Jakim składem na Piasta?

05.02.2021 (18:58) | don
uploads/images/2020/12/erik3_5fd3e5159a2b3.jpg

fot.: Paweł Kot

Nie tak wyobrażaliśmy sobie pierwszy ligowy mecz Śląska w 2021 roku. Liczyliśmy, że przez krótką przerwę zimową uda się zacząć budować coś, co będziemy mogli z czystym sumieniem określić mianem „stylu Śląska”. Stylu opartego na budowaniu akcji ofensywnych, wygrywania pojedynków. To, co zobaczyliśmy w Mielcu, zakłuło w oczy i boli do dzisiaj. Czy potrzebne są zmiany w nastawieniu, sposobie gry, składzie? Moim zdaniem tak.



 

Ideą tego cyklu jest pokazanie, jaki skład na mecz wybrałby autor tekstu. Nie jest to zgadywanie lub prezentowanie, jaki skład wytypuje trener Vitezslav Lavicka.


Jakie zestawienie personalne na Piasta?

Nie chcę się powtarzać, ale to co zobaczyłem w Mielcu boli mnie do dzisiaj. Nie jestem fanem natychmiastowych, robionych na hura rewolucji w składzie. Nie mam jednak wątpliwości, że sztab szkoleniowy musi coś zmienić. Potrzebny jest impuls. Ofiary? Muszą być. Putnocky, Janasik, Sobota, Pich. Tych czterech zawodników nie znalazło się w proponowanej przeze mnie jedenastce na spotkanie w Gliwicach.

Bramkarz: Michał Szromnik. Szanuję decyzję trenera Lavicki, który w swoim stylu, nie wprost, ale tuż przed pierwszym gwizdkiem w Mielcu określił kto jest bramkarzem numer 1. I właściwie nie sposób nie zgodzić się z tą decyzją. Jest jednak ale. Nie zgadzam się z tą decyzją po tym jak zaprezentował się Michał Szromnik w trzech ostatnich meczach 2020 roku. Oczywiście Słowak był filarem zespołu w poprzednich miesiącach i trudno mieć do niego jakiekolwiek pretensje. Patrzę jednak w przyszłość, a tam widzę Michała Szromnika w bramce. Powód? Brutalny. PESEL. Przy całym szacunku do Matusa za to, co pokazał we Wrocławiu. Młodszy nie będzie. A skoro Szromnik zaprezentował się tak znakomicie, to on powinien bronić.

Prawa obrona: Guillermo Cotugno. W Mielcu, ku mojemu zaskoczeniu, od pierwszej minuty zaprezentował się Janasik. I szansy nie wykorzystał. Na tle beniaminka trudno znaleźć chociaż jedną akcję ofensywną, która mogłaby zostać zapamiętana. Jeśli Urugwajczyk jest zdrowy, to musi zagrać. Musimy się przekonać, czy warto było na niego tyle czekać, ale warto wziąć pod uwagę, że były gracz Odry Opole dopiero buduje formę po kontuzji.

Środek obrony: Israel Puerto, Mark Tamas. Liczyłem, że podczas okresu przygotowawczego poprawią współpracę, a wyglądało to słabo. Szczególnie, kiedy piłka w pole karne Śląska leciała z bocznych sektorów boiska. Być może nowa konkurencja podziała na obu motywująco. Jeśli nie, należy zastanowić się nad zmianą na tej pozycji.

Lewa obrona: Dino Stiglec. Tęsknię za Chorwatem w formie. Już właściwie zapomniałem, ile wtedy jest w stanie dać drużynie. Nie ma jednak zmiennika, więc będzie grał wszystko. Z nadzieją na szybki wzrost formy.

Defensywni pomocnicy: Maciej Pałaszewski, Rafał Makowski. W Mielcu mogliśmy zaobserwować delikatną zmianę w ustawieniu środka pola. Trener Lavicka zaproponował nam ustawienie z jedną typową 6 i dwa wyżej ustawionymi pomocnikami. Problem jednak polega na tym, że w obecnej kadrze WKS-u brak klasycznego defensywnego pomocnika. Nawet kapitan Śląska to bardziej zawodnik na pozycję nr 8 lub jeden z dwóch niżej grających pomocników. Meczem w Mielcu Waldemar Sobota potwierdził, że jeszcze nieco brakuje mu do optymalnej formy fizycznej i piłkarskiej. Na pojedynek w Gliwicach swoją szansę powinien otrzymać Rafał Makowski. Dobre warunki fizyczne, siła, umiejętność gry z piłką przy nodze, chęć pokazania się. To może być pozytywny impuls, którego brakuje w tej strefie boiska.

Ofensywni pomocnicy: Bartłomiej Pawłowski, Mateusz Praszelik, Marcel Zylla. Pawłowski i Pich o meczu w Mielcu powinni jak najszybciej zapomnieć. Obaj zawiedli. Miejsce w składzie utrzymuje tylko Pawłowski. Moim zdaniem może więcej dać drużynie w ataku, a ja chcę zobaczyć zielono-biało-czerwonych atakujących. Kolejny raz widzę w wyjściowej jedenastce Marcela Zyllę. Jestem ciekawy jak wyglądałaby jego współpraca z Praszelikiem, Pawłowskim i Exposito od początku meczu. Nie chcę kolejny raz oglądać wychowanka Bayernu wchodzącego na boisko, rzucanego po pozycjach, kiedy trzeba gonić wynik lub zdobyć decydującą o zwycięstwie bramkę w ostatnim kwadransie.

Napastnik: Erik Exposito. W Mielcu niewidoczny, odcięty od podań. Hiszpan pozostawiony sam sobie jest zawodnikiem bezużytecznym. Jeśli ofensywni pomocnicy będą szukali gry bliżej szesnastki przeciwnika, wzrośnie znaczenie Exposito. Będzie mógł zrobić użytek ze swoich umiejętności. A Pawłowski i Zylla będą mogli wykorzystać wolną przestrzeń w polu karnym przeciwnika. Teoretycznie to bardzo proste. Powtarzam przecież te zdania kolejny raz. Efektów brak.

ZOBACZ też: Gwiazda Piasta pod lupą eksperta