EURO: Nasza historia rozpoczęła się 13 lat temu

08.06.2021 (15:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2021/6/podolski_60bf67e6e08f2.png

fot.: youtube.com/UEFA

Dokładnie 8 czerwca 2008 roku reprezentacja Polski rozegrała pierwszy w historii mecz na mistrzostwach Europy. Bardziej symbolicznego przeciwnika na takie starcie nie mogliśmy sobie wymarzyć.



 

Co ciekawe, w tamten niedzielny wieczór laty pierwszy mecz Polaków na EURO 2008… wcale nie był pierwszoplanowym wydarzeniem polskiego sportu. Niemal równo z rozpoczęciem spotkania, na metę wyścigu Formuły 1 o GP Kanady jako pierwszy wjechał Robert Kubica. Jak się okazało, było to jedyne w karierze zwycięstwo polskiego jedynaka w F1, a żarty o tym, że nieprzypadkowo spieszyło mu się jak nigdy, bardzo szybko obiegły internet. Czasu nie można było marnować, wszak w Klagenfurcie reprezentacja Polski za przeciwnika miała Niemcy.

Boruc to nie wszystko

Selekcjonerem biało-czerwonych, który najpierw wywalczył historyczny awans, a niedługo później miał okazję poprowadzić reprezentację podczas turnieju w Austrii i Szwajcarii był Leo Beenhakker. Holender na pierwszy mecz mistrzostw Europy wystawił jedenastkę z dobrze znanymi w Niemczech Euzebiuszem Smolarkiem czy Jackiem Krzynówkiem, na pierwszym planie tego wieczora wybił się jednak Artur Boruc. Bramkarz Polaków bronił w niesamowitych sytuacjach i nie ma wątpliwości, że gdyby nie on, skończyłoby się poważną w rozmiarach katastrofą. Nawet pomimo umiejętności ówczesnego zawodnika Celtiku, o korzystny wynik było niezwykle trudno.

Niemcy pierwszy cios zadali po dwudziestu minutach gry. Po niefrasobliwości polskiej defensywy Miroslav Klose świetnie obsłużył Lukasa Podolskiego, a ten dał prowadzenie drużynie dowodzonej przez Joachima Lowa. Urodzony w Gliwicach zawodnik na inaugurację EURO 2008 mocno chciał się przypomnieć kibicom swojego rodzinnego kraju i to on w 72. minucie ukąsił ponownie. Tym razem nieszczęście pod bramką biało-czerwonych rozpoczęło się od błędu Pawła Golańskiego, a postawę reprezentacji Beenhkkera w tym meczu trudno było określić inaczej niż jako płacenie frycowego.

Webb przeszkodził

Polska 13 lat temu przegrała z Niemcami 0:2, ale ciągle miała szansę na dobry wynik podczas mistrzostw Europy. Dziś już można się tylko zastanawiać, jak potoczyłyby się losy tamtego turnieju, gdyby cztery dni później sędzia Howard Webb nie stanął na drodze do zwycięstwa z Austrią w Wiedniu (1:1). Na pewno można przypuszczać, że spotkanie kończące udział Polaków w EURO 2008 (0:1 z Chorwacją) byłoby wówczas zdecydowanie bardziej wyrównane. Austriacko-szwajcarski turniej nie zapisał się złotymi zgłoskami w historii polskiej piłki reprezentacyjnej, dał jednak potrzebą naukę, a od tamtego czasu nie opuściliśmy żadnego turnieju o mistrzostwo Europy.

8 czerwca 2008 roku, Klagenfurt

Polska 0-2 Niemcy

Bramki: Podolski 20', 72'

Niemcy: Lehmann - Lahm, Mertesacker, Metzelder, Jansen - Fritz (55' Schweinsteiger), Frings, Ballack, Podolski - Klose (90+1' Kuranyi), Gomez (75' Hitzlsperger)

Polska: Boruc - Wasilewski, Żewłakow, Bąk, Golański (75' Saganowski) - Łobodziński (65' Piszczek), Dudka, Lewandowski, Żurawski (46' Roger), Krzynówek - Smolarek

ZOBACZ też: TRANSFERY: Młody obrońca zawodnikiem Śląska