Co słychać w Opawie? Szeroka relacja

04.02.2021 (20:31) | Marek Czachorowski
uploads/images/2021/2/opawa_601c4e439777b.jpg

fot.: ŚLĄSKnet

Podczas gdy w Polsce piłkarze dopiero się budzą ze snu zimowego, w Czechach liga ruszyła już dwa tygodnie temu, i to z zawrotną prędkością. Aby nadrobić zaległości z rundy jesiennej, mecze toczyły się nie tylko w weekendy, ale również w środku tygodnia. Od najbliższej kolejki zawodnicy trochę odsapną - liga wróci do normy.



 

Miejmy nadzieję, że dłuższe przerwy między spotkaniami pozwolą się zregenerować graczom Opawy. Będą bowiem potrzebować swieżych sił, żeby się wydostać z ostatniej pozycji w tabeli. Oprócz swieżości przyda im się szczęście - dużo, dużo szczęścia. Jak na razie tego szczęścia brakuje, a ich sytuacja wygląda nieciekawie - w pięciu ligowych meczach rozegranych w roku 2021 zdobyli tylko dwa punkty, co daje im średnią 0,4 punktu na mecz. Tegoroczny bilans bramkowy to jeden gol zdobyty i aż dwanaście straconych.

Na tak marny wynik niewątpliwie miał wpływ fakt, że w pierwszych trzech meczach trener opawan nie mógł ich wspierać bezpośrednio z ławki. Problemy zdrowotne uniemożliwiły mu obecność na stadionie, z graczami kontaktował się więc przez Skype. Jak przez Skype wygląda zarządzanie drużyną w ciągu  meczu, czy mowa motywacyjna w przerwie, możemy się tylko domyślać. Jakby tego było mało, koronawirus wyłączył z gry również trenera bramkarzy, Davida Hampela. Jego obowiązki przejął trener bramkarzy pracujący do tej pory z juniorami.

Mimo opisanych przeciwności losu i przegranych trzech meczy, w Opawie wciąż liczą na to, że przygotowana przez trenera Kováča maszyna zaskoczy i zapewni utrzymanie w lidze. Biorąc pod uwagę to, że więcej niż połowa podstawowego składu to gracze pozyskani w przerwie zimowe, jest to możliwe - nowi zawodnicy na boisku prezentują się dobrze i w końcu muszą się zgrać. Potem wystarczy  juz "tylko" wyregulować celowniki, a punkty zaczą same wpadać do koszyka.

Co jednak mówi statystyka? Czy możliwe jest utrzymanie się Opawy w sytuacji, gdy jej gracze w meczu zdobywają średnio niecałe pół punktu i na półmetku znajdują się na ostatniej pozycji? Jak wynika z obserwacji ostatnich dziesięciu sezonów nie jest to niemożliwe, ale zdecydowanie nie będzie to spacerek. Pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej będzie wymagało dużo wysiłku. W poprzednich dziesięciu latach, z klubów, które po rundzie jesiennej zajmowały ostatnie miejsce, sztuka ta udała się tylko dwom drużynom - dokonał tego zespół z Příbrami w sezonie 2012/13 i z Jihlavy w kolejnej edycji rozgrywek 2013/14. Pomimo okupowania ostatniej pozycji na pólmetku, zespoły te ukończyły sezon odpowiednio na 11 (Příbram) i 8 (Jihlava) miejscu. W pozostałych przypadkach nie udało się utrzymać - drużyny o to walczące nie opuściły miejsc spadkowych i pożegnały się z ligą.

Slezský Opava w rundzie jesiennej uzbierał tylko 8 punktów. Taką samą lub mniejszą liczbę oczek miały w badanym okresie trzy drużyny: Viktoria Žižkov - 7, Hradec Králové -8 i Baník Ostrava - całe 4 punkty (!). Żadna z tych ekip, w danym sezonie, nie mogła sę pochwalić sukcesem odniesionym w walce o utrzymanie. Kolejne rozgrywki toczyły się dla nich już na drugoligowym froncie.

To, co budzi największy niepokój jest fakt, że z wyjatkiem Sparty Praga, przeciwnikiem były zespoły z dolnej części tabeli, czyli bezpośredni rywale, którzy również chcą pozostać w lidze. Jeżeli nie u nich szukać punktów, to gdzie ?!

Statystycznie, utrzymać się w lidze udało się tylko dwóm drużynom, którepo rundzie jesiennej zajmowały ostatnie miejsce. Szansa na powtórzenie takiego scenariusza wynosi więc 20%. Biorąc jednak po uwagę znikomą ilość punktów, ktore do tej pory uciułał Slezsky, szanse te gwałtownie maleją. W ostatnich 10 sezonach nie utrzymała się żadna drużyna, ktora na półmetku rozgrywek miał tyle samo lub mniej punktów jak Opawa. W sytuacji, gdy w tym sezonie do niższej ligi spadną aż trzy drużyny

SFC Opava – AC Sparta Praha 0:3 (0:1) 21.01.2021 - 13 kolejka.
Gole: 3. Juliš, 73. Čvančara (sam.), 90. Plavšič.

Mecz ze Spartą nie odbył się w pierwotym terminie ze względu na szalejącego chińskiego wirusa. Graczom z Pragi zależało na wygranej, żeby utrzymać kontakt z czołówką. Gracze z Opawy potrzebowali zaś  jakichkolwiek punktów, jak kania dżdżu.

Mimo tego, że Sparta jest uznaną marką ze ścisłego topu czeskiej ligi, opawanie zamierzali zdominwać przeciwnika i zaprezentować swój styl gry. Te założenia zrealizowali, prowadząc we wszystkich statystykach (np. posiadanie piłki 60:40). Niestety, ta najważniejsza, czyli liczba zdobytych bramek była akurat na korzyść prażan.

Goście ze stolicy Czech pierwszą bramkę zdobyli szybko, bo już w 3 minuciem i chyba to niespodziewane prowadzenie spowodowało, ze starali się jak najmniejszym nakładem sił dowieźć korzystny wynik do końca. Opawa, nastawiona wcześniej na kontry, została zmuszona do ataku pozycyjnego. I trzeba przyznać, że robili to dobrze, a na ich grę patrzyło się z przyjemnością - składne akcje, celne podania, wychodzenie na pozycje i groźne strzały (strzały na bramkę 7:3). Należy jednak żałować, że po żadnej z zazębiających się akcji, po żadnym z licznych dośrodkowań, piłka nie znalazła drogi o siatki.

Marzenia o wyrównaniu rozwiały się w 73 minucie gry, kiedy to po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gola zdobył opawski gracz, Tomáš Čvančara. Zdobyta  bramka została zaliczona na konto Sparty - piłka odbita od Čvančary wpadła do własnej bramki. Mimo różnicy dwóch bramek, Opawa w dalszym ciągu naciskała na przeciwnika, ten jednak bronił się mądrze, by w 90 minucie, po strzale z kilku metrów podwyższyć wynik na 3 do 0.

SK Sigma Olomouc - SFC Opava 4:1 (2:0) - 16 kolejka

Gole:29. i 64. González, 26. Daněk, 65. Houska - 57. Nešický (z karnego)

Przed spotkaniem ze Slezskym, drużyna Sigmy kontynuowałą serię 7 meczów bez wygranej. Podobna seria u Opawaków trwa do dziś (11 spotkań). Niestety, w tym sezonie, jeżeli jedna z drużyn chce zakończyć haniebną serię, przełamuje ją właśnie podczas spotkania z Opawą. Nie inaczej się stało w trakcie meczu w Ołomuńcu, zakończonym wysoką wygraną gospodarzy 4:1.

Gol na 1:0 padł w 25 minucie. Po początkowej, wyrównanej grze Sigma po raz pierwszy doprowadzili akcję do końca i to wystarczyło zeby zdobyć bramkę. Jej strzelcem został 18 letni pomocnik, Daněk, dla którego było to pierwsze ligowe trafienie w karierze.Kolejna bramka została zdobyta przez gospodarzy  zaledwie 4 minuty później.

Opawacy starali się zmniejszyć straty - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, kapitan SFC, Židek niebezpiecznie główkował, ale piłka trafiła wyłącznie w poprzeczkę. Jak na razie, starania SFC nie odnosiły skutków, wynik pozostawał bez zmian. Tuż przed przerwą, szanse na wygraną dodatkowo zmniejszył francuski obrońca Tiehi, który został odesłany do szatni po otrzymaniu drugiej żóltr kartki.

Początek drugiej połowy przyniósł nadzieję na wygraną, albowiem w 56 minucie gracz Opawy, Nešický zdobył bramkę z rzutu karnego. Grający w przewadze gospodarze nie dopuścili jednak do nerwowej końcówki - bramki w 64 i 65 minucie skutecznie ugasiły zapał opawskich pilkarzy - mecz zakończył się wynikiem 4:1.

Bohemians Praha 1905 – SFC Opava 0:0

Kolejny mecz z drużyną z Pragi - tym razem bez większych emocji. Wprawdzie gracze z Opawy jak zwykle rozpoczęli z wielkim animuszem, jednak przewaga strzelecka nie przełożyła się na wynik bramkowy. Kilkoma dobrymi interwencjami popisali się bramkarze obu stron, a piłka znalazła drogę do bramki dopiero po strzale Květa w 67 minucie. Ani to jednak nie pomogło Amerykanom  - po konsultacji var, gol został anulowany. Wynik nie uległ zmianie do konca meczu i obie drużyny po bezbramkowym remise rozdzieliły punkty między siebie.

SFC Opava – FC Zbrojovka Brno 0:2 (0:1)

Gole: 18. Fousek, 90. Hladík.

Tradycyjnie już, początek spotkania wyglądał niezwykle pozytywnie dla opawan, składne rozegranie i celne strzały na bramkę, gdzie jednak bronił nowy nabytek brnieńskiejgo klubu, Martin Berkovec, który wrócił się po dwóch latach z litewskiego Żalgirisu WIlno. To właśnie jemu Zbrojovka zawdzięcza, że nie straciła gola w tym meczu. Opawacy bowiem grając u siebie z inną drużyną znajfującą się w strefie spadkowej, liczyli na  punktową zdobycz.

Paradoksalnie, to jednak goście w 18 minucie otworzyli wynik. Strzecem bramki był 27letni pomocnik Adam Fousek, który się przeniósł do Brna z Pardubic. Gracze z Opawy mimo straty bramki wciąż groźnie atakowali, jednak nie mogli udokumentować swej przewagi golem.

Bramka dla SFC padła dopiero po zmianie stron, kiedy po dośrodkowaniu Tiehiho piłkę do bramki przeciwnika skierował głową Židek. Radość piłkarzy oraz zgromadzonych pod stadionem kibiców (doping trwał cały mecz) nie trwała jednak długo, sędzia bowiem doszukał się spalonego i bramka została anulowana. Obie drużyny miały jeszcze kilka dobrych sytuacji, ale gol zdobyła tylko drużyna z Brna, która w doliczonym czasie podwyższyla wynik na 2:0.

ZOBACZ też: Gwiazda Piasta pod lupą eksperta