Co słychać u zgód?

03.03.2021 (06:00) | Krzysztof Banasik
uploads/images/2020/11/zgody_5fac0951e9d81.JPG

fot.: Robert Romaniuk / motorlublin.com

Co słychać u naszych zgód, czyli w Lechii, Miedzi, Motorze i Slezsky? Piszą Karolina Jaskulska z Gdańska, Rafał Szyszka z Lublina, Marek Czachorowski z Opawy i Jakub Wach ze ŚLĄSKnetu.



 

LECHIA GDAŃSK (Karolina Jaskulska, Lechia.net)

Lechia Gdańsk ponownie z wygraną. W sobotę biało-zieloni w ramach 19.kolejki rozgrywek udali się do Mielca na spotkanie z beniaminkiem ekstraklasy. Podopieczni trenera Stokowca dzięki wygranej 1:0 z Podkarpacia przywieźli trzy punkty. Jedyną bramkę w spotkaniu zdobył pod koniec pierwszej połowy Łukasz Zwoliński. Mimo zwycięstwa, Lechiści nie byli w spotkaniu stroną przewarzającą i wielokrotnie mieli dużo szczęścia. Świetny mecz rozegrał też Dusan Kuciak, który kilkukrotnie ratował swoich kolegów przed utratą bramki. Biało-zieloni w tabeli mają 29 punktów i zajmują aktualnie czwartą pozycję.

Jeśli chodzi o samego Dusana Kuciaka, to bramkarz w spotkaniu ze Stalą ustanowił rekord sezonu. Słowak zanotował najwięcej interwencji w jednym meczu dokonanych przez jednego golkipera. Kuciak aż jedenaście razy wybronił swoją ekipę przed utratą bramki, co jest największym osiągnięciem w tym sezonie.

W ostatnich dniach treningi z pierwszą drużyną Lechii rozpoczął kolejny zawodnik z Akademii. Tym razem Piotr Stokowiec zdecydował się dać szansę Krystianowi Okoniewskiemu, który dotychczas występował w Centralnej Lidze Juniorów. Szesnastoletni piłkarz jest jednym z czołowych strzelców w lidze do lat 18. Jeśli sprawdzi się na treningach być może otrzyma szanse w ekstraklasie.

Kolejne spotkanie Lechia rozegra w sobotę 6 marca.

Stal Mielec 0:1 (0:1) Lechia Gdańsk
Zwoliński 45'


MIEDŹ LEGNICA (Jakub Wach, ŚLĄSKnet)

Na początek rundy wiosennej Miedź w wyjazdowym spotkaniu mierzyła się z Sandecją. Górą w tym meczu byli gospodarze, którzy wyraźnie przewyższali legnickich piłkarzy poziomem gry. Od początku grali intensywniej i byli bardziej zdecydowani w swoich poczynaniach. Ich wysiłki przyniosły zamierzony skutek w 34 minucie, kiedy to Kamil Ogorzały skierował piłkę w pole karne, a Rafael Victor wykorzystał daną mu szansę i strzelił gola. Następnie chwilę przed końcowym gwizdkiem, zdobył swoją drugą bramkę, kompletując dublet i doprowadzając tym samym swoją drużynę do zasłużonego zwycięstwa.  

Jakub Łukowski za porozumieniem stron rozwiązał kontrakt z klubem. Kacper Andrzejewski oficjalnie został zawodnikiem Miedzi Legnica. Pomocnik przez ostatnie kilka tygodni przebywał na testach i brał udział w zgrupowaniu w Krakowie. Swoją postawą przekonał do siebie sztab szkoleniowy oraz trenera Skrobacza, przez co klub zaproponował mu 3,5 roczną umowę.

Warto też wspomnieć o Wiktorze Bogaczu, który zasilił szeregi drugiej drużyny. Napastnik trafił do Miedzi II Legnica z Delty Warszawa i podpisał 3-letnią umowę. Może pochwalić się imponującymi statystykami, ponieważ na różnych poziomach młodzieżowych rozgrywek w 140 meczach uzbierał 144 gole. Niestety z klubu napływają również złe wiadomości. Jędrzej Grobelny podczas treningu przygotowującym do spotkania z Sandecją doznał urazu czwartej kości śródręcza. Bramkarz jest już po zabiegu i czuję się dobrze. Jednakże będzie pauzował przez ok. 8 tygodni. Sztab poinformował, że zawodnik będzie mógł uczestniczyć w części treningów, które nie wymagają używania kontuzjowanej kończyny.

Sandecja Nowy Sącz 2:0 (1:0) Miedź Legnica
Rafael Alexandre Romao Victor (34’, 89’)


MOTOR LUBLIN (Rafał Szyszka, StatsMotor)

Za Motorem pierwszy wiosenny mecz ligowy i zdecydowanie mowa o falstarcie. Porażka 0:1 w Grudziądzu z Olimpią to jedno. Gorzej, że podopieczni Marka Saganowskiego nie oddali przez 90 minut ani jednego celnego strzału. Co ciekawe, według statystyk opublikowanych przez klubowe media ta sztuka "udała" się przy 76% posiadaniu piłki!

Murawa na obiekcie w Grudziądzu zdecydowanie sprzyjała bronieniu, ale niestety piłkarze Motoru postawili zdecydowanie na dośrodkowania i strzały z dystansu. Te pierwsze były wodą na młyn dla gospodarzy, a drugie zazwyczaj były kompletnie niecelne. Decydującego gola Olimpia strzeliła po... rzucie z autu i błędzie Rafała Grodzickiego, który minął się z piłką. Ta trafiła do Jose Embalo, a Portugalczyk miał trochę szczęścia i po rykoszecie trafił do bramki Sebastiana Madejskiego.

W najbliższy weekend Motor znowu zagra na wyjeździe. Tym razem w Pruszkowie ze Zniczem. Spotkanie odbędzie się w sobotę 6 marca o 12:00.

Olimpia Grudziądz 1:0 (0:0) Motor Lublin
Embalo 77'

Olimpia: Sujecki – Ciechanowski, Witasik, Obst, Jarosz, Widejko (77 Tadlaoui), Popalizay (60 Graczyk), Zawada (60 Leszczyński), Gulczyński, Płatek (67 Gabor), Embalo Motor: Madejski – M. Król, Grodzicki, Cichocki, Bogacz, Duda (83 Pakulski), Swędrowski, R. Król, Wójcik (67 Ceglarz), Moskwik (84 Jagodziński), Ropski (67 Świderski)


SLEZSKY OPAWA (Marek Czachorowski, Opawa)

Choć rozgrywające weekendowy mecz drużyny znajdują się w innych połowach tabeli, i podczas gdy Opawa okupuje miejsce ostatnie, Jablonec bije się o europejskie puchary, na boisku nie było widać różnicy klas. Gra była ciekawa i szybka, co zawdzięczamy nie tylko pogodzie, ale również murawie opawskiego stadionu, którą trener przyjezdnych uznał za najlepszą w kraju. Niestety, nawet tak sprzyjające warunki nie zapewniły graczom Slezskeho wygranej. Nie stało się to jednak za sprawą dobrej gry przyjezdnych, bowiem to, że opawanie nie uzyskali chociażby jednego punktu, zawdzięczają wyłącznie swojej niefrasobliwości.

Gra od początku obfitowała w szybkie akcje oraz dużo strzałów, czyli w to, czego brak był do tej pory największym mankamentem SFC. Już pierwszych 20 minut przyniosło po dwie, trzy golowe sytuacje dla każdej ze stron. Mimo to, pierwsza bramka padła dopiero na początku drugiej połowy, kiedy po dośrodkowaniu z lewego skrzydła, piłkę bezbłędnie, tuż przy słupku, skierował do bramki Doležal.

Niedługo później szansę na wyrównanie dostali gracze Opawy, ktorzy umieścili piłkę w siatce przeciwnika, jednak ich radość nie trwała długo. Dedič zdobył gola z pozycji spalonej. Nieuznany gol nie oznaczał  jednak końca dobrego futbolu na stadionie w Opawie. Niestety, czescy futboliści chyba zapamiętali mecz Śląska, kiedy wrocławianom, po szkolnych błędach, udało się zdobyć aż cztery bramki z ofsajdu. Pozazdrościli naszym orłom tego osiągnięcia i również ich drugi gol doczekał się podniesionej chorągiewki sędziego. Dość powiedzieć, ze wystarczyło nie dotykać piłki aby gol stał się faktem.

Ostatnie minuty (wraz z doliczonymi pięcioma minutami) nie przyniosły już żadnej bramki - ani prawidłowej, ani ze spalonego. 

SFC Opava 0:1 (0:0) FK Jablonec
Doležal 51'

ZOBACZ też: Wypożyczeni na remis w bezpośrednim spotkaniu