ArarOUT - choć problemów nie brakło (RELACJA)

29.07.2021 (22:00) | Kacper Rudzik
uploads/images/2021/7/obraz_2021-07-29_215746_6103084ad81a5.png

fot.: Mateusz Porzucek

W czwartkowy wieczór Śląsk Wrocław na Stadionie Miejskim gościł Ararat FC. Mimo zaliczki po pierwszym spotkaniu, nie można było bagatelizować drużyny gości, która pokazała się z dobrej strony. Wydarzenia boiskowe potwierdziły, że był to wymagający przeciwnik i o ile piłkarze Jacka Magiery mogą być zadowoleni z wyniku meczu, to niekoniecznie ze stylu jakim to osiągnęli. Zapraszamy do relacji



 

W świetnym stylu otworzył się mecz, Śląsk utrzymywał się przy piłce, budował atak pozycyjny i już w 2 minucie objął prowadzenie. Futbolówka została dograna na lewe skrzydło, gdzie Garcia zdecydował się na płaskie dośrodkowanie, błąd popełnił bramkarz Araratu, który wybił futbolówkę wprost pod nogi Picha i ten trafił do pustej bramki. 

Szybkie prowadzenie wpłynęło mocno na obraz spotkania. Pierwszy kwadrans upłynął pod znakiem ataków pozycyjnych. Śląsk nie był w stanie zbliżyć się pod bramkę, wykreować groźną sytuację, a goście oddawali tylko strzały z dystansu, które były dalekie od niebezpiecznych. Po tym czasie znów WKS był bliski podwyższenia prowadzenia. Najpierw Exposito opanował dogranie od Garcii i oddał niebezpieczny strzał, gdzie świetnie interweniował Jermakow, w efekcie był rzut rożny. Chwilę później Lewkot zgrał dośrodkowaną piłkę do Tamasa, ten z kilku metrów jednak strzelił obok bramki. 

Nastała długa faza, gdzie Śląsk miał problem z utrzymaniem piłki na 40 metrze od bramki Araratu, tam często piłkarze zaliczali złe przyjęcia albo dryblingi. Z tego powodu goście mogli konstruować szybkie ataki. Najpierw po stracie na lewej flance kontrę wyprowadził Malakyan, futbolówka trafiła do Kone, a ten przestrzelił. Minutę później to Malakyan mógł wyrównać, ale po dograniu z prawej strony strzałem z 5 metrów przeniósł piłkę nad poprzeczką. 

Z czasem jednak zdawało się, że takich sytuacji jest coraz mniej i drużyna Jacka Magiery znów skutecznie konstruuje atak pozycyjny. W 31 minucie blisko było podwyższenia po tym, jak balansem ciała Pich oszukał obrońcę, dograł na 5 metr do wbiegającego Exposito, którego w ostatniej chwili ubiegł jeden z defensorów. 

Otępienie przed przerwą

Tuż przed końcem pierwszej części niefrasobliwość obrońców Śląska przyniosła wyrównanie. Golla wyszedł przed pole karne, gdzie wrzuconą piłkę z autu stracił, przejął ją Deble, dograł do Malakyana, który prostopadłym podaniem otworzył przestrzeń Kone i ten w sytuacji sam na sam pokonał Szromnika. Chwilę później znów goście przejęli piłkę na połowie Śląska, prostopadłym podaniem Pobulić wypuścił Deble, który wyłożył na 3 metr do Kone i ten dopełnił formalności i dał prowadzenie. 

Śląsk miał jeszcze szansę na wyrównanie po rzucie rożnym już w 3 minucie doliczonego czasu, dośrodkowanie Mączyńskiego wybił obrońca, do piłki dopadł Pich który oddał atomowe, lecz trafił w słupek. Dobijał jeszcze Lewkot, ale został zablokowany. Ostatecznie Śląsk po fatalnej końcówce schodził z boiska ze stratą jednej bramki. 

Efekt Magiery

Śląsk wyszedł z jednym celem. Szybko wyrównać, aby uspokoić sytuację. Po kilku minutach cały stadion ryknął z radości, bo po miękkiej wrzutce Lewkota doszło do przebitki w polu karnym, ostatecznie strzał oddał Makowski i wyrównał wynik. Tak się tylko wydawało, po chwili konsultacji z arbitrem liniowym sędzia anulował gola. Makowski zagrał ręką. Wrocławianie napierali, kilka chwil i Garcia zagrał z głębi pola na dalszy słupek, gdzie akcję zamykał Exposito. Hiszpan zgrał na 7 metr do wbiegającego Soboty, który w dobrej sytuacji nieczysto trafił w piłkę i minęła ona słupek. 

Co się odwlecze to nie uciecze. W 55 minucie Mark Tamas świetnie otwierającym uruchomił Garcię. Ten po raz kolejny popisał się płaskim dośrodkowaniem, który przeciął jednak obrońca. Cała ta akcja jednak przyniosła rzut rożny, dośrodkowanie Mączyńskiego zgrał Golla i piłkę do bramki wpakował Lewkot. 

Drużyna Jacka Magiery nie odpuszczała. Śląsk konstruował kolejne ataki i w 66 minucie po składnej akcji wyszedł na prowadzenie. Po dynamicznej akcji w środku pola futbolówka została zgrana na prawe skrzydło do Janasika, ten dostrzegł wbiegającego Picha i mocnym dośrodkowaniem obsłużył Słowaka, który strzałem z wolej ponownie dał prowadzenie WKS-owi. 

Od tego momentu sytuacja na boisku się uspokoiła, Śląsk nadal budował swoje akcje, jednak brakowało dobrych decyzji pod polem karnym. Świetną okazję miał choćby Erik Exposito, jednak po kombinacyjnej akcji chyba sam nie wiedział, czy wykończyć akcję strzałem, czy dogrywać i posłał podcinkę daleko od słupka. 

Wyrównanie przed końcem 

W 89 kolejny raz Śląsk zaliczył stratę w środkowej strefie, dokładnie Makowski, co umożliwiło wyprowadzenie gościom szybkiego ataku. Kilkoma podaniami przenieśli akcję pod pole karne i po prostopadłym podaniu Silue znalazł się sam na sam ze Szromnikiem. Podcinką przerzucił nad nim piłkę i strzelił na 3:3. 

Ależ w świetnym stylu Śląsk mógł zakończyć ten mecz. Makowski wrzucił spod linii końcowej na 10 metr, gdzie był osamotniony Fabian Piasecki. Świetnie złożył się do strzału “nożyczami”, ale świetnie interweniował Jermakow. Chwilę później po drugim rzucie rożnym napastnik miał kolejną sytuację, uderzył mocno pod poprzeczkę, ale ponownie bramkarz był lepszy. 

Ostatecznie Śląsk zremisował z Araratem i awansował do 3 rundy eliminacyjnej, w której zmierzy się z Hapoelem Beer Sheva, który dziś pokonał 4:0 pokonał Ardę Kardzhali.

Śląsk Wrocław 3:3 Ararat FC
Pich 2', 67', Lewkot 58' - Kone 41', 43', Silue 89'

Śląsk Wrocław: Szromnik – Lewkot, Golla, Tamás – Janasik (87' Pawłowski), Mączyński, Makowski, Garcia – Praszelik (38' Sobota), Pich, Exposito (87' Piasecki); Trener: Jacek Magiera
Ararat Erywań: Jermakow – Bravo, Prljević, Mkojan, Margarjan – Pobulić, Manojan (73' G. Malakjan)– Arakeljan (63' Stanojevic), Déblé (73' Silue), E. Malakjan (63' Hakobyan) – Koné; Trener: Vardan Bichakhchyan

ZOBACZ też: WIDEO: Magiera i Bichakhchyan po meczu Śląsk - Ararat