Djurdjević: Jestem tu po to, aby zbudować wojsko

03.06.2022 (16:51) | Jakub Luberda
uploads/images/2022/6/dju_629a1f61c3fc2.png

fot.: youtube/slaskwroclaw.pl

Nowy trener Śląska, Ivan Djurdjević udzielił wywiadu klubowym mediom. Zachęcamy do zapoznania się z przygotowaną przez nas transkrypcją.



 

Dlaczego zdecydował się trener na Śląsk?

Witam wszystkich kibiców i ludzi związanych z naszym klubem. Dziękuję zarządowi i dyrektorowi sportowemu za zaufanie. Dlaczego Śląsk? W rozmowach, które odbyliśmy, mieliśmy wiele wspólnego. Chcieliśmy w tym trudnym momencie, w którym znajduje się Śląsk Wrocław, obudzić giganta. A do tego potrzebne jest wojsko. Jestem po to, aby to wojsko zbudować.

Jaki jest pierwszy cel na czas pracy w klubie?

Pierwszy cel jest taki, aby obudzić giganta. Śląsk jest gigantycznym klubem, ale jest klubem śpiącym. Śląsk śpi, musimy obudzić zawodników. Większość z nich gra poniżej swoich możliwości. Jakie są przyczyny, do tego dojdziemy, ale musimy zdawać sobie sprawę, że chwilę to potrwa. Kto spodziewa się tego, że zrobimy to od razu, niech nie przychodzi na stadion, bo ten, kto jest kibicem i ten, kto jest za Śląskiem, jest z nim zawsze, w każdym momencie, a zwłaszcza teraz. A później, gdy już będzie dobrze, ludzi na stadion przyjdzie więcej, ale dla nas liczyć się będą ci, którzy byli na samym początku.

Jakie są plany na grę? Czego można się spodziewać?

Szkoleniowiec może mieć swój pomysł, ale ważny jest też klub, w którym się znajduje. Muszę zaadaptować się do klubu, nie klub do mnie. Sama nazwa Wojskowi - wojsko musi być agresywne, szybkie, sprytne i strategiczne, które na boisku zawsze będzie walczyć o zwycięstwo.

Przychodzi trener z dużym doświadczeniem z boisk I ligi, ale nie tak dużym z boisk ekstraklasy.

Żaden trener z doświadczeniem nie gwarantuje wyniku i żaden trener bez doświadczenia nie gwarantuje, że będzie źle. Mamy robotę do wykonania. Moje doświadczenie jest takie, że byłem w wielkim klubie, może nie tak długo, ale przeżyłem swoje negatywne chwile, które pomogły w rozwoju. Ostatnie 3 lata dużo mnie nauczyły, a najważniejsze jest to, aby rozwijać zawodników. Jak rozwiniemy zawodników, to rozwiniemy zespół, a jak rozwiniemy zespół, to będziemy wygrywać. 

We Wrocławiu kibice liczą na rozwój młodych piłkarzy, co trenerowi w poprzednim klubie dobrze wychodziło. 

Ważne jest nie tylko wygrywanie i zdobywanie trofeów, ale przede wszystkim rozwijanie tych ludzi. Mogę powiedzieć, że do tej pory rozwinąłem zawodników w Lechu i Chrobrym, a wielu z nich gra już za granicą lub w reprezentacji. Widzę tutaj duży potencjał w zawodnikach pokroju Szymona Lewkota czy Adriana Łyszczarza. Tutaj jest potencjał, ale tego czasu nie przyspieszymy. Potrzebny jest czas, zwłaszcza, że ci zawodnicy mieli trudny okres w tym roku. Uważam, że to negatywne doświadczenie bardzo dużo da im w przyszłości. Jest wielu innych zawodników, którzy mają przyszłość w grze na wysokim poziomie. Widzimy ogromny potencjał, który jest uśpiony i musimy tych wszystkich ludzi obudzić. Otworzymy lodówkę, zobaczymy, co się w niej znajduje, a dopiero później pójdziemy na zakupy.

Zna pan 5 języków - serbski, polski, angielski, hiszpański i portugalski. Ułatwi to komunikację w szatni?

Ułatwi nam to pracę i kontakt, bo dziś wszystko jest komunikacją. Chodzi o to, jakie relacje zbudujemy tutaj razem. My, zawodnicy, zarząd. Dopiero jak się przekonamy, że musimy iść wszyscy w jedną stronę, to uśpiony gigant potrzebuje wielu ludzi, żeby go obudzić. Wszystkie ręce na pokład i musimy być w tym wszyscy razem.

W nowym sztabie znajdzie się Maciej Stachowiak oraz Mariusz Bołdyn.

Maciej jest asystentem, pracujemy razem prawie 10 lat. Zaczęliśmy w akademii Lecha, a teraz byliśmy w Chrobrym. To młody trener z wielką pasją i ambicją. Mariusz to osoba bardzo związana ze Śląskiem - jest kibicem tego klubu. Mieszka w Brzegu Dolnym. Moment, kiedy dowiedział się, że będzie pracował tutaj - no nie śpi dwa dni. Będzie trenował bramkarzy, także Michał Szromnik, który jest u nas zawodnikiem, to Mariusz go znalazł. Ściągnął go kiedyś do Chrobrego i pracowali tam rok czasu. 

W sztabie będzie też Marcin Dymkowski - rywalizował z nim pan kiedyś na boisku.

Fajna przygoda. Jak przyjechałem do Lecha, to byłem z nim pierwszy raz w pokoju. Wtedy gadałem tym moim polskim - teraz mój polski jest taki, a wtedy było jeszcze trudniej. Zaczął mi tłumaczyć, jak będziemy razem grać w tej obronie. Mija 15 lat i znowu się spotykamy, więc życie pisze bardzo fajne historie. On jest świadomy i zna ten klub od środka. Pracował w rezerwach. W codziennej robocie będzie bardzo przydatny.

 

ZOBACZ też: OFICJALNIE: Pierwszy letni transfer Śląska