Lavicka: Wierzyłem w mój zespół

28.11.2020 (20:24) | Claudia Haor

fot.: Paweł Kot

Prezentujemy zapis konferencji prasowej z udziałem trenera Vitezslava Lavicki po meczu z Śląska Wrocław z Podbeskidziem Bielsko-Biała (2:0).



 

Vitezslav Lavicka: Myślę, że dzisiaj obie drużyny były mocno zaangażowane w to spotkanie i obie chciały zgarnąć komplet punktów. Gratulacje dla naszych piłkarzy, wykonali dziś naprawdę dobrą pracę. Na pewno pomogła nam ta szybko strzelona bramka w pierwszej połowie, ale organizacja naszej gry też funkcjonowała dobrze. Cieszy mnie ten rezultat, ponieważ gospodarze podbudowani zwycięstwem z Zagłębiem Lubin liczyli tu na wygraną. Naciskali na nas, szczególnie ze stałych fragmentów, posyłali groźne dośrodkowania w nasze pole karne.

Moi zawodnicy dobrze współpracowali w defensywie, a później zdobyliśmy kolejną bramkę. Mimo ataków gospodarzy mieliśmy pod kontrolą ostatnie minuty gry. Gratulacje dla Śląska.

Czy spadł panu kamień z serca po tym meczu?

Wszyscy wiemy, jakie były wyniki na wyjazdach w ostatnim czasie, ale wierzyłem w mój zespół, że w końcu to się odmieni. Zarówno ja, jak i cały sztab trenerski. Dawaliśmy sobie wsparcie, a zawodnicy bardzo dobrze pracowali, trenowali i taktycznie i fizycznie. Byli w pełni skupieni na nadchodzącym meczu, ale przedyskutowaliśmy też ostatnią porażkę z Lechią Gdańsk.

Śląsk wygrywa dziś, mając 38% posiadania piłki i oddając mniej strzałów. Czy życzyłby pan sobie, żeby drużyna wyraźnie zaznaczyła przewagę nad beniaminkiem, czy liczą się tylko te 3 punkty?

Gdyby było odwrotnie, czyli mamy 70% posiadania, ale to my przegrywamy 0:2 to byłbym zdenerwowany. Wynik nie zależy jednak od utrzymywania się przy piłce, liczy się efektywność i to dziś osiągnęliśmy.

Jak pan oceni dziś występ Bartłomieja Pawłowskiego?

Bartłomiej Pawłowski zasłużył sobie dziś na grę w podstawowym składzie. Mocno popracował w przerwie reprezentacyjnej, a z Lechią strzelił gola. Z punktu fizycznego Bartek robi postępy z meczu na mecz. Jest to zawodnik, który jest nastawiony na ciężką pracę.

Maciej Pałaszewski wygryzł ze składu Waldemara Sobotę. Czy jest pan zadowolony z tej decyzji?

To jest rywalizacja. Pałaszewski, jako wychowanek jest zawodnikiem, który ma jakość. Mieliśmy przed tym spotkaniem długą odprawę indywidualną. Waldek czuł, że nie jest gotowy na 100%. Szanuje taką postawę i doświadczenie zawodnika. On jest świadomy, że nie złapał tej optymalnej formy i pewności siebie jaką miał wcześniej przed zachorowaniem, ale wszedł w 78. minucie i dał z siebie maxa. Jestem zadowolony.

 

ZOBACZ też: Sierpina: Mieliśmy swoje sytuacje