Dolnośląski festyn młodzieży w Lubinie. Zagłębie II 3:4 Śląsk II (RELACJA)

30.07.2022 (15:00) | Konrad Omieljaniuk
uploads/images/2022/7/slask_62e520c4f3845.jpg

fot.: Rafał Sawicki

Nie lada widowsko stworzyli dziś w Lubinie zawodnicy rezerw Zagłębia i Śląska. Po emocjonującym meczu obfitującym w bramki, "rezerwowe derby" wygrała drużyna Śląska. 4:3 i pierwsze zwycięstwo ekipy Wołczka w tym sezonie drugiej ligi - o tym przeczytacie w poniższej relacji.



 

Pierwsze „rezerwowe derby” na szczeblu centralnym odbyły się w Lubinie, na głównej płycie stadionu Zagłębia. Zagłębie II Lubin, beniaminek drugiej ligi, w sezon weszło zwycięstwem z Pogonią Siedlce 1:0, ale w drugiej kolejce doznali  wstydliwej porażki 2:6 w Olsztynie ze Stomilem. Śląsk II Wrocław na swoje pierwsze zwycięstwo wciąż czekał – w pierwszej kolejce zremisowali z Radunią 3:3, zaś w drugiej przegrali 0:2 z Kotwicą Kołobrzeg po słabej grze. Dodatkowo w miniony wtorek podopieczni trenera Wołczka przegrali 2:4 w meczu rundy wstępnej Pucharu Polski, więc do derbów przystępowali dodatkowo zmotywowani chęcią pierwszego zwycięstwa w tym sezonie.

JAKIE ICH MŁODZIEŻY CHOWANIE?

Jeśli chodzi o tzw. „spady” z pierwszych zespołów, to nie było ich wiele, ale więcej boiskowego doświadczenia było po stronie gospodarzy – Hinokio, Woźniak oraz Pakulski to zawodnicy, którzy zdążyli już przedstawić się widzom w ekstraklasie. W Śląsku uwagę zwracał debiut 15-letniego Karola Borysa w pierwszej jedenastce na szczeblu drugiej ligi. W ogóle robiła wrażenie średnia wieku pierwszej jedenastki rezerw Śląska – 19,6. W Zagłębiu było to 21,5 więc na boisku mieliśmy dziś sporo młodych talentów.

Mecz zaczął się od symulki – już w 1 minucie rzut wolny prze polem karnym Śląska chciał wymusić Kobusiński. Sędziemu ta marna próba teatralna nie spodobała się na tyle, że od razu zdecydował się ukarać napastnika gospodarzy żółtą kartką.

W piłkę na początku tego meczu lepiej grał Śląsk. Podopieczni Wołczka byli aktywni w pressingu i konkretni z piłką przy nodze. Zaowocowało to już w 9 minucie. Piłkę na połowie rywala przechwycił Szmigiel, po chwili trafiła ona do Bukowskiego, który świetnym, mierzonym strzałem zza szesnastki wyprowadził Śląsk na prowadzenie!

Niemrawe na początku tego meczu Zagłębie wysłało ostrzeżenie w 17 minucie. Fenomenalne zagranie piłki za linię obrony w pole karne do Ratajczyka, zakończyło się na szczęście tylko strzałem prosto w dobrze ustawionego Burtę. 3 minuty później świetną akcję popisał się Oliwier Wypart, który najpierw odebrał piłkę rywalom, po czym posłał świetnie dośrodkowanie w pole karne, gdzie Kroczowi niestety zabrakło centymetrów by je przeciąć. Dobrze dysponowany o ofensywie Śląsk szedł za ciosem. W 22 minucie wrocławianie rozegrali świetną akcję zespołową, po której Szmigiel prostopadłym podaniem wypuścił w pole karne Krocza, a ten ze spokojem podwyższył prowadzenia Śląska na 2:0.

Tutaj niestety wyszedł brak spokoju i wyrachowania w szeregach młodej jedenastki wrocławian, bo mając wynik 2:0 nie uspokoili gry, nie przejęli kontroli nad boiskowymi wydarzeniami, lecz zaczęli ją tracić. Najpierw w 25 minucie łatwo do sytuacji 1 na 1 z Burtą doszedł Kobusiński, ale były gracz Puszczy Niepołomice wszedł jeszcze w niepotrzebny drybling z wracającym Wypartem, który świetnie wyjaśnił całą sytuację zabierając piłkę rywalowi.

WÓZ ALBO PRZEWÓZ, CZYLI MATSENKO SZEFEM DEFENSYWY

Nerwowość defensywy Śląska po raz kolejny widać było też na przykładzie zachowań Matsenki. Ukraiński obrońca nie kalkuluje, z pełną ambicją idzie na każdą piłką i ta determinacja będąca niewątpliwą zaletą łatwo przeradza się też w wadę. Widzieliśmy to na przykładzie wtorkowego meczu z Motorem, gdy Ukrainiec niepotrzebnie się „gotował”. Dziś w 29 minucie dał przykład pozytywnej zawziętości, gdy do końca poszedł na piłkę w polu karnym i o mało nie wygarnął jej wślizgiem bramkarzowi. Sędzia odgwizdał jednak faul, a rozjuszony Matsenko dwie minuty później bezpardonowo „wyciął” napastnika Zagłębia za co słusznie obejrzał żółtą kartkę.  

Zagłębie co raz śmielej poczynało sobie w tym meczu i w 37 minucie zdobyło bramkę kontaktową. Niestety skorzystało z błędu Śląska przy wyprowadzeniu piłki. Lubinianie przejęli futbolówkę na wysokości 20 metra od bramki Burty, ten chyba trochę przysnął na linii, za późno wyszedł do biegnącego w jego kierunku napastnika Zagłębia, ten dograł do Ratajczyka, któremu pozostało skierować futbolówkę do pustej bramki.

Nie minęły dwie minuty, a już mieliśmy remis. Kontra Zagłębia, złe ustawienie defensywy Śląska i Kobusiński wyszedł sam na sam z Burtą. Nie zmarnował tego. 2:2. Śląsk po tych dwóch ciosach nieco chwiał się na nogach, ale do przerwy udało mu się dotrwać z wynikiem 2:2.

SZMIGIEL? POTRAFI UDERZYĆ

Początek drugiej połowy był już znaczenie spokojniejszy. Obie drużyny prezentujące otwarty futbol w pierwszej połowie, na początku drugiej połowy nie forsowały tempa. Było to jednak tylko 15 minut ciszy przed burzą.

W 59 minucie świetnie w polu karnym zastawił się Krocz, czym utorował Bukowskiemu drogę do strzału na bramkę. Uderzenie byłego zawodnika Zagłębia zostało jednak odbite jeszcze przez obrońcę i poszybowało nad bramką. Po rzucie rożnym dla Śląska z błyskawiczną kontrą ruszyli gospodarze. Wyprowadzili ją w sposób perfekcyjny, po trzech podaniach Kobusiński znalazł się oko w oko z Burtą, ale bramkarz Śląsk wyszedł zwycięsko z tej rywalizacji.

W 68 minucie znowu na lewej stronie pokazał się Szmigiel, który rozgrywał świetny mecz i okrasił go bramką. Oto co zrobił – podprowadził i huknął z 20 metrów. Huknął w takim stylu, że piłka odbiła się od poprzeczki, od murawy i zatrzepotała w siatce. 3:2 dla Śląska!

To jednak nie był koniec emocji w tym meczu. 4 minuty później na strzał z około 30 metrów zdecydował się Kłudka i nieoczekiwanie ta odważna próba zmieniła wynik na 3:3. Niestety, o ile strzał Szmigiela był po prostu fenomenalny, to próba Kłudki była jak najbardziej do obrony i chyba idzie na konto Burty.

Zawodnicy Wołczka nie zwiesili głów i odpowiedzieli w najlepszy możliwy sposób już dwie minuty po stracie bramki. Na lewej stronie boiska w drybling wszedł Bukowski, ładnie minął rywala i posłał centrę w pole karne do Kurowskiego, który po świetnym przyjęciu piłki skierował ją do bramki. 4:3 dla Śląska.

MĄDRA KOŃCÓWKA, PIERWSZA WYGRANA

Po tym szalonym fragmencie gry, ostatni kwadrans nie obfitował już w tyle sytuacji. Zagłębie dążyło do wyrównania, ale Śląsk umiejętnie się bronił i oddalał grę od własnej bramki. Taka postawa pozwoliła wrocławianom dowieźć prowadzenie 4:3 do końca i zdobyć pierwsze trzy punkty w tym sezonie!

Na największe wyróżnienie po tym meczu zasługują Szmigiel i Bukowski, którzy zaliczyli po bramce i asyście i byli bardzo aktywni przez całe spotkanie. Karol Borys? 15-letni talent był bardzo aktywny, mnóstwo biegał, ale zaliczył też sporo strat piłki. Na pewno pokazał, że fizycznie jest już w stanie rywalizować na takim poziomie i wciąż potrzeba mu ogrania i szans takich jak dziś. Generalnie cały mecz na duży plus, momentami dość beztroski, ale ostatecznie bardzo młoda jedenastka rezerw Śląska pokazała duży potencjał i zasłużenie pokonała rezerwy Zagłębia Lubin 4:3.

Zagłębie II Lubin 3:4 (2:2) Śląsk II Wrocław

bramki: Ratajczyk 37', Kobusiński 39', Kłudka 72' - Bukowski 9', Krocz 22', Szmigiel 68', Kurowski 74'

Zagłębie II Lubin: Weirauch - Kłudka, Lepczyński, Bogacz, Woźniak (83' Sobczak), Sławiński (46' Adamski), Kizyma, Hinokio (46' Dieng), Pakulski, Ratajczyk (46' Pieńko), Kobusiński (74' Kruszelnicki)

Śląsk II Wrocław: Burta - Lizakowski (66' Gerstenstein), Matsenko, Stawny, Wypart, Szmigiel, Gryglak (66' Pisarczuk), Borys (78' Lutostański), Bukowski (90+2' Jezierski), Młynarczyk (66' M. Kurowski), Krocz

 

ZOBACZ też: Zagłębie Lubin II - Śląsk II Wrocław. Co warto wiedzieć przed meczem?