Hetel: Nie będę już pierwszym trenerem Śląska Wrocław

14.12.2024 (22:00) | Adam Mokrzycki

fot.: Rafał Sawicki

Michał Hetel odpowiedział na pytania na pomeczowej konferencji prasowej po tym, jak Śląsk zakończył 2024 rok porażką z Radomiakiem Radom 1:2 (1:0). Oto co miał do powiedzenia.



 

Hetel: Na pewno bardzo boli kolejna porażka. Sami sobie strzeliliśmy gole. Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, przez co czujemy się przybici i zawiedzeni.

Jaki sens miała pańska przygoda ze Śląskiem?

To nie pytanie do mnie. Dostałem propozycję i robiłem wszystko, aby pomóc mojemu klubowi. Zawiodłem, bo nie zrealizowaliśmy celów punktowych. Wiem, że nie będę już pierwszym trenerem Śląska.

Co zdecydowało o tym, że Tomasz Loska zastąpił Rafała Leszczyńskiego w wyjściowej jedenastce?

Chcieliśmy dać bodziec. We wszystkich poprzednich meczach w Ekstraklasie bronił Leszczyński, ale nie obwiniam go za naszą sytuację w tabeli, bo to jest sport zespołowy.

Jak ma się zdrowie Marcina Dymkowskiego?

Nie otrzymałem aktualizacji na ten temat. Trzeba do niego zadzwonić, aby się dowiedzieć.

Jaki jest powód braku reakcji na stracone bramki?

Ciężko mi powiedzieć, co jest w głowach piłkarzy. Kiedy nie idzie po twojej myśli, to brakuje wiary. W poprzednim sezonie każda bramka i zwycięstwo napędzały drużynę. W tym jest na odwrót, co przekłada się na wyniki.

Dlaczego Łukasza Bejgera zabrakło w kadrze meczowej?

Przegrał rywalizację sportową, ale nie pomogła mu w tym choroba. Wielu piłkarzy zagrało w tym krótkim czasie. Macenko zawinił przy pierwszej straconej bramce, kiedy podał przez środek boiska. Miał też na swoim koncie żółtą kartkę, a to stwarzało ryzyko, że przedwcześnie zakończy ten mecz.

Jaka przyszłość czeka Filipa Rejczyka w Śląsku?

Jest to zawodnik z potencjałem, który chce pracować i się rozwijać. Ciężko powiedzieć, czy jest gotowy na Ekstraklasę. Często tak jest, że starsi zawodnicy, którzy mają większe doświadczenie, muszą wziąć na siebie odpowiedzialność.

Dlaczego Mateusz Żukowski wrócił na prawą obronę?

Wierzyłem, że nam sporo dać na tej pozycji. Chcieliśmy dalej atakować, a on jest ofensywnie usposobionym graczem. Nasz wachlarz możliwości na bokach obrony jest bardzo skąpy, dlatego szukałem odpowiedniego zestawienia.

Dlaczego zagrali Serafin Szota i Mateusz Bartolewski, których przyszłość w drużynie ze stolicy Dolnego Śląska jest bardzo wątpliwa?

Nie było momentu na budowanie zawodników. Ciężko powiedzieć, kto odejdzie, a kto zostanie. Chcieliśmy wygrać mecz, więc wystawiliśmy piłkarzy, którzy by nam w tym pomogli.

Jak pan oceni występ kapitana WKS-u Petera Pokornego?

Myślę, że sam Pokorny nie jest zadowolony ze swojej dyspozycji w tym meczu. Uważam, że jest kluczowym zawodnikiem Śląska. Jeśli gra na niższym poziomie, to mamy duże problemy. Popełnił błędy, na które nas nie stać, żeby je robić.

Będąc bogatszym o nowe doświadczenia, przyjąłby pan drugi raz ofertę Śląska?

Nigdy bym się z tego nie wycofał. To było wielkie wyróżnienie i jeszcze raz bym się podjął tej misji.

Dużo widzi pan błędów w swojej dotychczasowej pracy?

Część rzeczy mogła wyjść dużo lepiej, ale trzeba u siebie szukać błędów i odpowiedzialności.

W jakiej sytuacji jest obecnie Śląsk?

W bardzo trudniej. Uważam, że zawodnicy, nowy trener i cały klub muszą wierzyć. Każdy musi zrobić mały krok ku pomocy drużynie. To jest kwestia sportowego charakteru. Nie wyobrażam sobie, żeby to nie była walka do samego końca.

Jak się panu pracowało w tej roli, zważając na to, że klub rozmawiał z potencjalnymi nowymi szkoleniowcami?

Byłem tymczasową opcją, a obowiązkiem klubu jest działanie z odpowiednim wyprzedzeniem, a nie na ostatnią chwilę.

Jakub Świerczok i Burak Ince wykorzystali swoje szanse?

Też chciałbym powiedzieć, że powinni zrobić dużo więcej, ale wymagam tego od każdego. Wierzę w odpowiedzialność zbiorową, a nie karanie jednej osoby. Każdy musi spojrzeć w lustro i przeanalizować swoją postawę.

Żałuje pan, że nie powierzył pan komuś innemu opaski kapitańskiej?

Myślę, że brakuje nam liderów. Potrzeba ich więcej. Wiem, że od kapitana oczekuje się prowadzenia zespołu, ale jedna osoba tego nie udźwignie. Opaska kapitańska jest tylko symbolem.

Remis z Jagiellonią Białystok uśpił czujność drużyny?

Zdecydowanie nie. Szanowałem punkt z Białegostoku, ale wiedziałem, że przed nami jeszcze cięższe wyzwania, gdzie to my będziemy zmuszeni do prowadzenia gry.

Kiedy zespół ma wrócić do treningów?

Tymi szczegółami będzie się zajmował nowy trener. Plan na pewno jest przygotowany, a klub go opublikuje w zależności od tego, czy nowy opiekun drużyny wprowadzi jakieś modyfikacje.

Jaka będzie pańska przyszłość w Śląsku?

Otrzymałem informację od dyrektora, że chce, abym dalej został w klubie, ale jeszcze nie wiem, w jakiej roli.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.