Janasik: Wierzę, że Śląsk to tylko przystanek (WYWIAD)

26.01.2021 (06:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2020/12/20201205PF_MP019_5fcbc69fc8ee0_5fee34fc273ee.jpg

fot.: Mateusz Porzucek

- Czuję się we Wrocławiu bardzo dobrze. Duża konkurencja na prawej obronie mnie cieszy, w drużynie trenera Vitezlsava Lavicki wszystko trzeba sobie wywalczyć - mówi nam obrońca Śląska Patryk Janasik. Na tydzień przed startem nowej rundy rozmawiamy o przygotowaniach w Turcji i celach na drugą część sezonu.



 

Dotkliwa porażka 0:4 z Crveną zvezdą na koniec zimowych przygotowań przy słabej postawie defensywy to powód do niepokoju na tydzień przed startem ligi?

Na pewno mierzyliśmy się z bardzo solidnym zespołem, który co roku gra w europejskich pucharach, a teraz przygotowuje się do dwumeczu 1/16 finału Ligi Europy z Milanem. Jesteśmy świadomi, że  trudno nam się równać z takimi drużynami, bo to po prostu rywal z innej półki. Wiedzieliśmy, że to nie będzie łatwy mecz i można powiedzieć, że pokazali nam nasze miejsce w szeregu. Widzimy ile pracy nas jeszcze czeka, żeby to lepiej wyglądało. Trzeci sparing, zakończenie naszego obozu, zmęczenie w naszych szeregach też już się na pewno pojawiło. Prawdziwą weryfikacją będzie jednak dopiero liga, uważam, że jesteśmy dobrze przygotowani.

A jak ty się czułeś w piątkowym sparingu? W dwóch wcześniejszych meczach podczas tureckiego zgrupowania trener Vitezslav Lavicka wolał chuchać na zimne, a przeciwko Crvenej wyszedłeś w jedenastce i grałeś przez godzinę.

Faktycznie, taka była decyzja przy okazji pierwszych dwóch sparingów, żeby nie ryzykować, bo miałem naderwany mięsień czworogłowy, czyli naprawdę poważny uraz i trzeba było bardzo uważać na nogę. Zamiast grać, pracowałem na siłowni, odbywałem również indywidualnie treningi z fizjoterapeutą. Wyszedłem w piątek i fizycznie czułem się naprawdę dobrze, więc jestem zadowolony. Jedyne, co mnie smuci po tym meczu to oczywiście wynik, ale jeśli chodzi o moją dyspozycję to sądzę, że wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Jeśli sparing z Crveną potraktować jako próbę generalną przed ligową wiosną, a ty wyszedłeś w wyjściowej jedenastce, należy sądzić, że będziesz pierwszym wyborem trenera Vitezslava Lavicki na prawym boku defensywy w Mielcu?

Wydaje mi się, że nie można tego w ten sposób interpretować, bo mamy kilku zawodników mogących grać na tej pozycji. Od ostatniego sparingu pozostaje jeszcze trochę czasu do pierwszego meczu ekstraklasy przeciwko Stali. Mamy tydzień, żeby się pokazać i powalczyć o miejsce w składzie na inaugurację ligi. Zobaczymy jakie decyzje podejmie trener Vitezslav Lavicka.

Jak oceniasz ten obóz przygotowawczy w odniesieniu do wielu pojawiających się szczególnie w drugiej części jesieni głosów, że w Śląsku kuleje przygotowanie fizyczne? Czy faktycznie mocne przygotowania były tym, czego teraz najbardziej potrzebowaliście?

Myślę, że ten obóz naprawdę dużo nam dał. Mieliśmy bardzo dobre warunki, wszystko dopięte na ostatni guzik. Codziennie odbywaliśmy po dwa treningi, to była ciężka praca i myślę, że to faktycznie recepta, żeby grać całe mecze na wysokim poziomie. Wiemy, że jesienią było trochę nierównej gry, często zdarzało się dobre 70 minut, a reszta wyraźnie słabsza. Uważam, że w rundzie wiosennej będziemy już lepiej przygotowani i pokażemy się z dobrej strony także w końcówkach meczów.

Dla ciebie to zgrupowanie jest pierwszym takim przeżyciem po transferze do ekstraklasy, w zasadzie wszystko co przeżywałeś przez ostatnie pół roku było nowe. Jak ty siebie widzisz w zderzeniu z najwyższą klasą rozgrywkową po letnim transferze z Odry do Śląska?

Pierwsze odczucia, które zauważyłem w porównaniu do gry na zapleczu ekstraklasy to istotna zmiana w szybkości, intensywności gry. Po dwóch – trzech tygodniach we Wrocławiu dostosowałem się jednak do tych nowych wymagań i wszystko już było w porządku. Nie czuję, żebym odstawał od warunków, jakie narzuca ekstraklasa. Czuję się bardzo dobrze, wierzę, że czas, który spędzam tutaj jest tylko przystankiem do dalszego rozwoju mojej kariery.

Oferta z ekstraklasy cię zaskoczyła czy po zakończeniu poprzedniego sezonu zdawałeś sobie sprawę, że to właściwy moment na kolejny krok?

To nie była dla mnie niespodzianka, bo już dużo wcześniej otrzymywałem sygnały, że może się pojawić klub z ekstraklasy zainteresowany moim transferem. Wiadomo, że kiedy zgłosił się Śląsk, długo się nie zastanawiałem, bo od małego moim marzeniem było, żeby zapracować na transfer do najwyższej klasy rozgrywkowej. Z pomocą rodziny oraz menadżera szybko podjęliśmy decyzję, przyjechałem do Wrocławia i jestem z tego powodu bardzo zadowolony. To bardzo dobre miejsce dla rozwoju młodych piłkarzy, takich, którzy chcą osiągnąć coś w piłce, a dobrymi przykładami są tylko niedawno sprzedani Przemysław Płacheta czy Jakub Łabojko. Jestem przekonany, że to dla mnie właściwy kierunek, więc nic tylko pracować i grać.

Natomiast chyba musisz przyznać, że w momencie podpisywania kontraktu spodziewałeś się mniejszej konkurencji na prawym boku defensywy? W teorii był tylko zmagający się ze swoimi problemami Guillermo Cotugno, a szybko okazało się, że Lubambo Musonda w tym miejscu to żaden chwilowy eksperyment, zaś ostatniego słowa ciągle nie powiedział też Piotr Celeban.

Dokładnie, ale rywalizacja zawsze jest bardzo potrzebna, to może przynosić tylko pozytywne rezultaty. Każdy musi jeszcze mocniej walczyć o swoją pozycję na treningu i pokazywać, że zasługuje na miejsce w składzie. Ja się z tego cieszę, wolę mieć dwóch czy trzech konkurentów do miejsca na prawej stronie defensywy niż jakbym miał być sam albo tylko z Toto. Wszystko trzeba sobie wywalczyć na treningach, a kto będzie zaczynał mecze w wyjściowym składzie, zależy tylko od decyzji trenera Lavicki.

Dużo mówimy o prawym boku obrony, ale ty jesteś zawodnikiem uniwersalnym i gdyby zdarzyła się taka potrzeba, spokojnie mógłbyś uzupełnić też lukę na drugiej stronie boiska.

Zdecydowanie tak. W Odrze Opole na zapleczu ekstraklasy grałem na lewym boku i również czułem się tam dobrze. Moją nominalną pozycją jest prawa obrona z racji tego, że jestem prawonożny, więc po przeciwległej stronie pewnie częściej używałbym tej swojej lepszej nogi, ale piłkarsko nie byłby to dla mnie kłopot. Zresztą rozmawiałem również na ten temat z trenerem Lavicką, bok defensywy tak naprawdę nie stanowi dla mnie różnicy. Najważniejsze, żeby zdrowie dopisywało i bym mógł pomagać zespołowi.

A gdyby przyszedł taki dzień, że byłbyś potrzebny nawet na środku defensywy, również podjąłbyś się wyzwania? Śląsk pozyskuje zimą środkowych obrońców, co pokazuje, że deficyty w tym miejscu były.

Myślę, że jednak aż tak poważnej sytuacji, by trener Lavicka zaproponował mi taką pozycję, nie będzie, ale w razie czego oczywiście podjąłbym rękawicę. Kiedyś w trzecioligowych rezerwach Lecha wyszedłem nawet na jeden mecz jako środkowy obrońca, zagraliśmy dobrze, więc myślę, że też nie byłoby problemu.

Występy w drugiej drużynie Kolejorza, o których wspominasz to była jeszcze wiosna 2017 roku. Później sprawy toczyły się bardzo systematycznie – najpierw sezon w drugoligowym GKS Bełchatów, dwa lata w pierwszoligowej Odrze Opole i od lata ekstraklasowy Śląsk. To skrupulatnie realizowany plan na piłkarską karierę?

Chwilę przed Lechem byli jeszcze Błękitni Wronki, czyli okręgówka i to tak naprawdę tam zaczynałem swoją seniorską karierę. Widocznie akurat było mi dane, żeby z każdym rokiem awansować szczebelek po szczebelku. Jak się okazuje to najlepsza droga do tego, by dojść gdzieś naprawdę wysoko. Można powiedzieć, że grałem w każdej lidze, w każdej czegoś się uczyłem, chociaż na pewno nic nie było łatwe i wymagało dużej pracy. Złoty środek to pokora, optymizm, świadomość, że zawsze można coś osiągnąć. Ja do tego mocno dążyłem i jestem dzisiaj w ekstraklasie, ale jednocześnie wiem, że nie mogę spoczywać na laurach. Chcę jeszcze więcej, cel na wiosnę to wywalczenie miejsca w jedenastce po jesiennych kłopotach zdrowotnych i życzyłbym sobie jak najlepszego wyniku ze Śląskiem na koniec sezonu.

W ostatnich dniach wiele mówiło się o ewentualnym dołączeniu do drużyny Vitezslava Lavicki twojego kolegi z Odry Opole Sebastiana Boneckiego. Czy coś faktycznie może być na rzeczy?

Przyznaję, że rozmawiałem z nim na ten temat, ale powiedział, że nie chce się zamykać na jeden kierunek, więc trudno powiedzieć, jak ta sytuacja się rozwinie w dalszej części okienka. Wiadomo, że Sebastian ma kontrakt w Opolu jeszcze tylko przez pół roku, zastanawia się nad różnymi możliwościami, nie chciał jednak zdradzić żadnych szczegółów. Myślę, że jeśli dostanie naprawdę atrakcyjną ofertę z lepszego klubu niż dotychczasowy to po prostu skorzysta.

Bonecki był jednym z tych piłkarzy, którzy mieli przyjemność obserwować z bliska twojego niesamowitego gola w lipcowym meczu Odry w Bielsku-Białej (3:4). Rozstrzygnijmy raz na zawsze, to w żadnym razie nie było dośrodkowanie? Zerknąłeś jak jest ustawiony bramkarz, przymierzyłeś i wyszło idealnie.

Koledzy śmiali się wtedy, że to właśnie była nieudana wrzutka, ale ja z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że oddawałem strzał. Zaryzykowałem, uderzyłem i fajnie wyszło. Wiadomo, że na treningach próbuje się różnych rzeczy, chociaż podejrzewam, że gdybym teraz miał to powtórzyć w warunkach niemeczowych to pewnie za żadne skarby by nie wyszło. Udało się w meczu, co pokazuje, że warto próbować i mam nadzieję, że już w barwach Śląska zdobędę jeszcze niejedną taką bramkę.

ZOBACZ też: Plusy i minusy sparingów

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.