Hetel: Wierzę, że Jakuba Jezierskiego stać na powrót do pierwszej drużyny

28.10.2024 (07:00) | Adam Mokrzycki

fot.: Miłosz Ślusarenko

Trener rezerw Śląska Wrocław Michał Hetel wypowiedział się po przegranym 2:4 meczu swojego zespołu z LKS-em Goczałkowice-Zdrój w ramach 14. kolejki III ligi, grupy III. Szkoleniowiec drugiej drużyny WKS-u poruszył postawę zesłanych do jego ekipy Juniora Flora Eyamby i Jakuba Jezierskiego.



 

Jak pan podsumuje spotkanie? Było wiele emocji do samego końca, ale pańska drużyna zbyt późno się obudziła, aby myśleć o odrobieniu wszystkich strat.

Myślę, że w pierwszej połowie nie zasłużyliśmy, żeby stracić trzy bramki. Uważam, że zagraliśmy dobre pierwsze 45 minut, a straciliśmy trzy gole. Naszym założeniem na drugą połowę był powrót do meczu i udało się strzelić dwa gole. Myślę, że wcześniej też były sytuacje, bo trafiliśmy w słupek i poprzeczkę. Zdominowaliśmy Goczałkowice, uważam, że byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem i podkreślaliśmy to przez cały mecz. W piłce czasami tak jest, że nie zawsze ten lepszy wygrywa i musimy iść dalej. Jestem dumny z chłopaków, że w drugiej połowie była konsekwencja i potrafiliśmy zdobyć dwie bramki. Oczywiście, padł gol z rzutu karnego, ale wtedy mocno się odkryliśmy, aby odwrócić wynik. Pomimo tego jestem dumny z chłopaków, bo nie jest łatwo się podnieść po wyniku 0:3 w pierwszej połowie.

Jak pan wytłumaczy, że trzy bramki, które straciła pańska ekipa, padły po stałych fragmentach gry?

Muszę dokładnie zobaczyć i przeanalizować te sytuacje. Trzeba wziąć pod uwagę, skąd te stałe fragmenty się wzięły. Po każdej sytuacji, którą rywal sobie stworzył, traciliśmy bramkę. Musimy to dokładnie przeanalizować. Nie chcę nikogo punktować, kto popełnił, bo nie o to chodzi.

Jak poważny jest uraz Oskara Wojtczaka, który z jego powodu musiał przedwcześnie opuścić boisko w Gubinie?

Myślę, że będzie ciężko, aby jeszcze go zobaczyć w tej rundzie, ale na całe szczęście nie jest to aż tak poważna kontuzja kolana, jak na początku myśleliśmy. W trwającej rundzie raczej już nie zagra, ale wierzę, że w przyszłej już tak.

Czemu aż tak późno zwlekał pan ze zmianami w drugiej połowie?

Wydawało mi się, że zespół jest jeszcze w stanie coś zrobić, a rezerwowi wpuszczeni we właściwym czasie nam pomogą. Sądzę, że zmiana Juniora Eyamby była na plus, bo zdobył bramkę. Czy można było dokonać zmian szybciej? Ciężko powiedzieć po meczu.

Ostatnio Eyamba nie był do pańskiej dyspozycji, a przeciwko Goczałkowicom-Zdrój zdobył bramkę po wejściu z ławki. Jak pan oceni jego występ i oceni szansę na grę od pierwszych minut w następnych spotkaniach?

Na pewno zrobił to, co do napastnika należy, czyli strzelił gola, więc tym na pewno się przybliżył do gry.

Jakub Jezierski również został zesłany do pańskiego zespołu. Widzi pan u niego pozytywne oznaki, które zaowocuję powrotem do pierwszej drużyny?

Tak, zawsze wierzyłem w Jezierskiego i wierzę dalej. To nie są łatwo momenty, kiedy piłkarz gra w pierwszym zespole, długo na to pracując wcześniej, po czym znowu spada do drugiego zespołu. Piłka jest jak życie i z trudnymi momentami trzeba sobie radzić. Wierzę, że Jezierskiego stać na powrót do pierwszej drużyny i grę w Ekstraklasie.

ROZMAWIAŁ ADAM MOKRZYCKI

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.