Derby bez goli: Śląsk – Zagłębie 0:0 (RELACJA)

27.02.2022 (21:35) | Adam Osiński
uploads/images/2022/2/zag_621b43459fb5e.png

fot.: Paweł Kot

Śląsk nadal pozostaje bez zwycięstwa w tym roku, ale utrzymał dwupunktową przewagę nad Zagłębiem i nie stracił gola po raz pierwszy od października.



 

Choć rezultat generalnie jest rozczarowujący, to jednak dosyć sprawiedliwy. Poza tym wrocławianie przy braku szczęścia mogli też ten mecz przegrać, a wtedy ich sytuacja w walce o utrzymanie – w jaką się uwikłali – byłaby o wiele gorsza. A jak to się stało, że WKS nie stracił gola po raz pierwszy od październikowego 5:0 z Wisłą w Krakowie?

CZWÓRKA Z TYŁU

Tym razem zmiany w zespole Śląska dotyczyły nie tylko personaliów, lecz także ustawienia, ponieważ po serii nieudanych meczów trener Magiera postanowił zrezygnować z grą trzema obrońcami i wahadłowymi na rzecz czwórki z tyłu. Do łask wrócił Dino Stiglec, po drugiej stronie defensywy biegał znów Patryk Janasik, w środku pola obok kapitana Mączyńskiego wystąpił debiutant Patrik Olsen. Z przodu też zaszło wiele zmian, do wyjściowej jedenastki wrócili doświadczeni Sobota i Pich, jak również – po perturbacjach transferowych – Erik Exposito. Gołym okiem widać zatem konsekwencje wyciągnięte po porażce z Piastem. Nawet na ławce nie zasiedli Lewkot i Piasecki (niezadowolony z roli w drużynie), a w odwodzie pozostawali Gretarsson, Schwarz czy Zylla.

Odmieniony Śląsk zaczął nieźle, starał się oskrzydlać akcje, a w pole karne Zagłębia odważnie wbiegało zawsze kilku zawodników z zielonych koszulkach. Dobrej sytuacji nie wykorzystał Wojciech Golla, któremu po rzucie rożnym piłka spadła pod nogi, ale z kilkunastu metrów uderzył nad bramką. W swoim stylu próbował czarować Sobota, a po wrzutce Stigleca niecelnie główkował Pich. Słowacki skrzydłowy często zmieniał się stronami z Jastrzembskim.

Po pół godzinie gorąco zrobiło się też pod bramką Śląska. Najpierw nie pierwszy błąd w tej rundzie popełnił przy wyprowadzeniu piłki Golla, a kontratak gości zakończył strzałem nad poprzeczką Erik Daniel. Po dwóch minutach świetną podcinką Łakomy obsłużył Kacpra Chodynę, spóźnił się nieco Stiglec, ale zawodnik Miedziowych spudłował.

UDANY DEBIUT OLSENA

Po przerwie najlepszej okazji dla Śląska nie wykorzystał Pich. Znów dobrze zacentrował Stiglec, tym razem do Exposito. Hiszpan wygrał pojedynek w powietrzu z Bartolewskim i dograł głową do Słowaka, który z bliska główkował po długim słupku, ale piłka poleciała obok bramki. Wrocławianie uderzali też z dystansu, ale żadna z tych prób nie mogła zaskoczyć Bieszczada. Wiele nie wniosły zmiany (tym razem tylko dwie: Zylla i Łyszczarz), więc jeśli szukać po tym meczu pozytywów, to oprócz czystego konta będzie nim występ w środku pola debiutującego Olsena. Duńczyk dobrze rozgrywał, nie notował strat, był wybiegany, a piłka nie przeszkadzała mu w grze.

SETKA DOLEZALA

Z dystansu uderzali też podopieczni Piotra Stokowca. Scekić został zablokowany przez Verdaskę, a Łakomy i Szysz posłali piłkę nad bramką Szromnika. Miedziowi pokazali również, że potrafią zagrać koronkowo. Koledzy z pewnością będą mieć pretensje do Martina Dolezala, który stojąc na wprost niemal pustej bramki, fatalnie skiksował, zabierając asystę Szyszowi.  

Śląsk – Zagłębie 0:0

Śląsk: Szromnik – Stiglec, Verdasca, Golla, Janasik, Pich, Mączyński, Olsen, Jastrzembski (60 Zylla), Sobota (78 Łyszczarz), Exposito

Zagłębie: Bieszczad – Chodyna, Kopacz, Balić, Bartolewski (85 Ławniczak), Scekić, Hinokio, Łakomy (71 Poręba), Szysz, Daniel (81 Zivec), Doleżal (71 Podliński)

Żółte kartki: Balić

Sędziował: Szymon Marciniak

ZOBACZ też: Śląsk - Zagłębie. Wybieramy Piłkarza Meczu