Bergier czekał na taki sezon

03.05.2021 (16:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2020/3/bergier_5e63cc96bcd44.jpg

fot.: Marcin Folmer

Nadspodziewanie dobre wyniki notowane na drugoligowych boiskach przez rezerwy Śląska Wrocław to sukces całej drużyny, szczególne powody do zadowolenia może mieć jednak jeden piłkarz. 22-letni napastnik zielono-biało-czerwonych pokazuje, że warto było czekać na uwolnienie jego potencjału.



 

Spokój, jakim przy dwóch bramkach zdobytych w sobotnim meczu Śląska II przeciwko GKS Katowice wykazał się Sebastian Bergier, zasługuje na uznanie. Napastnik drugiej drużyny wrocławian z zimną krwią wykończył doskonałe okazje w polu karnym faworyzowanego rywala i poprowadził swój zespół do sensacyjnego zwycięstwa 3:1 przy Bukowej. Bez Bergiera marzenia o premiowanych awansem barażach w tym momencie sezonu dawno należałoby odłożyć między bajki. Napastnik Śląska II w bieżących rozgrywkach zdobył już 18 bramek, z czego połowę tylko w tym roku i jest współliderem klasyfikacji strzelców II ligi.

Nazwisko Bergiera w świadomości kibiców z Oporowskiej funkcjonuje od dawna. Wychowanek Śląska pierwsze szanse w seniorskiej piłce dostawał jeszcze na długo przed osiemnastymi urodzinami, gdy wiosną 2017 roku potrafił zdobyć dwie bramki dla trzecioligowych jeszcze rezerw zielono-biało-czerwonych. W kolejnych miesiącach Bergier wchodził już do ekstraklasowej drużyny wrocławian, a w sezonie 2017/2018 dwa spośród dziewięciu swoich występów w najwyższej klasie rozgrywkowej rozpoczął nawet w podstawowej jedenastce. Wtedy nikt nie miał jednak wątpliwości, że taka szansa to duży kredyt zaufania wynikający ze słabości konkurentów, a sam Bergier to wciąż melodia przyszłości.

Okazji do częstszej gry i nabrania skuteczności nastoletni jeszcze napastnik w rozgrywkach 2018/2019 szukał na zapleczu ekstraklasy, gdy jesienią był wypożyczony do Stali Mielec, zaś wiosną reprezentował barwy Wigier Suwałki. W żadnym z tych zespołów nie zdobył jednak choćby jednej bramki, mecze w pierwszym składzie rozpoczynał sporadycznie, a pierwszy zwiastun poprawy przyniósł dopiero poprzedni sezon. Bergier jesienią 2019 roku zdobył osiem ważnych bramek dla trzecioligowych rezerw Śląska, wyprowadził zespół na fotel lidera, a po wiosennym lockdownie spowodowanym pandemią okazało się, że w kolejnej edycji będzie miał okazję zagrać z kolegami już o szczebel rozgrywkowy wyżej. Do końca ubiegłego sezonu Bergier zbierał minuty w pierwszej drużynie – nigdy nie dostał jednak nawet kwadransa.

Rezerwy Śląska w II lidze miały być zespołem skazanym na zażartą walkę o utrzymanie, bardzo szybko okazało się jednak, że piłkarze trenera Piotra Jawnego zamierzają zagrać na nosie ekspertom. Drugi zespół zielono-biało-czerwonych w rundzie jesiennej dzięki dubletom Bergiera w pierwszej rundzie notował efektowne wyjazdowe zwycięstwa ze Stalą Rzeszów (3:0) i Hutnikiem Kraków (5:2), a napastnik wrocławian okazał się wartościowy nie tylko po akcjach z gry, ale również jako egzekutor rzutów karnych. Bergier w bieżących rozgrywkach co prawda nie ustrzegł się dwóch pomyłek z jedenastu metrów, w jego dotychczasowym bilansie karne stanowią jednak niemal połowę wszystkich trafień.

II liga to świetne okno wystawowe nie tylko ze względu na marki drużyn rywalizujących ze Śląskiem II, ale przede wszystkim dlatego, że stałym widzem konfrontacji przy Oporowskiej w ostatnich tygodniach stał się również pierwszy trener zielono-biało-czerwonych Jacek Magiera. Nowy opiekun wrocławian zdążył już pokazać, że nie boi się stawiać na młodych piłkarzy, a tym bardziej takich, którzy wcześniej przeszli pozytywną weryfikację w rezerwach. Jeżeli Bergier będzie utrzymywał wysoką formę i wraz z kolegami do końca sezonu zafunduje nam jeszcze kilka tak imponujących występów, jak kilka dni temu w Katowicach, prawdziwa ekstraklasowa szansa dla wrocławskiego snajpera może okazać się kwestią czasu.

ZOBACZ też: Puchar Polski - pasmo nieskuteczności Śląska (DUŻO WIDEO)