Dwie drogi do bramki Śląska

30.03.2022 (10:00) | Kacper Rudzik
uploads/images/2022/3/Nowy projekt_6243377ab4f33.png

fot.: Rafał Sawicki

Śląsk II w przerwie letniej został zupełnie przebudowany na pozycji bramkarza. W zespole Piotra Jawnego i Marcina Dymkowskiego pozycja ta nie była najmocniejszą stroną, a czy po dotychczasowych meczach możemy stwierdzić, że doszło do jakościowej zmiany?



 

W rozgrywkach II ligi 20/21 w barwach WKS-u występowało aż 5 golkiperów. Poza Michałem Szromnikiem, byli to głównie niezbyt doświadczeni bramkarze, którzy na poziomie seniorskim nie mieli zbyt dużego doświadczenia. Tak ta piątka zaprezentowała się w cyfrach na przestrzeni całego sezonu:

  • Paweł Budzyński - 8 meczów - 14 straconych bramek - 1 czyste konto;
  • Bartłomiej Frasik - 10 meczów - 19 straconych bramek - bez czystego konta;
  • Dariusz Szczerbal - 7 meczów - 10 straconych bramek - 2 czyste konta;
  • Michał Szromnik - 7 meczów - 6 straconych bramek - 3 czyste konta;
  • Miłosz Tysiak - 5 meczów - 8 straconych bramek - bez czystego konta;

Łącznie w 36 spotkaniach druga drużyna Śląska straciła 57 bramek, średnio 1,58 na mecz. W całej lidze 7 zespołów straciło więcej goli, ale każdy znajdował się niżej w tabeli. Idąc dalej w taką analizę za punkt odniesienia potraktujmy zespoły, które dostały się do baraży, bo Śląsk miał identyczny dorobek jak ostatnia Skra Częstochowa - a ta ostatecznie po barażach dostała się na zaplecze ekstraklasy. Chojniczanka Chojnice, Wigry Suwałki, KKS Kalisz i wspomniana Skra traciły znacznie mniej bramek, średnio 37,75 na przestrzeni całego sezonu, co oznacza, że WKS stracił około 20 goli więcej od tej czwórki. Oczywiście, było to też pokłosiem ofensywnego stylu zespołu jak i znacznie młodszego składu, jednak można przyjąć, że odrobinę więcej jakości "w klatce" i drugi zespół mógłby się pokusić o jeszcze większą niespodziankę.

RÓŻNE ŚCIEŻKI ROZWOJU

W całej serii letnich transferów do drużyny przygotowującej się do europejskich pucharów, część wzmocnień była także z kategorii "pieśni przyszłości" - byli to m.in. Kacper Radkowski, Javier Hyjek, Józef Burta czy Maksymilian Boruc. Zasada była prosta - zawodnicy ci mieli nabrać doświadczenia na poziomie seniorskim już pod wodzą Krzysztofa Wołczka, a dzięki dobrym występom także zasłużyć na szansę na najwyższym ligowym poziomie w naszym kraju.

Obecni bramkarze mają za sobą dwie różne ścieżki. Maksymilian Boruc pierwszych szlifów nabierał w zespole ze Szwecji, o jakże znanej nam nazwie - Husqvarna, skąd przeniósł się w styczniu 2019 roku do Stoke City. Nie nacieszył się zbyt długo jednak słynnymi wtorkowymi wieczorami w Stoke, bo już latem zamienił to miasto na West Bromwich. Mógł mieć nadzieje, że nawiąże do innego cenionego na wyspach bramkarza, czyli Tomasza Kuszczaka. Tak jednak się nie stało, lecz i tak ma coś wspólnego z uznanym golkiperem - przynależność dla Śląska Wrocław.

I tak jak Boruc zwiedził część świata w pogoni za sukcesem, tak Burta też zaczynał od Pogoni, ale z Siedlec, skąd przeniósł się do warszawskiej Legii. W stołecznym klubie nigdy dużej szansy nie dostał, bo też wiemy na jakim poziomie stała rywalizacja o miejsce w bramce wielokrotnego Mistrza Polski. Z tego też powodu Burta postawił na rozwój na niższym poziomie ligowym i tak przez Siedlce, Kalisz i Żmigród ostatecznie trafił do stolicy Dolnego Śląska.

NIE BĘDZIEMY RYWALIZOWAĆ, BĘDZIEMY SIĘ ROTOWAĆ

I tak z początkiem tych rozgrywek można było się zastanawiać, który z tego duetu będzie numerem jeden, a który tylko rezerwowym. Po pierwszym meczu z Hutnikiem wydawało się, że zwycięsko wyszedł z tego pojedynku Boruc, jednak trener Krzysztof Wołczek miał zupełnie inny plan na tych piłkarzy. Józef Burta rozegrał 90 minut przeciwko Pogoni Siedlce w której stawiał pierwsze kroki, a powodem nie było sentymentalne podejście trenera, lecz chęć rotacji. I tak obaj naprzemiennie szanse dostawali obaj. Nawet gdy na kilka tygodni Burtę wyeliminowała kontuzja, to po powrocie do zdrowia zagrał kilka kolejnych meczów tak, aby stan rywalizacji się wyrównał.

Na pewno takie regularne zmiany nie są łatwe dla linii obrony, która w zwykle w meczach przy Oporowskiej jest dowodzona przez Boruca (8 występów, 4 w delegacji), a w wyjazdach przez Burtę (8 występów, a 3 we Wrocławiu). Gdybyśmy próbowali ocenić tych bramkarzy wyłącznie w cyfrach to cóż... te są brutalne dla nastolatka:

  • Maksymilian Boruc - 12 meczów, 31 bramek straconych, 1 czyste konto;
  • Józef Burta - 11 meczów, 10 bramek straconych, 7 czystych kont;

Źródeł takiej dysproporcji jest kilka. Na minus dla Boruca mocno rzutują występy z Radunią Stężyca, Stalą Rzeszów i Garbarnią Kraków, gdzie w 4 meczach rezerwy straciły łącznie 19 goli, Burta więcej niż dwie bramki stracił tylko w przegranym 2:5 starciu z Ruchem. Też jego powrót do gry pokrył się z pracą nad postawą defensywną Śląska po starciu z Radunią, co tłumaczył Krzysztof Wołczek tłumaczył w naszej rozmowie:

Z Radunią dostajemy 4 bramki sprzed pola karnego - brakowało wybloków, nad tym pracowaliśmy i rzeczywiście w kolejnych meczach, do końca rundy, miało to duży wpływ i była poprawa w takich aspektach.

Obaj zawodnicy mają na pewno jeszcze wiele przestrzeni do rozwoju. U Boruca zdaje się, że do poprawy jest przede wszystkim gra na przedpolu - ma problemy z dośrodkowaniami, zwłaszcza przy stałych fragmentach, w tłoku. Dodatkowo może się mocno rozwinąć w takim niuansie jak ustawienie przed strzałem, kilkukrotnie w tym sezonie wpadały bramki po tym, jak młody bramkarz nie miał zbyt dobrej pozycji do interwencji, a szkoda, że dysponuje dużym refleksem i zwinnością, która w takiej sytuacji jest blokowana. Na plus dla niego na pewno jest czucie rzutów karnych - wykazywał się skutecznymi interwencjami jak z Radunią, ale też dobrze rozczytywał interwencje rywali, jak choćby z WIgrami Suwałki.

Burta jest lepszym bramkarzem, co też wynika z doświadczenia - zagrał kilkukrotnie więcej meczów w seniorskiej piłce, co też pozwala się lepiej odnajdywać choćby przy wspominanych wcześniej dośrodkowaniach. Jeśli coś zasługuje na poprawę, to gra nogami, co w nowoczesnym futbolu jest niezwykle ważne. Natomiast podsumowując cały tekst można stwierdzić, że w tym sezonie poziom w bramce drugiego zespołu Śląska jest na wyższym poziomie.

ZOBACZ też: Tworek: Nie będę udawał kogoś, kim nie jestem (WIDEO)