Czy rozmiar ma znaczenie?

01.11.2021 (14:09) | Krzysztof Banasik
uploads/images/2021/11/kot2_617fe6ccd897b.jpg

fot.: Paweł Kot

W 13. kolejce ekstraklasy Śląsk Wrocław przegrał w Niecieczy z Bruk-Betem Termalicą 3:4 (1:1). Spotkanie mogłoby zakończyć się inaczej, gdyby nie wielbłądy w obronie oraz kontrowersyjna decyzja sędziów, która pozbawiła Erika Exposito gola na 2:0 dla WKS-u. Zapraszamy na tekst w ramach  #EchaMeczu.



 

System VAR ma niewątpliwie wiele zalet, ma też sporo minusów i niedociągnięć, ale możemy mu być na pewno wdzięczni za jedno - niby pozbawił nas części emocji, ale z drugiej strony dostarczył kompletnie nowych. W przeszłości rzadko zdarzało się, żeby po strzeleniu bramki gol był nieuznawany, obecnie musimy się z takimi sytuacjami mierzyć o wiele częściej.

LINIA TEMU WINNA

“Ofiarą” interwencji VAR w Niecieczy był Erik Exposito, któremu sędziowie odebrali gola dającego prawdopodobnie nie tylko samotne prowadzenie w klasyfikacji najlepszych strzelców ekstraklasy (Hiszpan jest współliderem wraz z Mikaelem Ishakiem z Lecha Poznań), ale też być może radość z trzech punktów.

Gol na 2:0 dla Śląska już w 9. minucie - to był piorunujący start wrocławian. A raczej byłby, gdyby nie decyzja Pawła Sokolnickiego - arbitra AVAR, który tego dnia siedział przed monitorem i to on, na podstawie wyrysowanej linii spalonego, zdecydował, że gol Exposito i asysta Mateusza Praszelika nie mogą być uznane.

Z pozoru wszystko wydawało się oczywiste i poprawne, bo stopa Hiszpana faktycznie jest bliżej linii bramkowej niż przedostatni zawodnik drużyny przeciwnej, ale jeszcze w trakcie meczu rozgorzała dyskusja: czy linia spalonego na pewno została poprawnie naniesiona?

Zwrócono uwagę na to, że im bliżej sędziego asystenta, tym linia spalonego jest bliżej linii pola karnego, przestaje być do niej prostopadła. Błędnie naniesiona linia nie może więc być podstawą do zakwestionowania zdobytego gola.

- Jeśli jest dobrze narysowana, to jest to świetna decyzja. Natomiast jeśli ktoś ją źle narysował i jeśli ewentualnie to miało wpływ na decyzję sędziów, to ktoś powinien ponieść konsekwencje, bo z VAR nie można pracować "byle szybko"

- napisał na Twitterze Rafał Rostkowski, były międzynarodowy sędzia asystent.

STOPA NIEZGODY

Na pomeczowej konferencji prasowej oliwę do ognia dolał trener Jacek Magiera, który nie ma oporów przed publicznym komentowaniem decyzji arbitrów. 

- Czy słuszny czy nie, mam wątpliwości. Patrząc na ducha gry, akcję... VAR to jedno, ale sędziuje główny arbiter, który nawet nie pofatygował się, aby sprawdzić tę sytuację.

Ta konferencja prasowa zakończyła się małą wymianą zdań z jednym z dziennikarzy, którzy słusznie zwrócił szkoleniowcowi Śląska uwagę, że w takich sytuacjach to nie sędzia Zbigniew Dobrynin podejmuje ostateczną decyzję. Spalony w dobie VAR, teoretycznie, to obecnie sprawa zero-jedynkowa: albo jest, albo go nie ma i decyduje o tym arbiter AVAR.

Nowe i jakże ważne światło w tej sprawie rzucił ponownie Rostkowski, który słusznie przypomniał, że ludzkie oko bywa zawodne.

Jak tę sytuację ocenił Adam Lyczmański, inny były sędzia, nowy “Pan Sławek” w Lidze+ Extra?

 - Widzimy pionową błękitną linię, która pierwotnie przechodziła przez kolano obrońcy Bruk-Betu, co zostało pokazane w transmisji tuż po golu, natomiast prawidłowy zapis zobaczyliśmy dopiero w przerwie meczu. Erik Exposito ma wystawiony czubek stopy poza linię, a zatem spalony, decyzja ostatecznie słuszna. Dodam jeszcze, bo o tym było głośno, sędzia nie może interweniować przy monitorze w tego typu sytuacji.

Ta wypowiedź ostatecznie kończy rozważania na temat tej sytuacji: tak, linia spalonego została źle naniesiona, ale nawet, gdyby było to zrobione w sposób prawidłowy, Exposito i tak był na spalonym.

CZY VARTO?

I tutaj moglibyśmy rozpocząć kolejną dyskusję z tytułu tego artykułu: czy rozmiar spalonego powinien mieć znaczenie? Czy piłka nożna zmierza w kierunku, kiedy o golu lub jego braku decydować będą milimetry, w dodatku poddawane pod wątpliwość jeszcze przez wiele godzin po meczu? Czy wkrótce to rozmiar paznokcia będzie decydował o pięknym lub po prostu ważnym golu?

Tuż przed dobą VAR sędziowie asystenci mieli nakazane promowanie ofensywy, mieli nie podnosić chorągiewki w sytuacjach stykowych, czasami przymykać oko na minimalne spalone, by nie zabierać piłce nożnej tego, co w niej najpiękniejsze - bramek. Dzisiaj mamy do czynienia z totalnym przeciwieństwem tamtego podejścia.

Ja zgłaszam veto. Nie zgadzam się, by czubek buta jakiegokolwiek piłkarza powodował nieuznanie gola, niezależnie, czy będzie to gol dla Śląska, czy dla jego przeciwnika. Ale kiedy patrzę w statystyki widzę, że dla WKS-u w tym sezonie VAR odwołał już trzy bramki:

  • Exposito w sobotę przeciwko Niecieczy,
  • Exposito przeciwko Wiśle Płock
  • Piaseckiego przeciwko Górnikowi Łęczna.

Przeciwnikom Śląska VAR w tym sezonie nie odwołał jeszcze ani jednego gola.

ZOBACZ też: Plusy i minusy meczu z Bruk-Betem