Koszmar trwa. Śląsk - Radomiak 0:0 (RELACJA)
fot.: Paweł Kot
Do dziewięciu meczów wzrosła seria Śląska bez zwycięstwa. Tym razem wrocławianie nie potrafili znaleźć recepty na Radomiak Radom, który był bliższy wywiezienia trzech punktów niż WKS ich zdobycia. Chociaż Śląsk miał rzut karny, a Radomiak sporo sytuacji, spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Debiut Piotra Tworka nie był udany.
Nowy szkoleniowiec wrocławian postanowił zmienić nieco ustawienie – taktyczne i personalne. Na boisku zabrakło miejsca dla Roberta Picha, Marcela Zylli i Dino Stigleca, których zastąpili Dennis Jastrzembski, Victor Garcia i Petr Schwarz. Obecność tego ostatniego spowodowała zagęszczenie środka pola – być może to tam trener Tworek dostrzegł największy problem w grze Śląska. Więcej środkowych pomocników mogących pomóc w destrukcji wrocławianie w tym spotkaniu w kadrze nie mieli. Trzeci raz z rzędu nawet na ławce rezerwowych zabrakło miejsca dla Szymona Lewkota. Dlaczego? „Nie mam pojęcia” – powiedział sam zawodnik w przerwie przed kamerami Canal+.
Wybrańcy @ttworas na mecz @SlaskWroclawPl @1910radomiak
— Śląsknet (@Slasknet) March 13, 2022
Podobają Wam się wybory nowego szkoleniowca WKS-u
Spotkanie #ŚLĄRAD prosto z @TarczynskiArena komentować będą @MatsWlosek i @KacTRud. pic.twitter.com/8fTsQhsDRw
DWA GONGI
Początek spotkania, ku zaskoczeniu nielicznie zgromadzonej publiczności, przebiegał pod dyktando gości. Piłka raz po raz wędrowała pod pole karne Śląska, który na szczęście po kwadransie gry sytuację opanował. Wrocławianie co prawda przenieśli ciężar gry na połowę rywala, ale w ich grze sporo było niedokładności, niezrozumienia, a za mało kreatywności i elementu zaskoczenia.
Pod koniec pierwszej połowy obydwa zespoły zadały sobie po jednym ciosie. Niestety nie były to ciosy piłkarskie, a bokserskie. Najpierw w twarz od Krzysztofa Mączyńskiego wyłapał Leandro, po chwili od Raphaela Rossiego Erik Exposito. To drugie „zagranie” miało miejsce w polu karnym i zasługiwało na karę w postaci rzutu karnego. Do jedenastki prawdopodobnie podszedłby sam poszkodowany, ale był opatrywany poza boiskiem. Na gola z rzutu karnego, już w doliczonym czasie gry, największą ochotę miał Petr Schwarz – Czech niestety zamiast w bramkę - trafił w słupek.
RADOMIAK CHCIAŁ BARDZIEJ
Jeśli w pierwszej połowie ktoś chciał na Śląsk narzekać, to więcej amunicji powinien zachować na drugą odsłonę. Wrocławianie byli drużyną gorzej zorganizowaną, apatyczną, brakowało celnych strzałów, a nawet prób takich strzałów. Radomiak, który nie mógł we Wrocławiu skorzystać ze swojego lidera środka pola Filipa Nascimento, a w drugiej połowie także ze znokautowanego Leandro, widział słabość rywala i robił dużo, by to wykorzystać.
Przyjezdni stworzyli sobie sporo okazji, by wyjść na prowadzenie, ale albo pudłowali, albo odbijali się od znakomitego w tym spotkaniu Michała Szromnika. Największy kunszt golkiper WKS-u pokazał w 55. minucie po płaskim strzale Luisa Machado i przede wszystkim po uderzeniu Dawida Abramowicza z 77. minuty, kiedy przyjezdni popisali się niekonwencjonalnym wykonaniem rzutu wolnego.
Ten sam piłkarz nie wykorzystał też wcześniej swojej szansy na skierowanie piłki do siatki, strzelając w 66. minucie nad bramką. Z kolei piłka po uderzeniu Mauridesa w 67. minucie wpadła wprost w ręce Szromnika. Celowo wymieniamy te wszystkie sytuacje, by zobrazować, jak dużą przewagę w drugiej odsłonie mieli goście.
BEZZĘBNY ŚLĄSK
Śląsk odpowiadał jedynie kolejnymi zmianami, które kompletnie nie odmieniały obrazu nędznej gry. Radomiak zasłużył na zwycięstwo i był bliski jego odniesienia. W wirtualnej tabeli przez moment radomianie trzy punkty nawet mieli – po rzucie rożnym w doliczonym czasie piłkę do bramki dosłownie wepchnął Goncalo Silva, ale, po interwencji VAR, bramka nie została uznana ze względu na dotknięcie piłki ręką.
Podział punktów przy alei Śląska to kontynuacja koszmaru, jaki wrocławianie sami sobie zgotowali. Jesteśmy jeszcze przed meczem Wisły Kraków, ale nawet bez jej zwycięstwa sytuacja w tabeli jest katastrofalna – Wojskowi wyprzedzają już tylko trzy ligowy zespoły, mając nad trzecim od końca Górnikiem Łęczna jedynie trzy punkty przewagi.
Śląsk Wrocław - Radomiak Radom 0:0
Śląsk: Szromnik - Janasik, Verdasca, Golla, Garcia - Mączyński, Schwarz, Olsen (88’ Quintana) – Jastrzembski (70’ Zylla), Sobota (55’ Łyszczarz) - Exposito (70’ Piasecki)
Warta: Majchrowicz - Cichocki, Rossi, Abramowicz – Cele (64’ Łukasik), Marcus, Palhares, Silva - Machado, Leandro (46’ Radecki), Angielski (64’ Maurides)
Żółte kartki: Rossi, Cichocki
Sędziował: Daniel Stefański
Widzów: 5405
