Hetel: Oskar Wojtczak był najlepszy na boisku

02.05.2025 (23:00) | Adam Mokrzycki

fot.: Miłosz Ślusarenko

Po triumfie w derbach Wrocławia Śląska II nad Ślęzą 3:2 (2:0) głos zabrał szkoleniowiec zwycięskiej ekipy Michał Hetel.



 

Jak oceni pan minione derby?

Ślęza zawsze jest groźnym rywalem, który jest dobrze przygotowany, dlatego tym bardziej cieszą nas trzy punkty. W pierwszej kontrolowaliśmy spotkanie, mimo groźnych faz przejściowych rywali. W złym momencie straciliśmy dwie bramki, do czego nie powinniśmy dopuścić, stąd większe emocje. Nie poddaliśmy się, co pokazuje naszą determinację, charakter i wole dążenia do zwycięstwa. To powinno charakteryzować nasz klub.

Dlaczego pańska drużyna zaliczyła słabe wejście w drugą połowę?

Dopóki nie strzeli się gola na 3:0, trzeba pilnować meczu, bo jedna bramka powoduje nerwowość. Tak się stało w tym meczu, ale ciężką pracą odwróciliśmy tę sytuację.

Jak oceni pan postawę Oskara Wojtczaka?

Należy mu się wiele pochwał. Zagrał z opaską kapitańską, zdobył trzy bramki, co dla kibiców jest najważniejsze, ale również napracował się w defensywie. Był najlepszy na boisku.

Pańska drużyna ma dziewięć punktów przewagi nad drugim zespołem. Czy taka zaliczka zapewnia spokój przed ostatnimi sześcioma meczami?

Nie, dlatego, że piłka nożna uczy, że zawsze trzeba mieć pokorę. Zawsze należy pilnować swojego i tak do tego podchodzimy i dalej będziemy. Chcemy wygrać każdy najbliższy mecz. Skupiamy się na pracy, rozwoju i następnym wyzwaniu.

Jak ocenia pan rozwój Bartosza Szywały, który po raz kolejny znalazł się w wyjściowej jedenastce? Jakie są jego mocne strony?

Jest młodym zawodnikiem, przed którym jeszcze dużo pracy. Dobrze gra jeden na jeden i na małej przestrzeni. Inwestujemy w niego, razem pracujemy, a on odwdzięcza się nam dobrą grą.

Jak oceni pan postawę Mateusza Ceglińskiego i Stanisława Szczyrka, którzy zastąpili Huberta Muszyńskiego i Szymona Rygla?

Przed nimi było trudne zadanie, bo nie jest łatwo zagrać od 1. minuty, kiedy nie jest się podstawowym graczem. Wykonali dużo dobrych zagrań i interwencji, czym pomogli zespołowi. Zrobili to, co do nich należało.

Dlaczego Aleksander Wołczek zszedł w 40. minucie?

Dostał uderzenie w głowę i dlatego musiał opuścić murawę.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.