Dwóch rannych, żadnego zabitego: Śląsk - Wisła K. 1:1 (RELACJA)

18.04.2022 (17:08) | Bartosz Królikowski
uploads/images/2022/4/Nowy projekt (7)_6255979fe21d6.png

fot.: Mateusz Porzucek

Piłkarze Śląska Wrocław nie wykorzystali szansy, aby odskoczyć od strefy spadkowej na 6 punktów. WKS zremisował na własnym stadionie 1:1 z Wisłą Kraków i jedynie utrzymał nad nią trzypunktową przewagę w tabeli. Wynik meczu otworzył już w szóstej minucie Elvis Manu, a wyrównanie krótko przed przerwą dał wrocławianom Caye Quintana.



 

Mecz o „sześć punktów”, piekielnie ważna bitwa w wojnie o utrzymanie, pojedynek o złapanie drugiego oddechu. Jakkolwiek by tego starcia nie nazwać, pewne było jedno, ani Śląsk Wrocław, ani Wisła Kraków nie mogły sobie tu pozwolić na porażkę. Wrocławianie w dwumeczu z kandydatami do tytułu mistrzowskiego, Lechem Poznań i Rakowem Częstochowa, wywalczył jedynie punkt, przez co ich przewagi nad strefą spadkową nijak nie dało się nazwać bezpieczną (3 punkty). Wiślacy przełamali się z kolei pokonując 4:1 Górnika Zabrze, ale to było ich dopiero pierwsze zwycięstwo w tym roku.

Oba zespoły na zwycięstwie mogły sporo zyskać. WKS pokonując Białą Gwiazdę odskoczyłby od „czerwonej strefy” na sześć punktów. Na dodatek odjechałby na 3 punkty Zagłębiu Lubin, które tuż przed tym meczem przegrało 0:1 z Cracovią. Zaś jeśli to Wisła wywiozłaby z Wrocławia komplet, zrównałaby się dorobkiem punktowym z obiema drużynami z Dolnego Śląska, polepszając swoją sytuację. Byłoby to o tyle cenne, że wcześniej w tej kolejce po triumf sięgnął choćby Górnik Łęczna (1:0 z Radomiakiem).

Jeśli chodzi o skład WKS-u, trener Tworek nie bawił się w wielkie rewolucje w stosunku do pojedynku z Rakowem w Częstochowie. Musiał zastąpić zawieszonego za kartki Petra Schwarza. Absencja Czecha otworzyła drogę powrotną do składu dla Krzysztofa Mączyńskiego. Za to jedyną niewymuszoną korektą, było posadzenie na ławce słabego pod Jasną Górą Dennisa Jastrzembskiego. W jego miejsce wskoczył Robert Pich. Słowak po raz pierwszy za kadencji Piotra Tworka zaczął mecz w wyjściowej jedenastce, bowiem ostatni taki przypadek miał miejsce jeszcze w ostatnim starciu Jacka Magiery, w Warszawie z Legią (0:1).

SZYBKI NOKDAUN I PRZESPANY BUDZIK DEFENSYWY ŚLĄSKA

Od początku meczu agresywniej do przodu ruszyła Wisła. Ale niestety dla Śląska, na samych chęciach się nie skończyło. Już w 6. minucie goście bardzo ładnie rozegrali piłkę na prawym skrzydle, co skończyło się wgraniem futbolówki w pole karne przez Konrada Gruszkowskiego. Tam ani Wojciech Golla, ani Łukasz Bejger nie kontrolowali co robi Elvis Manu, no i efekt mógł być tylko jeden. Bardzo złe wejście w mecz WKS-u, szybkie prowadzenie Białej Gwiazdy.

Pomyślałby kto, że coś takiego dla defensywy Śląska zadziała jak budzik. Pozwoli im uporządkować szyki. Cóż, jeśli był to budzik, wrocławianie go przespali, bo Wisła wciąż była w natarciu i co rusz robiło się groźnie. Zwłaszcza w 15. minucie, gdy Bejger w łatwej sytuacji podał wprost do Stefana Savicia. Obrońca miał jednak szczęście, że rywal kompletnie przekombinował, a cała akcja zakończyła się tylko niecelnym uderzeniem Luisa Fernandeza.

Aż 25 minut trzeba było czekać, aż gospodarze czymkolwiek odpowiedzą. Ale jak już to zrobili, było niezwykle groźnie. Podwójną szansę po podaniu Quintany miał Pich. Ale pierwszy strzał Słowaka świetnie wybronił Paweł Kieszek, a dobitkę głową prawie z linii bramkowej wybił Maciej Sadlok. Chwilę później mogło być 2:0, gdy obrońcy nie upilnowali w polu karnym Tsitaishvilego, ale Gruzin minimalnie chybił.

HISZPAŃSKA KOALICJA DAJĄCA KONKRETY

Im bliżej końca pierwszej połowy, tym coraz więcej do powiedzenia miał Śląsk. W 35 minucie po dośrodkowaniu z wolnego Victora Garcii, strzał Quintany głową na linii bramkowej złapał Kieszek. Golkiper Wisły zatrzymał pierwsze hiszpańskie natarcie WKS-u, ale sześć minut później był bez szans. Kolejna znakomita piłka do Garcii do Caye, tym razem bardziej płasko, a ofensywny pomocnik pewnym strzałem wyrównał wynik meczu. Jeszcze przed przerwą Śląsk mógł iść za ciosem. Niedługo po strzeleniu gola, w kolejnej akcji z ok. 20 metrów w słupek przywalił Krzysztof Mączyński, a odbitą piłkę opanował Garcia, ale jego strzał fantastycznie odbił Kieszek. Rozszalał się po całości WKS i naprawdę można było żałować, że sędzia musiał obwieścić koniec pierwszej części meczu.

POLUJĄCY CAYETANO

Po powrocie na boisko sporą chęć na ustrzelenie dubletu wykazał Quintana. Jednak na drodze dwukrotnie stawał mu Paweł Kieszek. Najpierw próbował ekwilibrystycznie, piętą, przedłużając uderzenie Wojciecha Golli. Strzał, choć całkiem mocny, nie mógł zaskoczyć golkipera Wisły Kraków. Podobnie zresztą jak próba głową pod dobrym dośrodkowaniu Dino Stigleca, która niewiele minęła słupek. Po stronie Wisły z kolei za wiele się nie działo. Kręcił co prawda po prawej stronie obrońcami Śląska Tsitaishvili, ale konkretów brakowało.

JASTRZEMBSKI POGRAŁ W FUTBOL. AMERYKAŃSKI...

Na dublet zaczaił się także Elvis Manu. W 80 minucie miał doskonałą do tego okazję, bowiem obrońcy Śląska nie upilnowali go w polu karnym. Ale tam gdzie oni zawiedli, klasę pokazał na ich szczęście Michał Szromnik, broniąc strzał pomocnika Wisły. Tak jak w Częstochowie Waldemar Sobota miał 1000%-tową okazję na zwycięskiego gola dla Śląska, tak tutaj szansę w doliczonym czasie miał Dennis Jastrzembski. Trudniejszą, bo bramka tym razem nie była pusta, a zamiast dwóch metrów było ok. ośmiu. Ale wciąż świetną by chociaż celnie uderzyć. Tymczasem on przywalił bardzo mocno i BARDZO wysoko ponad bramką. W amerykańskiej odmianie futbolu by trafił. Lecz to była zwykła, a tym samym mecz zakończył się remisem.

Śląsk Wrocław 1:1 (1:1) Wisła Kraków

Quintana 41' - Manu 6'

Śląsk: Szromnik – Bejger (46' Stiglec), Golla, Tamas – Janasik, Olsen (85' Jastrzembski), Mączyński (46' Hyjek), Garcia – Pich (74' Sobota), Quintana – Piasecki (61' Exposito)

Wisła K.: Kieszek – Gruszkowski, Frydrych, Sadlok, Hanousek – Żukow (74' Skvarka), Poletanović – Savić (82' Hugi), Manu (82' Ondrasek), Tsitaishvili (74' Cisse) – Fernandez

Żółte kartki: Poletanović, Gruszkowski

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)

Widzów: 7291

ZOBACZ też: WIDEO: Piotr Tworek i Jerzy Brzęczek po meczu Śląsk - Wisła Kraków