EURO: Jaki to będzie turniej? (TYPY REDAKCJI)

10.06.2021 (16:15) | Karol Bugajski
uploads/images/2019/11/polska1a_5dc17676da670.jpg

fot.: Klaudia Ogrodnik

Przed rozpoczęciem mistrzostw Europy redaktorzy ŚLĄSKnetu odpowiedzieli na trzy pytania dotyczące tego, jak będzie wyglądał turniej. Który z nich będzie miał najlepsze wyczucie? W ciągu najbliższego miesiąca wszystko stanie się jasne. Pobawcie się z nami i napiszcie w komentarzach swoje odpowiedzi na poniższe pytania.



 

1. Czy Polska ma szansę powtórzyć sukces z EURO 2016?

Paweł Lorenc: Szansę ma, ale to się nie uda.

Marcin Polański: Ćwierćfinał jest realny do powtórzenia, tym bardziej, że z grupy można wyjść także z 3. miejsca. Faza pucharowa to już dyspozycja dnia, łut szczęścia, wszystko może się zdarzyć.

Kuba Luberda: Jeszcze jak!

Mateusz Włosek: Ma szansę, ale będzie to zależeć głównie od tego, jak wejdziemy w ten turniej meczem ze Słowacją. Dwa sparingi przed turniejem pokazały, że drużyna Sousy ciągle szuka swojej tożsamości i nie ma pewności nawet co do podstawowego składu na naszego pierwszego rywala. Powtórzenie sukcesu z Francji byłoby w mojej opinii limitem tej drużyny, każdy wynik ponad to zakrawałby na ogromną niespodziankę, która przez następne lata trwałaby w pamięci kibiców.

Kamil Kuleta: Tak, ćwierćfinał jest w naszym zasięgu. Wszystko ponad będzie sukcesem. Wszystko poniżej potraktuję jako porażkę.

Kacper Rudzik: Zdecydowanie tak. Potrzebujemy 3 punktów by wywalczyć awans. Moim zdaniem mecze towarzyskie trochę zaburzają obraz. Ze Szwedami możemy powalczyć o 2. miejsce, wiele potem zależy od układu drabinki.

Adrian Dana: Tylko w przypadku zajęcia pierwszego miejsca w grupie, o co będzie bardzo ciężko.

Paweł Kot: W 2016 oczekiwania były ogromne, a balonik był mocno napompowany. Teraz oczekiwania są zgoła odmienna i nie za bardzo wiemy czego można się spodziewać zmian trenera tuż przed turniejem finałowy problemy kadrowe wyjście z grupy będzie już dużym sukcesem, ale wiadomo, iż apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Dominik Szpik: Stać ich, by nawet przebić ten wynik.

2. Czy Robert Lewandowski wreszcie odpali na wielkiej imprezie?

Paweł Lorenc: Robert strzeli kilka bramek i będzie kluczowym zawodnikiem. Szkoda, że Polska dość szybko odpadnie.

Marcin Polański: Lewandowski na pewno będzie bardzo uważnie pilnowany, rywale często będą uciekać się do fauli. Nie spodziewam się też, żeby Polacy tworzyli w meczu wiele sytuacji strzeleckich, dlatego moim zdaniem w czołówce snajperów Euro nie będzie. Wydaje mi się, że dzięki temu, że RL9 będzie absorbować uwagę rywali, inni gracze Biało-czerwonych będą znajdować się w sytuacjach strzeleckich.

Kuba Luberda: Uważam, że Robert nie będzie dominował w klasyfikacji strzelców. Już w meczu z Islandią widzieliśmy, że nasz najlepszy zawodnik będzie podwajany i potrajany, bo jest największym zagrożeniem ze strony Polski, więc odpowiedzialność za zdobywanie goli będą musieli wziąć mniej oczywiści zawodnicy.

Mateusz Włosek: Przy całkowitym focusie obrońców na jego osobie, Lewandowski może mieć na tym turnieju pod górkę. Wiadomo, że nadal gra naszej reprezentacji będzie opierać się głównie na nim, tym bardziej, że widzieliśmy Roberta w poprzednich spotkaniach nawet jako zawodnika biorącego odpowiedzialność za rozegranie piłki. Mimo tego, myślę, że 2-3 razy może spokojnie ukłuć defensywę rywali. Na tym raczej się zatrzyma.

Kamil Kuleta: Robert Lewandowski ciągnie tę reprezentację od wielu lat. Raz lepiej, raz gorzej. Jest to jednak lider, o którym wie każdy przeciwnik w Europie. Ciężko mu będzie strzelać bramki ale liczę, że swoją grą przesądzi o awansie Polski do ćwierćfinału.

Kacper Rudzik: Może zdobyć 2-3 bramki, jeśli dojdziemy do ćwierćfinałów. Drużyna Sousy jest bardziej ofensywna, może liczyć na dogrania od Zielińskiego, piłki z głębi pola czy bocznych sektorów.

Adrian Dana: Bardzo dobry sezon ligowy przełoży się na 3-4 bramki w trakcie turnieju.

Paweł Kot: Dla Roberta był to wybitny sezon w Bundeslidze, a zbliżające się euro to jeden z ostatnich turniejów w jego karierze kiedy jest w tak topowej formie chciało by się rzec kiedy jak nie teraz, tym bardziej że jeśli Lewandowski myśli o statuetce złotego buta to powinien na tej imprezie strzelić 5-6 bramek.

Dominik Szpik: Lewy w kadrze pełni nieco inną rolę. Jego koledzy z reprezentacji nie mają tyle jakości, co zawodnicy Bayernu co tez poniekąd utrudnia mu dochodzenie do sytuacji. Reprezentacja Polski nie gra poukładanego futbolu ze skupieniem na posiadaniu piłki i atakach pozycyjnych. Na Euro poziom rywali będzie wyższy niż w meczach towarzyskich i każdy rywal skupi się na nim. Czeka go trudne zadanie i nie przewiduje gradu bramek, ale z przyzwoitości powinien 1-2 załadować.

3. Czy nagła wymiana Jerzego Brzęczka na Paulo Sousę po kilku miesiącach się broni?

Paweł Lorenc: Tak, na EURO gorzej nie będzie. A powinno być lepiej w el. MŚ.

Marcin Polański: Z informacji, jakie docierają z obozu reprezentacyjnego, wygląda na to, że Sousa tchnął nowego ducha w drużynę, a Portugalczyk ma dużo lepszy PR u kibiców, niż "Wuja". Pewnym cieniem kładą się niektóre wybory personalne i sytuacja z listą rezerwową, te decyzje zweryfikuje już sam turniej.

Kuba Luberda: Zmiana szkoleniowca dała reprezentacji bardzo dużo, nawet jeśli wyniki przed Euro nie zachwycają. Trzeba pamiętać, że Paulo Sousa miał bardzo mało czasu, aby wprowadzić swoją wizję gry, a i tak kadra w ciągu chwili stała się z drużyny skupionej na defensywie i grze reaktywnej, drużyną, która chce dominować rywala i grać proaktywnie. Jedno jest pewne - mecze polskiej reprezentacji na Euro będą po prostu przyjemne w odbiorze, można spodziewać się wielu goli, a dla maniaków taktyki też znajdzie się coś ciekawego.

Mateusz Włosek: Broni się w fazie szukania nowych opcji na różnych pozycjach, ale niestety reprezentacja Sousy gorzej wygląda pod względem defensywnym, a jak wiemy było to naszą główną siłą na EURO 2016. Aż 8 straconych bramek w 5 meczach nie nastraja optymistycznie i bez poprawy tego elementu nie oceniałbym zmiany selekcjonera jako pozytywnej. Jeśli będziemy odważni we wprowadzaniu piłki na połowę rywala i zaczniemy grać jakościowo ofensywnie, efekty w postaci wyników przyjdą same i zmiana sternika drużyny obroni się sama.

Kamil Kuleta: Póki co tej decyzji nie bronią wyniki. Musimy jednak pamiętać w jakim stanie przejmował reprezentację Sousa. Widać pomysł na grę, widać nowe spojrzenie na ustawienie. W mojej ocenie ta decyzja prezesa Bońka się broni.

Kacper Rudzik: Tak. Sousa wprowadza kolejnych młodych zawodników. W kreacji wygląda to znacznie lepiej niż za Brzęczka, a wyniki zaburzają obraz naszej obrony.

Adrian Dana: Jak najbardziej. Reprezentacja pod wodzą Paulo Sousy może nie ma oszałamiających rezultatów, ale w przeciwieństwie do kadry Jerzego Brzęczka ma kilka planów na grę i jak dotąd zdają one egzamin.

Paweł Kot: Mam cichą nadzieję że trener Sousa nie odkrył jeszcze wszystkich kart, a w meczu ze Słowacją mocno nas jeszcze zaskoczy, jeśli wyjdziemy z grupy to na pewno będziemy mówili o sukcesie portugalskiego szkoleniowca i taki wynik będzie go bronił.

Dominik Szpik: Paulo Sousa, wniósł do reprezentacji profesjonalizm, który straciliśmy po zwolnieniu Adama Nawałki i zatrudnieniu Brzeczka. Wreszcie warunki zgrupowań czy sztabu nie odstają od tych, które kadrowicze spotykają w klubach. Choć wszystkie mecze Sousy do tej pory wyglądają jak jeden wielki bałagan, to moim zdaniem w tym szaleństwie jest metoda. Patrząc na papier ta zmiana się nie broni, ale jak przyjrzymy się jego metodom pracy, to jest na to szansa. Selekcjoner trafił na specyficzny okres, w którym prawdziwą weryfikacją będzie Euro 2020. Zastąpienie Brzeczka Sousą to jak zastąpienie Zivulicia Jakubem Łabojko. To po prostu inny level rozumienia futbolu.

ZOBACZ też: Transfery: Kogo potrzebuje Śląsk? (PODCAST)