Festiwal goli w Armenii! (RELACJA)

22.07.2021 (16:55) | Jakub Luberda
uploads/images/2021/7/IN0A0096_60f98b49f146f.jpg

fot.: Marcin Karczewski / superstar.com.pl

Po pokonaniu estońskiego Paide przyszedł czas na prawdziwe wyzwanie. Wrocławianie udali się na długą podróż do Armenii, gdzie zmierzyli się z Araratem. Rywal był wymagający - przekonali się o tym ostatnio zawodnicy Fehervaru, którzy ulegli w dwumeczu z Ormianami. Jacek Magiera odrobił jednak lekcje i na starcie w eliminacjach Ligi Konferencji przygotował specjalną niespodziankę…



 

Szkoleniowiec Śląska zaskoczył rywala już na półtorej godziny przed pierwszym gwizdkiem. Jacek Magiera zamieszał w składzie i ustawieniu, decydując się na klasyczne 4-4-2. Gdy wszyscy zastanawiali się, kto wygra rywalizację na pozycji lewego obrońcy/wahadłowego, Magiera postanowił wystawić w jednym składzie Victora Garcię i Dino Stigleca. Zaskakująca była również absencja Mateusza Praszelika, którego kosztem na boisku mogliśmy oglądać dwóch napastników.

Na początku był chaos…

Pierwsze minuty spotkania nie powiedziały nam za wiele o jakości jednego albo drugiego zespołu. Nieudane próby bezpośrednich podań, nieustanna walka w środku pola oraz ogromne zamieszanie sprawiły, że nie widzieliśmy płynnej gry. Śląsk stosował średni pressing, zmuszając rywala do gry krótkimi podaniami, zamiast konstruowania szybkich ataków, z których znany jest Ararat. Ormianie nie radzili sobie z tym najlepiej, a ich ataki najczęściej kończyły się już na czterdziestym metrze. 

Z upływem kolejnych minut to jednak gospodarze przejmowali inicjatywę. Śląsk nie potrafił złapać płynności, a Ormianie chętniej angażowali większą ilość zawodników w swoje ataki. Mogło skończyć się to nawet golem. W 17 minucie po dobrym odbiorze piłki pod bramką wrocławian strzał oddał Kone. Jego uderzenie minęło jednak słupek o kilka centymetrów. To zagrożenie obudziło też Śląsk. Najpierw świetną sytuację zmarnował Robert Pich. Po wyjściu oko w oko z bramkarzem trafił prosto w niego, a futbolówka wyszła na rzut rożny. Stały fragment okazał się jednak świetnym obrotem spraw. Krzysztof Mączyński idealnie dośrodkował do Wojciecha Golli, a ten pewnym strzałem trafił do siatki. W 20 minucie mieliśmy 1:0!

Ararat nie zamierzał się poddać. Huraganowe ataki kończyły się coraz groźniejszymi sytuacjami. Najpierw doskonale na linii zachował się Michał Szromnik, broniąc w sytuacji 1 na 1 z Deble, a później po dośrodkowaniu z lewej strony do główki doszedł Kone, lecz jego uderzenie minimalnie minęło bramkę Śląska.

Rzeźnicy z Armenii

Ararat po stracie gola poczuł krew, albo przynajmniej chciał ją poczuć. Ormianie zaczęli odbierać piłkę z niezwykłą agresją, często naginając przepisy. Arbiter zdawał się nie do końca panować nad meczem - wejścia wślizgiem i wyprostowaną nogą w piszczel karał ledwie żółtą kartką. W takiej grze odnajdywali się jednak gospodarze, spychając Śląsk do głębszej defensywy. Nadzieją wrocławian pozostawały kontry, lecz brakowało ich finalizacji. Dwie sytuacje miał Fabian Piasecki, lecz przy obu strzałach piłka lądowała na dłoniach bramkarza.

Druga połowa zaczęła się fatalnie dla wrocławian. Najpierw Michał Szromnik świetnie sparował uderzenie z dystansu na rzut rożny, lecz stały fragment okazał się zgubny. Nienajlepsze dośrodkowanie na bramkę zamienił Juan Bravo. Bardzo źle z bramki wyszedł bramkarz Śląska i minął się z futbolówką, którą obrońca Araratu musiał już tylko umieścić w siatce.

Zaledwie minutę później wrocławianie zdołali jednak ponownie wyjść na prowadzenie. Erik Exposito wrzucił piłkę po świetnej akcji lewą stroną, a walkę o pozycję wygrał Fabian Piasecki. Były król strzelców I ligi wyskoczył najwyżej i uderzeniem głową wyprowadził Śląsk prowadzenie. Ararat kontynuował swoją grę i w dalszym ciągu starał się zaostrzać walkę w środku pola. 

Taktyczny majstersztyk 

Mecz Śląska z Araratem był prawdziwą ucztą dla koneserów piłki nożnej. Starcie prosto grających Ormian z zaawansowaną taktycznie drużyną wrocławian oglądało się niezwykle ciekawie. Jacek Magiera stanął na wysokości zadania i zaskoczył rywali również w drugiej połowie. Znacznie większa swoboda ofensywnych zawodników, wymienność pozycji i gra kombinacyjna zaczęła wyglądać bardzo dobrze, dzięki czemu Śląsk kreował kolejne sytuacje bramkowe. 

Konsekwentna i dobra gra poskutkowała kolejnym trafieniem. Po świetnej akcji indywidualnej Pich przymierzył w lewy dolny róg i mieliśmy już 3:1. W 71 minucie spotkanie wydawało się już rozstrzygnięte. Euforia nie trwała długo - zaledwie minutę później z kontuzją z boiska zejść musiał Patryk Janasik. I to właśnie po uderzeniu z jego strony Ararat mógł złapać kontakt. Dośrodkowanie z lewej flanki dobrze wypiąstkował Szromnik, lecz do futbolówki dopadli Ormianie. Żaden z zawodników nie doskoczył do rywala, który spokojnie przyjął piłkę na siódmym metrze i na szczęście dla Śląska fatalnie przestrzelił.

Na końcu również był chaos

W końcówce meczu wrocławianie cofnęli się do głębokiej defensywy, co okazało się błędem. Po stracie Garcii na lewej stronie szybką akcję wyprowadzili zawodnicy Araratu. Razmik Hakobyan uderzył z 20 metrów, a piłka po koźle wpadła przy bliższym słupku bramki Szromnika. Tego gola zdecydowanie dało się uniknąć. Śląsk na własne życzenie kończył spotkanie w niezwykłych nerwach. W 90 minucie doskonałą akcją popisał się jednak Erik Exposito. Próbując utrzymać piłkę w narożniku ograł z łatwością dwóch rywali, po czym idealnie dośrodkował na nos Picha. Wykończenie tej akcji było już tylko formalnością i Śląsk ponownie wysunął się na dwubramkowe prowadzenie.

Ormianie postawili przed podopiecznymi Jacka Magiery niezwykle trudne zadanie, lecz trzeba powiedzieć, że wrocławianie rozwiązali je świetnie. Śląsk wraca z Armenii ze świetnym wynikiem i aż czterema strzelonymi golami. Trzeba jednak pamiętać, że zasada bramek na wyjeździe od bieżącego sezonu już nie istnieje, więc do rewanżu we Wrocławiu można podejść z podniesioną głową, ale nie można zlekceważyć rywala. 

 

Ararat Erywań 2:4(0:1) Śląsk Wrocław

49' Bravo, 84' Raz. Hakobyan - 20' Golla, 50' Piasecki, 70', 90' Pich

Ararat Erywań: Ermakov – Bravo (81' Hakobyan), Prijević, Mkoyan (C), Margaryan – Pobulić (72' Stanojević), Muradyan – Arakelyan (62' Manoyan), Deble (72' Silue), Malakyan (62' Hakobyan) – Kone Trener: Vardan Bichakhchyan
Śląsk Wrocław: Szromnik – Janasik (76' Pawłowski), Lewkot, Golla, Stiglec – Pich, Mączyński (C) (81' Schwarz), Makowski, Garcia Marin – Exposito, Piasecki (65' Sobota) Trener: Jacek Magiera

 

ZOBACZ też: WIDEO: Konferencje prasowe po meczu Ararat - Śląsk