60 minut grania wystarczyło na Wartę (RELACJA)

17.12.2020 (19:58) | Konrad Omieljaniuk

fot.: Mateusz Porzucek

Śląsk Wrocław zakończył rok zwycięstwem! Wrocławianie pokonali u siebie Wartę Poznań 2:1 i wskoczyli na 4 miejsce w tabeli. Pierwsza połowa nie zapowiadała specjalnych emocji w tym spotkaniu - Śląsk kontrolował spotkanie i prowadził. Jednak na ostatnie 30 minut gospodarze kompletnie stracili kontrolę nad meczem i do końca drżeli o trzy punkty.



 

Okoliczności do zakończenia roku zwycięstwem trafiły się obiecujące. Śląsk Wrocław podejmował Wartę Poznań – beniaminka ekstraklasy, zajmującego 13 miejsce w tabeli. Beniaminka zmęczonego już intensywnym rokiem, wszak Warta Poznań, po walce w barażach o ekstraklasę, praktycznie nie miała przerwy między sezonami. Zapewne stąd ostatnia zadyszka i seria trzech porażek z rzędu podopiecznych trenera Piotra Tworka.

To wszystko to jednak nie problem Śląska. Wrocławianie tradycyjnie już mieli szereg swoich zmartwień. Choroba wykluczyła z udziału w meczu trenera Lavickę i jego asystenta Zdenka Svobodę. W ostatniej chwili, również z powodu złego samopoczucia, z kadry meczowej wypadł Dino Stiglec. Za niego do składu wskoczył Mariusz Pawelec. Ponadto, w porównaniu do ostatniego meczu w Lubinie, na ławkę rezerwowych powędrowali Guillermo Cotugno oraz Waldemar Sobota. W ich miejsce zobaczyliśmy odpowiednio Lubambo Musondę oraz Macieja Pałaszewskiego.

Od początku meczu Warta oddała inicjatywę Śląskowi i mieliśmy rzadką okazję obserwować wrocławian konstruujących ataki pozycyjne. Otwarcie wyniku przyszło szybko, ale była to zasługa nie składnej akcji, a stałego fragmentu gry. Krzysztof Mączyński posłał z narożnika dobrą, mocną wrzutkę na pierwszy słupek. Tam odnalazł się Israel Puerto i dobrym strzałem głową zdobył swoją pierwszą bramkę w tym sezonie.

Śląsk kontynuował prowadzenie gry, nie forsując przy tym tempa. Kolejne zagrożenie pod bramką Warty udało się stworzyć w 15 minucie meczu. Pawelec posłał mocne podanie po ziemi w pole karne, Bartłomiej Pawłowski ładnie je przyjął, odwracając się od razu w kierunku bramki, lecz bramkarz Warty dobrze skrócił kąt i nie dał się zaskoczyć. W 25 minucie wreszcie udało się uaktywnić w ofensywie Lubambo Musondę, Zambijczyk posłał dobrą wrzutkę w pole karne, do której doszedł Robert Pich, ale jego strzał prawą nogą był łatwy do złapania dla bramkarza.

Słowak jeszcze lepszą okazję miał 3 minuty później, gdy świetnym prostopadłym podanie obsłużył go Praszelik. Niestety nasz najlepszy strzelec w sytuacji sam na sam z bramkarzem trafił w słupek. W 34 minucie drugą asystę mógł mieć Mączyński, który posłał znakomite podanie w pole karne do Bartłomieja Pawłowskiego, który jednak po dobrym przyjęciu piłki oddał fatalny strzał. To było na tyle jeśli chodzi o pierwszą połowę, w której goście ani razu poważnie nie zagrozili bramce strzeżonej przez Szromnika.

W przerwie właściciela zmieniła opaska kapitańska z herbem Śląska. Narzekający na problem z kolanem Krzysztof Mączyński został w szatni, a jego miejsce i funkcję kapitana przejął Waldemar Sobota. Obraz gry na początku drugiej połowy się nie zmienił.

W 53 minucie świetną akcją popisał się Praszelik, który wygrał pojedynek na lewym skrzydle, ściął z piłką do środka i dograł na prawo do Pawłowskiego. Skrzydłowy Śląska oddał strzał sprzed szesnastki ale świetnie obronił go Adrian Lis. To nie zniechęciło Pawłowskiego, który niecałą minutę później, po stałym fragmencie gry, zebrał piłkę w podobnym miejscu i tym razem jego strzał znalazł drogę do siatki!

W 60 minucie strzału z 20 metrów spróbował mało wykorzystywany w ofensywie Exposito, ale posłał piłkę nad bramką. Na tym właściwie zakończył się ofensywny występ Śląsk w tym meczu. 

W 63 minucie po raz pierwszy poważnie zakotłowało się pod bramką Szromnika, który najpierw świetnie obronił strzał Jakóbowskiego, a następnie Puerto wybił z linii bramkowej piłkę po strzale Kuzimskiego. Warta się rozochociła - w 71 minucie strzał Spychały trafił w słupek, a chwilę później mocny strzał z 20 metrów świetnie obronił Szromnik.

Śląsk się nie obudził, goście nie przestawali nacierać i w ten sposób dopięli swego w 76 minucie. Podanie na szesnasty metr dostał Robert Janicki i strzałem przy słupku umieścił piłkę w siatce. Drużyna Śląska mniej więcej od 60 minuty kompletnie stanęła, a Warta starała się to wykorzystać.

W 86 minucie świetną wrzutkę na 11 metr dostał Kuzimski i dalsze prowadzenie zawdzięczaliśmy tylko temu, że… napastnik Warty w tej świetnej sytuacji nie trafił w piłkę. W 90 minucie po kolejnym dośrodkowaniu w pole karne strzał w kierunku dalszego słupka znów oddał Kuzimski, piłka minęła Szromnika, ale asekurował go Tamas, który świetną interwencją uchronił zespół przed stratą bramki. W 92 minucie po wybiciu piłki „na uwolnienie „ Erik Exposito znalazł się z piłką sam na połowie rywala. Był chyba tym lekko zaskoczony, bo zanim się dobrze rozpędził, to dopadł go obrońca i ostatecznie zablokował jego strzał w polu karnym.

Zaraz po tym Śląsk miał rzut rożny, który stanowił idealne podsumowanie tej końcówki. Zawodnicy Śląska nawet nie chcieli wrzucać piłki w pole karne, większość została z tyłu, piłka została krótko rozegrana do Exposito, który zaczął "zastawiać" ją przy narożniku kradnąc sekundy. Ukradł ich niewiele, ale chwilę później sędzia zakończył mecz. Śląsk zakończył rok zwycięstwem, które z jednej strony cieszy, z drugiej, zważywszy na ostatnie pół godziny gry, budzi lekki niesmak. Ale do tego chyba musimy już przywyknąć.

 

Śląsk Wrocław 2:1 (1:0) Warta Poznań
Bramki: Israel Puerto 5, Bartłomiej Pawłowski 54 - Robert Janicki 75

Śląsk: Szromnik - Musonda, Puerto, Tamás, Pawelec (84 Guillermo Cotugno) - Pawłowski (74 Celeban), Mączyński (46 Sobota), Pałaszewski, Praszelik (67 Zylla), Pich - Expósito.

Warta: Lis - Spychała (82 Kiełb), Kieliba, Ławniczak, Kuzdra -  Grzesik (89 Ivanov), Trałka, Laskowski, Czyżycki (57 Janicki), Jakóbowski - Kuzimski.

żółte kartki: Pawelec, Zylla - Kieliba.

ZOBACZ też: Znamy skład na Wartę!