Lavicka: Doceniamy jeden punkt

13.02.2021 (00:09) | Mateusz Włosek
uploads/images/2020/12/KoPa_ZagleLub_SlaskWroc_11122020_-39_5fd47d5a52b8a_5fee3530ccbf9.jpg

fot.: Paweł Kot

Trener Vitezslav Lavicka podsumował spotkanie z Wisłą Kraków i odpowiedział na pytania dziennikarzy.



 

Czy pana zdaniem mecz nie powinien zostać odwołany? Czy takie warunki nie są zagrożeniem dla zdrowia piłkarzy?

Vitezslav Lavicka: Z mojego punktu widzenia to było na granicy. Przyjechaliśmy rano na murawę i było jeszcze biało, ale prognozy nie wskazywały na późniejsze opady. Gdy już przed meczem przyjechaliśmy na stadion, to murawa była świetnie przygotowana. Niestety, zaczęło mocno padać i wiadomo, że w takich warunkach jest większe ryzyko kontuzji. Obydwie drużyny nie miały łatwo, ale dały z siebie maksimum.

W pierwszej połowie rywal był groźniejszy. Czy to wynikało z defensywnej taktyki Śląska, aktualnej formy, czy może jakości czysto piłkarskiej?

Widzieliśmy, że Wisła jest drużyną jakościowo lepszą od tej, z którą mierzyliśmy się w Krakowie. Wygrali ostatni mecz i pokazują się ostatnio z dobrej strony. Wiedzieliśmy, że warunki będą sprzyjać wysokiemu pressowaniu rywala i nie dopuszczaniu do grania długich piłek. Graliśmy tyle, na ile pozwoliła murawa i przeciwnik. Były fazy meczu z naszą przewagą, ale trzeba przyznać, że Wisła miała niebezpieczne sytuacje. Patrząc na całe spotkanie, ważnym momentem był rzut karny, który świetnie obronił Matus Putnocky i tym samym utrzymał nas w tym meczu.

Dlaczego Marcin Szpakowski nie znalazł się w kadrze meczowej? Czy to prawda, że został przesunięty do rezerw, czy może podpisał kontrakt z innym klubem?

Sytuacja z Marcinem wygląda tak, że negocjował on nowy kontrakt. Już na obozie w Turcji po rozmowie indywidualnej dostałem informację, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Jestem trochę rozczarowany, że porozumienie nie doszło do skutku. Marcin Szpakowski jest młody i ma potencjał, trenował z pierwszą drużyną i krok po kroku łapał minuty, choć oczywiście więcej występował w drugim zespole. Nie wiem jednak, czy on, czy ktoś inny podjął decyzję, że nie podpisze nowego kontraktu. Życzymy mu wszystkiego dobrego i jest to wielka szkoda, bo miał okazję na łapanie większej ilości minut w pierwszym składzie. Nic na to nie poradzimy, taka sytuacja…

Czy rozumie pan zachowanie Marcela Zylli, który mając już żółtą kartkę na koncie, sfaulował przeciwnika powtórnie, tym samym otrzymując czerwony kartonik?

To była zła decyzja Marcela w tej sytuacji. Obydwa zespoły były nastawione na pojedynki, jednak w sytuacji, gdy Marcel miał już żółtą kartkę, to jego zachowanie musi być zdecydowanie mądrzejsze.

Śląsk na samym początku mocno ruszył do przodu, choć później musiał się cofnąć. Czy taki był plan, aby zaskoczyć Wisłę wysokim pressingiem, czyli jej bronią?

Tak jak już mówiłem, warunki meczu były ciężkie. Nie chcieliśmy pozwolić przeciwnikowi na kombinacyjną grę. Pressowaliśmy rywala na jego połowie, ale później to Wisła wyszła wyżej i naciskała na nas. Były różne fazy tego meczu. Najpierw my strzeliliśmy bramkę, później Wisła nam odpowiedziała i swoimi szybkimi przejściami pokazywała jakość, jednak przeciwnik również grał, jak pozwalała na to murawa.

Czy według pana był to najlepszy mecz Śląska w tym roku? Czy widzi trener progres w porównaniu do meczów w Mielcu i Gliwicach? Jak trener skomentuje dotychczasowy dorobek drużyny w tym roku, dwa punkty pozostawiają chyba spory niedosyt?

Dwa punkty z trzech meczów to nie jest coś, z czego jesteśmy zadowoleni. Wiadomo, mieliśmy dwa spotkania na wyjeździe. W Mielcu chcieliśmy wywalczyć trzy punkty, wywalczyliśmy tylko jeden, ale nastawienie nie było złe. Szczególnie nie byłem zadowolony z drugiego meczu z Piastem, bo nie pokazaliśmy naszego poziomu jakościowego, którego oczekiwałem. Dzisiaj mówiłem do chłopaków, że z takim przeciwnikiem jak Wisła i z racji tego, że graliśmy w osłabieniu, to doceniamy jeden punkt. Więcej niż ten jeden punkt cenię charakter i zaangażowanie poszczególnych zawodników w każdej boiskowej sytuacji. To jest dla mnie sygnał, że to droga, którą chcemy iść. Walczymy do ostatniego gwizdka i na tym mi bardziej zależy, niż na jednym punkcie.

Czy gra w środku pola bez defensywnego pomocnika była planowana od początku, czy może wymusiła ten ruch nieobecność Waldemara Soboty? Czym przekonał pana Mathieu Scalet, żeby postawić na niego na nietypowej dla tego zawodnika pozycji, gdy do dyspozycji byli ograni Maciej Pałaszewski i Szymon Lewkot?

Po analizie meczu z Piastem pomyślałem, że czas zrobić jakieś zmiany, bo nasi zawodnicy nie zagrali na takim poziomie, jakiego oczekiwałem. Dlatego dokonaliśmy kilku roszad. Mathieu Scalet wszedł do środka pomocy i pokazał dzisiaj nie tylko waleczność, ale dużo jakości. Dla mnie to były ważne momenty, bo współpraca z Praszelikiem wyglądała dobrze. Nie tylko strzelił bramkę, ale wykonał dużo pracy w budowaniu gry, gdy mieliśmy jednego zawodnika mniej. Był to bardzo dobry występ z jego strony, mam nadzieję, że będzie dalej się tak prezentował.

Czy Matus Putnocky był najlepszym piłkarzem Śląska?

Tak jak mówiłem, w newralgicznym momencie pokazał, że robi różnicę i to był jego bardzo dobry występ. Nie chcę mówić tylko o dwóch zawodnikach, bo punkt przeciwko Wiśle wywalczyła cała drużyna, poprzez zaangażowanie i wiarę. Przez to osłabienie walczyliśmy o najlepszy wynik do ostatniego gwizdka arbitra.

ZOBACZ też: WIDEO: Skrót meczu z Wisłą Kraków