Debata taktyczna, cz. II

04.08.2010 (17:55) | Michał Zachodny i Andrzej Gomołysek / Michał Zachodny i Andrzej Gomołysek
W pierwszej części razem z Andrzejem przedstawiliśmy Wam Śląsk w najbliższym sezonie, od strony taktycznej. Wszystko wskazuje na to, że zobaczymy zespół ustawiony w klasycznym 4-4-2, a awaryjnym rozwiązaniem będzie także dobrze nam znane 4-5-1. Czy jednak są to najlepsze rozwiązania, jedyne na jakie przy obecnej kadrze mógł sobie pozwolić Ryszard Tarasiewicz? W drugiej części debaty przedstawimy nie tylko własne rozwiązania dla Śląska, a argumentując własne pomysły na pewno wskażemy na ostatnie trendy w taktyce. Zapraszamy.


 

Michał Zachodny: Zanim przedstawimy własne rozwiązania, może nawiązanie do kilku z wniosków pierwszej części debaty. Dużo pisaliśmy o tym, że warto ryzykować grę jednym napastnikiem na rzecz zdobycia przewagi w środku pola, choćby liczebnej. Pojawiły się też argumenty o słabym przystosowywaniu się zawodników Śląska do formacji, którą wychodził na mecze w poprzednim sezonie. Dlatego też muszę przyznać się, że miałem wiele problemów z wybraniem tej własnej propozycji – patrząc na tendencje w światowym futbolu, choćby na podstawie zakończonej niedawno imprezy w RPA, 4-2-3-1 wydaje się być najrozsądniejszym rozwiązaniem. Ale czy jedynym? Chile zaprezentowało się efektownie grając nietypowym 3-3-1-3…



Andrzej Gomołysek: Ustawienie ustawieniem, nawet te teoretycznie gorsze można doskonale wykorzystać. Grecja w 2004 grała stylem właściwie dziś nieużywanym (z libero) i wygrała Mistrzostwa Europy, a Nowa Zelandia w RPA stosowała 3-4-3 i będąc skazywaną na pożarcie, nie przegrała meczu. Ja osobiście też jestem zwolennikiem 4-2-3-1. Jest to ustawienie stosunkowo proste do wdrożenia, rozdział na cztery linie ułatwia utrzymywanie odległości pomiędzy formacjami, a przy zachowaniu odpowiedniej płynności, w ataku uczestniczy stale minimum szóstka graczy. To możliwości porównywalne, jakie dawałoby 4-4-2, ale za znacznie większą liczbą opcji rozegrania w środkowej strefie boiska.



MZ: I ze znacznie większą liczbą opcji gry defensywnej, a głównie tym ostatnio wsławił się w Ekstraklasie Śląsk. Skoro jednak Ty utrzymujesz, że widzisz obecną drużynę w 4-2-3-1, to ja sprzeczać się nie zamierzam, zwłaszcza, że ostatnie miesiące dały naprawdę wiele argumentów przemawiających za tym ustawieniem. Pamiętam w Twoim podsumowaniu taktycznym rundy pisałeś o tym jak Śląsk próbował już grać tą formacją, ale przecież mu to kompletnie nie wychodziło, świadczą o tym nie tylko wyniki, a też styl gry zespołu. Może coś więc radykalnie się zmieniło, czy to transfery wpłynęły na tą chęć trzymania się 4-2-3-1? Ja z góry przyznam Ci szczerze – jakby trener zamierzał kontynuować wpajanie drużynie tego ustawienia, z takimi oczywistymi błędami jak choćby na wiosnę, to pierwszy podpiszę list poparcia za grą 4-4-2…



AG: Skąd zatem pewność, że wdrożenie 4-4-2 nie będzie następowało z błędami? Plus jest taki, że to ustawienie wydaje się jeszcze prostsze i ma tę przewagę, że nie przeszkadza indywidualnościom, pozwalając mieć nadzieję na to, że piłka po raz kolejny będzie krążyć jak w pierwszej rundzie Śląska w ekstraklasie. Innymi słowy liczymy na to, że Mila i Dudek będą seryjnie puszczać prostopadłe piłki na napastników lub wbiegających skrzydłowych. Pozostają dwa pytania- jak poradzić sobie z przewagą rywala w środkowej strefie i jak takie ataki asekurować. Bo w sytuacji, kiedy pomocnikami są Mila i Dudek, nie ma defensywnego. W sytuacji, kiedy będzie defensywny, ofensywny bierze na siebie minimum dwójkę rywali. Oczywiście, skrzydłowi mogą grać bardziej kompaktowo, jeden z napastników może schodzić do tyłu, ale tego samego można było próbować w 4-2-3-1. Przy 4-4-2 i jakiejkolwiek próbie ataku pozycyjnego (a jeśli szybkość rozegrania piłki się znacznie nie poprawi to tylko taki w większości przypadków Śląskowi zostaje), te mechanizmy, które przy 4-2-3-1 były bardzo wskazane (a i tak średnio realizowane), tu staną się konieczne.



MZ: To może mały bilans strat i zysków? Jak wspominaliśmy w poprzedniej części, kibice znów będą uważać, że 4-2-3-1 to ustawienie defensywne – przecież na boisku widzimy tylko jednego napastnika. Natomiast wobec przedstawionych argumentów, Śląsk będzie spokojniejszy w destrukcji, nie będzie dziur w środkowej strefie, a i zawodnikom będzie łatwiej przystosować się do tego ustawienia po wcześniejszych eksperymentach z 4-5-1. Czas więc by przedstawić własną wizję Śląska. Rozumiem Twoje argumenty przemawiające za 4-2-3-1, ale ja uważam, że nasza liga jest za słaba by grać dwójką defensywnych pomocników… co nie znaczy, że nie zależy mi na przewadze w środku pola. Wręcz przeciwnie. Śląsk według mnie powinien grać 4-1-4-1 – tak, wiem, że w zasadzie różnica między Twoją propozycją, a moją jest umowna, ale może zrozumiesz różnicę gdy zobaczysz wizualizację.







AG: Twoje ustawienie jawi się jako całkiem sensowne, pod warunkiem, że jeden defensywny pomocnik wystarczy do asekuracji. To 4-2-3-1, o którym ja myślę, nie jest tym, które prezentował Śląsk i wielu momentach oznaczałoby przejście do 4-1-4-1, choć optymalny byłby jednak wariant niemiecki, gdzie obaj defensywni pomocnicy biegali na całej długości boiska, że aż miło. Oczywiście, wymaga to kondycji. Ale skoro zdaniem Ryszarda Tarasiewicz Śląsk przegrywał przez słabą technikę użytkową, to (zakładając, że coś jest na rzeczy, z czym niekoniecznie się zgadzam) należałoby poszukać mocnych stron gdzie indziej. Dobre przygotowanie fizyczne nie wydaje się chyba być czymś nie do przeskoczenia. Można zatem spróbować tak:







MZ: Też jestem fanem takiego ustawienia, zwłaszcza że ostatnio daje nam ono tyle argumentów. Jednak wydaje mi się, że w tak słabej lidze wystarczy jeden zawodnik asekurujący linię pomocy, zwłaszcza jeśli będzie to piłkarz o umiejętnościach nieprzeciętnych jak na poziom Ekstraklasy. Mówię tu oczywiście o Kaźmierczaku – zresztą wystarczy popatrzeć jak ważni dla Wisły i Legii są/będą pojedynczy piłkarze na pozycji defensywnego pomocnika, odpowiednio Radosław Sobolewski i Ivica Vrdoljak. Natomiast wydawało mi się, że więcej kontrowersji wywołam wystawieniem trzech nominalnych bocznych pomocników czy też skrzydłowych, choć to przecież dwie różne role i pozycje. Sam także uważam, że jest to pięta achillesowa mojego 4-1-4-1, a kadra po prostu nie ma drugiego takiego ofensywnego środkowego pomocnika, o potencjale choćby zbliżonym do Sebastiana Mili. Może więc zastosować wariant niemiecki, który nazywasz optymalnym, i tak jak Loew, napastnika przekwalifikować na zawodnika operującego za plecami snajpera…



AG: Może wystarczyć jeden, w moim optymalnym ustawieniu jest Ulatowski z Kaźmierczakiem dlatego, że obaj są i użyteczni w destrukcji i potrafią wziąć udział w rozegraniu. Taki system daje więcej elastyczności w manewrowaniu zestawieniem, bo przy jednym Kaźmierczaku, gdyby ten wypadł ze składu, trzeba by w jego miejsce wpuścić Ulatowskiego (sam na destrukcje to za mało) lub Sztylkę bądź Łukasiewicza, co obniża znacznie siłę rozegrania. Przy dwóch defensywnych mogą zaś się oni nawzajem uzupełniać. Twój pomysł z Madejem jakoś specjalnie zaskakujący dla mnie nie jest. W sytuacji gdyby Dudek był nie w formie, właśnie w ten sposób szukałbym możliwości zastępstwa, jako skrzydłowy i tak wielokrotnie schodził w stronę środka i radził sobie całkiem nieźle. Szkoda zresztą mając w drużynie Madeja i Gancarczyka, nie wykorzystać ich potencjału. Miejsce na boisku można bez trudu znaleźć dla nich obu.



MZ: Przypominam sobie ostatnie sparingi, rzucam okiem na składy, przypominam sobie miniony sezon… a w jednej z gazet czytam, że Śląsk (według słów asystenta trenera) będzie zmieniał ustawienie dostosowując się do sytuacji i przeciwnika. I samemu jest mi ciężko się do tego przekonać, choć przecież w pierwszej części ten pomysł się pojawił. Czy może to być wynikiem niepewności drzemiącej w Tarasiewiczu, który nie do końca przekonał się do 4-4-2? Może jednak obawa przed rywalami do pierwszej piątki, bo taki jest cel Śląska, raczej kieruje trenera w kierunku pięcioosobowej linii pomocy? I wreszcie ostatnie pytanie do Ciebie, choć i ja pozwolę sobie później na odpowiedź – kto wygra, taktycznie, naszą Ekstraklasę?



AG: Ja będę bardzo zadowolony, kiedy uda się naprawdę dobrze dopracować jedno. Jeśli Śląsk będzie funkcjonować jak maszynka a nie jak rozklekotany gruchot, to ustawieniem nie trzeba będzie żonglować, większość drużyn w naszej lidze jest na marnym poziomie organizacji gry, więc wtedy niech się rywal martwi jak zatrzymać wrocławian. Do tego też trzeba postarać się o wtajemniczenie ewentualnych zmienników, tak, żeby zawodnik, który będzie zastępować wiedział, co robił na tej pozycji zastępowany, zamiast organizować tygodniowy kurs wieczorowy dla napastników pt. „Rola bocznego obrońcy we współczesnym futbolu”. Skoro walczymy o piątkę, to powinno to już być dokładnie dopracowane. Zaś w temacie naszej ligi- najbardziej poukładanej gry spodziewałbym się w Ruchu, Jagiellonii i Legii. Mimo wszystko jednak nie spodziewałbym się, że mistrz będzie dużą niespodzianką, między czwórką Lech, Legia, Polonia, Wisła a resztą jest spora różnica jakościowa. Jeśli transfery nie okażą się niewypałami, to do zwycięstwa typowałbym Legię. Solidnie wyglądający skład, wreszcie wsparcie kibiców i kompetentny trener mogą wystarczyć na mistrza.



MZ: Myślę, że celem Śląska, oprócz zajęcia piątego miejsca w lidze, powinno być zaprezentowanie się od jak najlepszej strony… taktycznie. Obecnie, przy preferowaniu tłoku w środku pola, gra 4-4-2 wymaga naprawdę wielkich umiejętności, orientacji na boisku oraz sił. Jeśli po roku posuchy Śląsk połączy te cechy to możemy znów cieszyć się opinią efektownie grającej drużyny. W mistrzostwo nie wierzę, choć na starcie każdy powinien o nie walczyć – wierzę jednak, że to co zaplanował na ten sezon zarząd dla zespołu jest jak najbardziej w jego zasięgu, zwłaszcza, że faktycznie drużyna została wzmocniona. Ekstraklasa powinna być ciekawa, choć szybko podzieli się na zespoły walczące o utrzymanie i o puchary. Ten sezon to także wyzwanie dla piłkarzy, bo przecież o rozwiązaniach oraz wyzwaniach stojących przed trenerem Tarasiewiczem napisaliśmy już dosyć sporo. Oni muszą udowodnić po końcówce poprzedniego sezonu kilka rzeczy kibicom. Oby zrobili to w jak najlepszym stylu.