Ekspert o Radkowskim: Magiera może do niego trafić

10.06.2021 (06:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2021/6/radkowski_60bf2edde0de8.png

fot.: slaskwroclaw.pl

Drugim letnim nabytkiem Śląska Wrocław został 20-letni pomocnik Kacper Radkowski, który na Oporowską przenosi się z pierwszoligowego Zagłębia Sosnowiec. O tym, jakim jest piłkarzem, dlaczego wiosną grał niewiele i jak blisko zagranicznego transferu był, rozmawiamy z Krzysztofem Polaczkiewiczem, dziennikarzem katowickiego "Sportu".



 

Ustalmy na początek, jaka jest nominalna pozycja Kacpra Radkowskiego, bo pojawiają się różne informacje. To stoper czy pomocnik?

Kiedy przychodził do nas grał jako środkowy obrońca, a na pozycję defensywnego pomocnika został przesunięty za kadencji trenera Krzysztofa Dębka (w końcówce sezonu 2019/2020 – przyp. red.). Natomiast powiem szczerze, że ja wolałem widzieć go na pozycji stopera. W meczach, w których Radkowski był tak ustawiany bardziej mi się podobał, tak to określę.

Na pierwszy rzut oka w przypadku tego zawodnika rzuca się bardzo dobry wzrost, właśnie predestynujący go do gry na środku obrony (194 cm). Jakie są innego jego atuty?

Jak na tak wysokiego zawodnika, trzeba sobie powiedzieć, że gra Radkowskiego nie wygląda topornie. Mimo tych ponad 190 centymetrów jest dość sprawny, gibki i odbiór piłki czy krycie przeciwnika w jego wykonaniu całkiem fajnie wychodziły. To z jego mocniejszych stron, bo jeśli chodzi o słabsze, to w przypadku Kacpra zawsze rzucały się w oczy kłopoty z wyprowadzaniem futbolówki. Tutaj myślę, że jeszcze sporo przed nim, ale w Śląsku na pewno też będzie miał od kogo się tego uczyć. W Zagłębiu Sosnowiec dla Radkowskiego sporo dobrego wykonał Piotr Polczak, który pracował z nim praktycznie przez dwa sezony. Kilkakrotnie z nim rozmawiałem na temat Kacpra i on właśnie podkreślał, że o ile 20-latek nie ma problemu z odbiorem, tak jeśli jeszcze poprawi wyprowadzenie piłki, to drużyna może mieć z niego naprawdę wiele pożytku.

Radkowski w poprzednim sezonie rozegrał dziewięć meczów na zapleczu ekstraklasy dla Zagłębia Sosnowiec, jednak od połowy marca zaledwie kwadrans po trzech wejściach z ławki. Pojawiły się informacje, że przyczyną był brak chęci przedłużenia wygasającego z końcem czerwca kontraktu. To prawda?

Podczas zimowych przygotowań trener Kazimierz Moskal zdecydował, że to Radkowski będzie partnerem Lukasa Duriski na środku obrony w rundzie wiosennej. W sparingach wyglądał całkiem przyzwoicie i faktycznie rozpoczął ligowy rok w podstawowym składzie. Zagrał w pierwszych trzech meczach z Bruk-Betem, GKS Tychy i Odrą, jednak problem polegał na tym, że w każdym z tych spotkań coś się u niego działo. Krótko mówiąc, to nie były najlepsze występy w jego wykonaniu i trudno powiedzieć z czego to się wzięło, bo przygotowania przepracował naprawdę fajnie. Radkowski po tych trzech meczach zszedł na ławkę i faktycznie później notował już tylko epizody. Ja mogę tylko powiedzieć, że szkoda, bo Zagłębie mogło jeszcze spróbować coś z niego wyciągnąć. Może zawodnikowi popracowała też głowa, bo zimą był bardzo blisko wypożyczenia do Torino. Rzecz była naprawdę zaawansowana, ale działa się w ostatnim dniu okienka transferowego, a Włosi zawinili zbyt późno przysyłając papiery do PZPN i było po zawodach. To też mogło mieć wpływ na Radkowskiego, bo zimą z Sosnowca do Cagilari wypożyczony został Jakub Sangowski, zaś do Omonii Nikozja sprzedany Kacper Chorążka, a tylko jemu się nie udało. Faktycznie mogło też być coś na rzeczy z tym kontraktem, natomiast prezes Marcin Jaroszewski zawsze wypowiadał się o nim w samych superlatywach i teraz trzeba patrzeć już tylko na dobro Kacpra Radkowskiego.

Nowy zawodnik Śląska w przeszłości był sprawdzany przez Standard Liege, a jak rok temu pisał pan w „Sporcie”, gdyby nie pandemia, w kwietniu 2020 Radkowski byłby już na testach w Watfordzie. Można powiedzieć, że wrocławianie sięgnęli po najciekawszego, najbardziej perspektywicznego zawodnika Zagłębia Sosnowiec?

Myślę, że gdyby ktoś zadał mi takie pytanie po zakończeniu sezonu 2019/2020 to śmiało bym powiedział, że tak. Radkowski wyglądał wtedy naprawdę bardzo obiecująco, grał też w reprezentacji Polski do lat 19.  To był naprawdę jeden z nielicznych piłkarzy Zagłębia, których można było wyróżnić, a w tym poprzednim coś już nie zagrało. Młodzi piłkarze często przeplatają udane występy gorszymi, Kacper jest akurat po kiepskim sezonie, ale myślę, że trener Jacek Magiera, którego też poznaliśmy w Sosnowcu pod kątem stawiania na młodzież, spokojnie może do niego trafić. Radkowski to bardzo fajny, skromny chłopak, z którym zawsze się przyjemnie rozmawiało. Nigdy było w nim żadnej buty, co niestety często charakteryzuje tych młodych piłkarzy będących dopiero na początku swojej kariery. Kacper jest natomiast poukładany i myślę, że naprawdę ma szansę.

Transfer do czołowej drużyny w kraju to duża sprawa.

Tak, już sam fakt transferu do zespołu z ekstraklasy może stanowić dla niego bardzo pozytywny bodziec. Teraz właśnie wszystko zależy od niego nie tylko od strony sportowej, ale przede wszystkim również mentalnej. Jeżeli wszystko się dobrze poukłada dla Kacpra i on dostanie okazję do zaprezentowania swoich umiejętności, to jest możliwość, by faktycznie zaistniał we Wrocławiu. Dodatkowo nie ma się też co czarować - jeżeli Radkowski w marcu skończył już 20 lat, to był dla niego ostatni dzwonek na taki transfer. Wiadomo, że w polskiej piłce takie granice często są wydłużane, ale to nie do końca prawda. Oby mu się powiodło, bo wiemy jak to często bywa w przypadku zmiennej formy młodych piłkarzy. Pamiętamy, że rok temu Śląsk wyciągnął z Zagłębia Sosnowiec Fabiana Piaseckiego i myślę, że możecie być z niego zadowoleni, więc podobne odczucia już niedługo mogą towarzyszyć sprowadzeniu Kacpra Radkowskiego.

ZOBACZ też: Rezerwy dały wyjazdowy przykład