Lavicka: Chcemy wzmocnić środek pola

11.02.2021 (12:18) | Jakub Luberda
uploads/images/2021/2/lavicka_konfa_601d76b840923.jpg

fot.: slaskwroclaw.pl

Konferencja prasowa trenera Vitezslava Lavicki przed piątkowym spotkaniem z Wisłą Kraków. 



 

Gdyby to pan miał decydować, biorąc pod uwagę warunki atmosferyczne i stan murawy, to przełożyłby pan piątkowy mecz z Wisłą Kraków? Jeśli tak lub nie, to dlaczego i czy trener może porównać stan murawy na Stadionie Wrocław do tej w Gliwicach lub Mielcu?

Taka jest sytuacja w tym czasie. Jasne, że zawodnicy się adaptują i trenują, ale warunki i murawa w tym czasie nie są optymalne. Jeżeli jest mróz, to jakość tej murawy przez to, że jest podgrzewana, nie jest taka, jak w normalnym czasie. Ruch na tej murawie jest inny, kontrola piłki jest inna. Jedną rzeczą jest mecz, a drugą rzeczą jest treningowy cykl przed meczem. Sytuacja jest taka, że nie jest możliwe korzystać z podgrzewanej murawy przy każdym treningu, więc korzystamy również z murawy sztucznej, która jest już nieco inna. Dla mnie lepiej by było poczekać aż ta pogoda i murawa będzie trochę lepsza i później grać mecze, ale wiem, że teraz rozpiska meczów jest gęstszy, bo jest zaplanowane Euro i inne reprezentacyjne rzeczy, do których musimy się adaptować. Druga część pytania była o porównanie murawy w Gliwicach i Mielcu do tej u nas. Te murawy są podobne. Tak jak mówiłem, jeśli jest ona podgrzewana, a temperatura wynosi -5 stopni, to ta konsystencja i jakość murawy jest po prostu inna, a poruszanie się po niej jest dla zawodników trudniejsze. Dodatkowo pojawia się ryzyko kontuzji, co teraz zdarzyło się u nas, kiedy w Gliwicach Rafał Makowski złapał kontuzję. Taka jest sytuacja i najważniejsze dla nas będzie zaadaptowanie się do warunków pogodowych i stanu murawy.

Czy przygotowania do meczu z Wisłą przebiegały w takim samym rytmie jak wcześniej, czy w związku z ostatnimi gorszymi wynikami zmieniono coś w przedmeczowej rutynie? 

Chcieliśmy coś zmienić. Cykl pozostał stały, ale detale tego cyklu robiliśmy inaczej niż wcześniej. Analiz tego meczu było więcej i były one orientowane na rozmowy indywidualne i w grupach. Przeprowadziliśmy treningi taktyczne, ale ten cykl treningów przed Wisłą Kraków trzymaliśmy stały. 

Jak wygląda sytuacja Lubambo Musondy? Czy przewiduje go pan do gry w meczu z Wisłą?

Lubambo Musonda już przed meczem z Piastem krok po kroku wracał do pełnego treningu, ale ten jego plan na fizyczne bieganie i pracę z piłką był jeszcze indywidualny. Teraz jest już w pełnym treningu i przygotowany na jutrzejszy mecz przeciwko Wiśle.

W końcówce meczu z Piastem jednocześnie na boisku przebywali Erik Exposito i Fabian Piasecki. Czy trener rozważa grę dwoma napastnikami od pierwszej minuty?

W tamtym meczu potrzebowaliśmy sytuacji. Przegrywaliśmy 2:0 i musieliśmy bardziej zaryzykować, dlatego wprowadziliśmy drugą tradycyjną “dziewiątkę”. Jest to możliwość, która może się udać. Fabian Piasecki i Erik Exposito są przygotowani na ten mecz. 

W meczu z Piastem trener zapowiadał zmiany w wyjściowej jedenastce. Wiemy, że z powodu kartek nie zagra Mark Tamas. Czy może trener powiedzieć, ilu jeszcze nowych piłkarzy pojawi się na boisku od pierwszej minuty w piątek?

Na sto procent nie będzie Marka Tamasa. Stuprocentowo nie będzie też Rafała Makowskiego i Krzysztofa Mączyńskiego, ze względu na kontuzje. Jasne, że Wojtek Golla będzie miał jeszcze długi czas swoje problemy po zabiegu kolana. Analizowaliśmy mecz z trenerami i, jak już mówiłem wcześniej, robiliśmy indywidualne odprawy z zawodnikami. W takiej sytuacji, gdy zagraliśmy dwa mecze i nie strzeliliśmy bramki, jest czas na zrobienie jakich zmian. Takie są plany i na ten jutrzejszy mecz mamy przygotowane jakieś zmiany w składzie. 

Najpierw z powodów zdrowotnych wypadł Krzysztof Mączyński, teraz Rafał Makowski. Czy klub planuje w tym okienku pozyskanie środkowego pomocnika? 

Jasne, że jest to dla nas problem. Krzysztof Mączyński i Rafał Makowski są pomocnikami, którzy mają jakość, a Krzysztof Mączyński znaczy jeszcze więcej, jako lider tego zespołu. Kontuzje się zdarzają w robocie piłkarza. Teraz mamy sytuację, w której chcemy wzmocnić środek pola, dlatego nasz skauting i dyrektor sportowy szukają jakiegoś rozwiązania i przywieźć może jednego zawodnika do naszej linii pomocy. Jedną rzeczą jest kwestia sportowa, lecz drugą rzeczą jest kwestia finansowa. W tej kwestii sportowej czujemy, że było trzeba wzmocnić ten skład w czasie, gdy chłopacy mają jakieś zdrowotne problemy. Drugą rzeczą są możliwości finansowe, dlatego teraz prowadzone są rozmowy dyrektora finansowego i zarządu.

Czy nie uważa trener, że pod nieobecność kapitana Krzysztofa Mączyńskiego na boisku brakuje wiosną w Śląsku zawodników, którzy będą liderami, wezmą ciężar gry na siebie i tchną ducha walki w kolegów. Czy można w tej kwestii więcej wymagać od doświadczonych zawodników takich jak Waldemar Sobota i Robert Pich?

Jasne, że brak Krzysztofa Mączyńskiego w szatni i na boisku jest osłabieniem i z tego powodu oczekuje więcej od tych najbardziej doświadczonych zawodników w drużynie, aby podzielili się oni dowodzeniem i mieli pozytywny wpływ na mniej doświadczonych i młodszych zawodników. Jest to bardzo ważny punkt naszego funkcjonowania. Rozmawiamy z tymi najbardziej doświadczonymi chłopakami i oni to czują. Ja myślę, że oni próbują w treningu przekazać to doświadczenie. Robert Pich, Piotrek Celeban, Mariusz Pawelec, oni funkcjonują, ale teraz musimy tylko potwierdzić to dobrym występem i dobrym wynikiem w meczu.

Często pojawiają się opinie, że Śląsk gra zbyt defensywnie, że brakuje mu kreowania w ofensywie i nie podejmuje ryzyka. Czy zgadza się pan z tymi ocenami? 

Jeżeli mamy porównać naszą efektywność w ataku z Wisłą, to Wisła strzela 5 bramek, a my w dwóch meczach na wyjazdach bramki nie strzeliliśmy. To jest nasz problem, który trzeba poprawić, żebyśmy znowu poszli do góry i utrzymali pozycję w górnej połowie tabeli. Nie chodzi jednak tylko o współpracę w ofensywie. Chodzi również o jakość, pewność siebie i aktywność od tyłu, gdy budujemy atak. Wymagamy od zawodników, aby podjęli ryzyko przy budowaniu gry w tej ostatniej części pod polem karnym na połowie przeciwnika. Tam chłopacy muszą pokazać swoją jakość, współpracę i inwencję indywidualną. W takich warunkach, jakie są, nie można jednak ryzykować na naszej połowie, blisko bramki. Tam należy mądrze decydować i podejmować takie decyzje, które są bezpieczne, bo warunki i murawa są trudne w tym czasie.

Czy zgadza się pan, że obecny potencjał kadrowy Śląska to mniej więcej połowa tabeli i obecne czwarte miejsce trochę fałszuje obraz?

Jeżeli popatrzymy w tabelę ekstraklasy, to zobaczymy, że wszystkie kluby są bardzo blisko. Między górną a środkową częścią tabeli jest bardzo mała różnica punktowa. W dwóch pierwszych meczach zdobyliśmy jeden punkt, zagraliśmy dwa mecze na wyjeździe i mamy dużo rzeczy do poprawienia, dlatego intensywnie pracujemy na treningach, na boisku i obok boiska. Czuję dobrą energię w drużynie, jest ona nastawiona na robotę, na pracę w treningu. Rozmawiamy z nimi i ze sztabem szkoleniowym o tym, co zrobić, aby wprowadzić impuls do drużyny, zagrać dobry mecz i zdobyć punkty. Wszyscy się tutaj szykujemy i mamy nadzieję, że nasi kibice będą nas jutro wspierać i zawalczymy o zwycięstwo. 

 

ZOBACZ też: Co wiesz o Śląsku przed 17. kolejką? (QUIZ)