Dawid Szulczek – idealista, wizjoner, trener (SYLWETKA)
fot.: Facebook/Warta Poznań
W środowisku piłkarskim nad Wisłą mówi się o nim jako o “polskim Julianie Nagelsmannie”. W tamtym sezonie został trenerem ekstraklasowego zespołu w trudnej sytuacji sportowej, pomimo, że samodzielnie nie prowadził żadnej drużyny nawet szczebel niżej. Jest także najmłodszym polskim trenerem wszechczasów z licencją UEFA Pro. Zapraszamy na podróż po piłkarskim uniwersytecie futbolowego idealisty i innowatora, Dawida Szulczka.
Początek listopada dla zespołu z Drogi Dębińskiej był prawdziwym koszmarem. Warta Poznań kontynuowała fatalną serię dziesięciu meczów z rzędu bez zwycięstwa. Benzyny do rozprzestrzeniającego się coraz szybciej w stolicy Wielkopolski ogniska dolewał fakt, iż Warciarze nie zdobyli żadnego gola od 7 kolejnych meczów. Media sportowe w Polsce rozpisywały się na temat syndromu “zabójczego drugiego sezonu beniaminka”, z którym mierzyli się poznaniacy. Byli to przecież ci sami zawodnicy (no prawie), którzy w poprzedniej edycji zawojowali ekstraklasę i mało zabrakło, by zagrali w eliminacjach do europejskich pucharów. Swojska Banda powoli się kończyła, a z nią dało się odczuć napięcie dotyczące wyboru nowego szkoleniowca. Trenera z duszą, który nie zniszczyłby dzieła swojego poprzednika, a nieco je odrestaurował, przemieniając czerń w świetliste kolory i przywracając choć trochę blasku wyblakłemu obrazowi Zielonych.
“CZY CHCIAŁBY PAN PRACOWAĆ W WARCIE?”
Pewnego dnia na ekranie telefonu Dawida Szulczka, trenera drugoligowych Wigier Suwałki, pojawił się SMS od Radosława Mozyrki, dyrektora sportowego Warciarzy. Później poszło już błyskawicznie, podjęcie decyzji i podpisanie kontraktu do końca sezonu z możliwością prolongaty na następne 2 lata. A przypominamy, że to wszystko miało miejsce w momencie, kiedy klubowi potrzebny był zdecydowany impuls, efekt nowej miotły był niezbędny niczym woda dla strudzonego wędrówką podróżnika. Nagle w szatni Warty pojawił się człowiek o 6 lat młodszy od Łukasza Trałki, urodzony już w latach 90. Dawid Szulczek. Tak błyskawiczny awans wymaga wyjaśnienia. Jak trener może zaliczyć tak szybki sportowy awans w tak krótkim czasie? Przed Wami iście hollywodzkie story, mające swój początek w Świętochłowicach.
31-letni Dawid Szulczek najmłodszym trenerem w PKO BP #Ekstraklasa, witamy w lidze!
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) November 8, 2021
@WartaPoznan pic.twitter.com/5HKWkwMnXS
Pochodzący z Górnego Śląska Szulczek dość szybko przekonał się, że nie chce kontynuować piłkarskiej przygody, tylko woli patrzeć na futbol z perspektywy ławki i mieć większą lub mniejszą kontrolę nad drużyną i jej ustawieniem. Grał w młodzieżowych drużynach Ruchu Chorzów oraz w niższych ligach (Śląsk Świętochłowice), łącząc to już wtedy z nauką na katowickim AWF-ie. To właśnie w tamtym momencie życia zrozumiał, że im szybciej wniknie w trenerski świat, tym więcej potrzebnej wiedzy wchłonie. I tak to się wszystko zaczęło, najpierw od pojedynczych kontaktów. Jeden z nich, Adrian Siemieniec, czyli dzisiejszy asystent Ireneusza Mamrota w Jagielloni, znał się z trenerem trzecioligowego Górnika Wesoła Mysłowice, Sebastianem Goldą. Szulczek pracował tam jako asystent bez żadnej umowy, ale traktował tamten etap trenerski jak przedłużenie uczelnianego życia i działalności. Cieszył się z tego, że trener Golda pokrywa mu chociaż koszty paliwa...
POD SKRZYDŁAMI SKOWRONKA
Momentalnie złapał bakcyla na punkcie “trenerki”. Każdy jego kolejny krok wiązał się ze współpracą z coraz bardziej doświadczonymi i uznanymi trenerami, pod których skrzydłami Dawid Szulczek wyrabiał swój warsztat. A miał od kogo “podglądać”: Dietmar Brehmer oraz Mirosław Smyła, z którymi los związał go w Rozwoju Katowice (raz Szulczek poprowadził nawet drużynę w zastępstwie jako tymczasowy trener) i przede wszystkim Artur Skowronek, o którym należy powiedzieć nieco więcej. To właśnie z tym szkoleniowcem związany był mocno jako asystent Szulczek przez ostatnie lata pracy przed samodzielnym prowadzeniem drużyny. Warto dodać, że Skowronek też starał się o licencję UEFA Pro jeszcze przed ukończeniem trzydziestki, obaj trenerzy mieli więc już jakiś punkt zaczepienia.
Ciąg dalszy zmian. Dawid Szulczek asystentem trenera Skowronka! https://t.co/O60mmuv5YX pic.twitter.com/D87Ouw2i4g
— Wigry Suwałki (@wigry_suwalki) June 13, 2017
Od początku było widać, że mają podobne spojrzenie na futbol, a bohater naszego tekstu z każdym dniem wzrastał przy boku starszego o 8 lat byłego piłkarza Ruchu Radzionków. W sezonie 2017/18 pracowali razem w pierwszoligowych wtedy Wigrach Suwałki, które Szulczek poprowadził już później samodzielnie, ale do tego jeszcze dojdziemy. Co ciekawe, miał propozycję pracy w Rozwoju Katowice, ale ze względu na brak odpowiedniej licencji PZPN nie wyraził na to zgody. A w tamtym czasie drużyna z północy Polski potrafiła rozbić taki Ruch Chorzów 6:0...
Wszyscy jednak wiemy jak ostatecznie skończyły Wigry, dwa lata później były już poziom rozgrywkowy niżej. Duet Skowronek - Szulczek ciągle jednak współpracował, ale już w innych miejscach.
W KOŃCU NA SWOIM
Wiatr zmian pognał wtedy łaknących rozwoju trenerów najpierw do Stali Mielec, a później do krakowskiej Wisły. Z podkarpackim klubem związana jest dosyć ciekawa historia, ponieważ w czasie odejścia z drużyny dwukrotnego mistrza Polski Artura Skowronka, do przejęcia zespołu szykowany był właśnie Szulczek. Dotychczasowy pierwszy trener Stali miał przenieść się do Zagłębia Lubin, ale plan ten nie wypalił (na stołek w Lubinie wskoczył ostatecznie Martin Sevela). Skowronek został zwolniony, a wraz z nim ze Stali honorowo odszedł także Szulczek. W trakcie kryzysu, który za rządów tego pierwszego miał miejsce w Białej Gwieździe, można było tylko zastanawiać się, na ile ma to wpływ z przejściem “polskiego Nagelsmanna” na swoje, a konkretniej do wspomnianych już Wigier.
- Statystyki Dawida Szulczka w Wigrach Suwałki: 55 meczów, 25 zwycięstw, 14 remisów, 16 porażek, średnia punktów: 1,62
Klub z polskiego biegunu zimna był w sezonie 2020/21 spadkowiczem z I ligi. Szulczek miał przywrócić dawny blask Biało-Niebieskim i trzeba przyznać, że prawie mu się udało. Od początku września prowadzony przez niego zespół w ośmiu kolejnych kolejkach punktował, tylko raz remisując. Zdarzały się drobne wpadki, ale ostatecznie Wigierki z 4. miejsca awansowały do baraży o I ligę. Tam jednak wpadli na KKS Kalisz Ryszarda Wieczorka, któremu ulegli dopiero w rzutach karnych po obfitującym w emocje meczu (2:2; karne: 4:6). Młody trener pragnął jeszcze więcej.
UMYSŁ OTWARTY NA WIEDZĘ
Dawid Szulczek zawsze wyróżniał się ciekawością i nieustającą chęcią nauki – takie słowa można usłyszeć prawie od każdego, kto z nim pracował. Głowa otwarta na nowe pomysły, nieszablonowe podejścia i nakierowana na ciągły rozwój. Z tego powstawały chociażby tak przełomowe idee jak ta z wrześniowego meczu Wigier z Błękitnymi Stargard (0:1), kiedy w murze w polu karnym pojawił się bramkarz, Hieronim Zoch. Takie zagrania znane są głównie w futsalu, ale na poziomie centralnym było to niespotykane i przez długi czas krążyło w polskich mediach jako przykład niesztampowego myślenia. Rzut wolny został przecież wybroniony...
Czegoś takiego chyba jeszcze nie widziałem 2. Liga, mecz Błękitnych Stargard z Wigrami Suwałki. Gospodarze mają rzut wolny, a w murze ustawia się... bramkarz pic.twitter.com/u9ofWPm9UL
— Adam Delimat (@a_delimat) September 8, 2020
Swoje piętno na trenerskim życiu bohatera niniejszego tekstu z pewnością odcisnął także półroczny wyjazd na Erasmusa do Portugalii, gdzie trener Szulczek miał okazję zasięgnąć nieco innego myślenia o futbolu, a nawet wybrać się na kilka spotkań ligi portugalskiej i sąsiedniej Primera Division. O dużej dyscyplinie i merytorycznej jakości obecnego trenera Warty wypowiadał się na konferencji przed zeszłorocznym meczem z Wartą trener Jacek Magiera, który miał okazję egzaminować Szulczka.
Znam Dawida Szulczka. Miałem to szczęście, że w momencie, gdy skończyłem pracę w Legii, szkoła trenerów zaprosiła mnie na egzaminy. Był tam Dawid. Wtedy poznaliśmy się po raz pierwszy. Zdał ten egzamin, w komisji był wówczas jeszcze Paweł Janas, Dariusz Pasieka i Stefan Majewski. Musiałbym poszperać w moich notatkach, żeby zobaczyć, jakie pytania mu zadawałem. Zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie pod względem merytoryki, osobowości, sposobu komunikacji i wizji. To na pewno bardzo młody, zdolny trener, który wchodzi do ekstraklasy. Ma za sobą bardzo udany czas w Wigrach Suwałki, czy wcześniej w Rozwoju Katowice. Na pewno jest to zdolny trener, który obroni się wiedzą i merytoryką.
KRAWIEC SZYJE PO SWOJEMU
Pomimo, że Warta pod jego wodzą nie odniosła jeszcze żadnego zwycięstwa (1 remis i 2 porażki), to młody trener próbuje już układać klocki na swoją modłę. Trawiona problemami zdrowotnymi poznańska drużyna musiała ulec przebudowie. I tak na środek obrony został ściągnięty w trybie awaryjnym Dawid Szymonowicz, piętro niżej został przesunięty Łukasz Trałka, a większym zaufaniem został obdarzony Adam Zrelak. Jednocześnie nowy szkoleniowiec Warciarzy jest elastyczny, niekoniecznie musi zawsze stawiać na popularne ustawienie z trójką z tyłu. Najważniejsze w jego filozofii jest dopasowanie odpowiednich personaliów do pomysłu na dany mecz.
Trener Dawid Szulczek po #LPOWAR: "Mierzyliśmy się z najlepszą drużyną w kraju, dlatego nasz plan zakładał zamknięcie środka gry i niedopuszczenie Lecha w te strefy boiska, z których mogłyby paść kluczowe podania".
— Warta Poznań (@WartaPoznan) November 28, 2021
Przeczytaj https://t.co/apj9oVXLlL
@klaudia_berda pic.twitter.com/vFS4V5imzF
Szczególnie widoczne było to w derbach Poznania przeciwko Lechowi (0:2). Zieloni wyszli na Bułgarską z określonym planem. Bronili szóstką z tyłu i bardzo mocno zagęszczali środek pola, wyrzucając graczy Lecha do bocznych sektorów, z których mogli tylko dośrodkowywać w pole karne. Fakt, Lech zdołał ten mecz wygrać, ale nie mówilibyśmy o tym, gdyby Warta wykorzystała swoje sytuacje, jak chociażby tą Adama Zrelaka. Widoczna była strategia dostosowana pod rywala. Tak właśnie chce grać Warta – chytrze, wypatrując słabych punktów przeciwnika.
Chcemy narzucić swoje działania, być drużyną aktywną, a nie reaktywną.
- mówił przed debiutem w Warcie trener Szulczek.
Takie przykłady można mnożyć na potęgę. Chociażby z meczu pucharowego Wigier z Legią (1:3), kiedy podopieczni Dawida Szulczka pierwsi zdobyli bramkę, a na pomeczowej konferencji o planie na to spotkanie młodego szkoleniowca wypowiadał się w samych superlatywach Czesław Michniewicz. Zawsze z otwartą przyłbicą, zawsze z nakreślonym schematem. Taki jest Dawid Szulczek. Jeśli jego misja utrzymania Warty w ekstraklasie się powiedzie, nikt już nie będzie miał złudzeń, że mamy do czynienia z prawdziwym trenerskim diamentem, wychowanym na polskim podwórku. A ponoć młodych zdolnych to teraz tylko ze świecą szukać...