Lavicka: Brakuje jakości w ataku

21.02.2021 (20:33) | Mateusz Włosek
uploads/images/2021/2/KoPa__04022021-2a_60329da4d7ed0.jpg

fot.: Paweł Kot

Trener Vitezslav Lavicka podsumował spotkanie z Lechem Poznań i odpowiedział na nasze pytania.



 

Vitezslav Lavicka: Dla obydwu drużyn to był ważny mecz ze względu na sytuację w tabeli. Lech strzelił decydującą bramkę. W pierwszej połowie, z naszego punktu widzenia, dobrze funkcjonowała organizacja gry. Byliśmy aktywni, ale tak jak w ostatnich meczach, brakuje nam jakości i pewności siebie w ataku. W pierwszej połowie stworzyliśmy sobie jedną lub dwie sytuacje na strzelenie gola, ale brakowało szybszego podjęcia decyzji.

Lech jest drużyną, która jeśli ma przestrzeń, to gra szybko między liniami. W taki sposób straciliśmy bramkę, byliśmy spóźnieni. Wrzutka z bocznego sektora boiska i bardzo dobra akcja, która zadecydowała o końcowym wyniku. Później pokładaliśmy nadzieję we wpuszczonych na boisko zawodnikach, ale nie udało się. Tak jak mówiłem, za mało jest pewności siebie w decydujących sytuacjach w ofensywie. Potrzeba więcej chęci w polu karnym i szybszej reakcji od rywala. I dlatego z dzisiejszego pojedynku wracamy bez punktów i bez zdobytej bramki. Trzeba złożyć gratulacje Lechowi.

Dlaczego Śląsk w drugiej połowie nie potrafił zagrać z takim zaangażowaniem i jakością jak w pierwszej odsłonie gry, kiedy potrafiliśmy przeciwstawić się Lechowi, który próbował złapać swój rytm gry?

Początek drugiej połowy z naszej strony był bardzo aktywny, bo mieliśmy sytuację, w której byliśmy blisko bramki po szybkiej akcji Bartłomieja Pawłowskiego. Tak jak mówiłem, gdy stworzymy kilka sytuacji w meczu, to trzeba lepiej reagować, bo byliśmy spóźnieni do drugiej piłki. Później zamykaliśmy Lechowi przestrzeń, rywal miał problem w funkcjonowaniu na bokach. Gospodarzom udało się wykorzystać nadarzającą się sytuację do zmiany wyniku. Chcieliśmy wprowadzić nową energię, bo wszedł na boisko drugi napastnik. Nie udało się pokazać większej jakości w ofensywie i z tego nie jesteśmy zadowoleni.

Jaki jest pana nastrój po tym meczu, bo to już czwarte spotkanie Śląska, a drużyna zdobyła zaledwie jedną bramkę?

Wiedzieliśmy, że rozpoczęcie drugiej części sezonu nie będzie dla nas łatwe, bo gramy trzy mecze na wyjeździe i tylko jeden u siebie. Jasne, że jestem niezadowolony jak funkcjonuje efektywność i gra w ofensywie. To jest za mało. Potrzeba więcej współpracy i aktywności w grze, kluczowy jest mental i potrzeba, żeby w tych gorszych momentach na boisku pokazali się liderzy. Tego jest z naszej strony za mało.

Czy nie obawia się pan powrotu do Wrocławia, gdyż część kibiców domaga się Pana dymisji po tym meczu?

Po przegranym meczu trener nie może być zadowolony. Wiemy, że mogliśmy zrobić pewne rzeczy lepiej. Zrobię wszystko, żebyśmy przetrwali ten trudny czas i żeby szło lepiej. Nie idzie to łatwo, ale taka jest piłka. Ja mogę powiedzieć, że zrobię maksimum jeśli chodzi o przygotowanie. Teraz przechodzimy przez trudny okres.

Czy brak Israela Puerto wynikał z urazu mięśniowego? Jeśli Puerto byłby zdrowy, to na ławce zasiadłby Piotr Celeban czy Mariusz Pawelec?

Israel Puerto złapał kontuzję w końcówce ostatniego meczu z Wisłą. On i nasz sztab medyczny zrobili wszystko, żeby zawodnik był na dzisiaj gotowy. Nie chcieliśmy ryzykować jakiejś poważniejszej kontuzji, dlatego na boisko wyszli zdrowi zawodnicy. Teraz sytuacja jest taka, że po tym meczu mamy problemy z kartkami i kontuzjami, więc zobaczymy jak będzie to wyglądąło w trakcie tygodnia.

Czy Mateusz Praszelik zszedł z boiska z urazem, czy czuje się dobrze?

Mateusz zgłosił, że ma problem z brzuchem i to był właśnie powód jego zejścia z murawy.

Czy Mark Tamas stracił miejsce na środku obrony? Ponieważ dotychczas miał pewne miejsce w składzie w związku z brakiem kontuzjowanego Wojciecha Golli, natomiast ostatnio grywał mało.

Wszyscy wiemy, jaka jest sytuacja. Mark Tamas był wcześniej numerem 3 i numerem 2 do naszego środka obrony, ale teraz jest rywalizacja. Niektóre mecze udawały mu się lepiej, a niektóre gorzej. Po meczu z Piastem złapał 4. żółtą kartkę i nie grał przeciwko Wiśle, co było szansą dla zawodników czekających w kolejce, czyli Mariusza Pawelca i Piotra Celebana. Na swoją szansę czeka także Łukasz Bejger, a po kontuzji wraca Maciej Wilusz, także widzimy, że na tej pozycji jest duża rywalizacja.

ZOBACZ też: Żuraw: Szkoda, że nie udało się strzelić drugiej bramki