocławian Śląsk jest nie tylko jednym z symboli miasta, ale przede wszystkim ważną częścią ich życia, klubem, któremu od lat kibicują, identyfikują się z nim i dobrze mu życzą – mówi.



Audyt dotyczący meczu z Legią




Prezes stwierdza, że wkrótce powinien być zakończony audyt dotyczący meczu z Legią, który został przerwany z powodu odpalenia dużej ilości środków pirotechnicznych. - Nieoficjalnie mogę powiedzieć, że raczej nie zawiodły procedury, tylko konkretne osoby. A z policji na razie nie mamy żadnych informacji. Z tego, co wiem, śledztwo nadal trwa.



Waśniewski wyjaśnia także zamieszanie związane z koordynatorem ds. współpracy z kibicami, który najpierw został zwolniony, a w styczniu przywrócony do pracy. - Po dokładnej analizie tamtych wydarzeń stwierdziliśmy, że nie miał on nic wspólnego z wydarzeniami, do których doszło podczas spotkania z Legią. Dlatego wrócił do pracy. Jestem jednak przekonany, że pewien efekt osiągnęliśmy, bo najbardziej radykalnym kibicom pokazaliśmy, że żarty się skończyły, że przekroczyli pewną granicę. Myślę, że oni też zdali sobie z tego sprawę (…) Najbliższe mecze na stadionie we Wrocławiu będą sprawdzianem wiarygodności i odpowiedzialności pewnych osób z kibicowskiego środowiska. Współpraca z kibicami nie jest prosta, gdyż to skomplikowana, niejednorodna grupa. Ale konfliktem niczego się nie załatwi, uważam, że potrzebny jest dialog.  



ZOBACZ TEŻ: Bramki ze sparingu z Miedzią (WIDEO)