Lewkot i Mączyński - duet z potencjałem?

06.07.2021 (15:00) | Kacper Rudzik
uploads/images/2021/5/KoPa_SlaWro_StalMie_16052021_-29_60a18d04598a5_60a662d377118.jpg

fot.: Paweł Kot

Uraz Petra Schwarza spowodował, że obok Krzysztofa Mączyńskiego na mecz w Paide wyjdzie jeden z zawodników, z którymi kapitan Śląska już miał okazję grać w ubiegłym sezonie. Najprawdopodobniej trener Jacek Magiera, chcąc zachować dotychczasowy pomysł na grę, będzie wybierał z dwójki Szymon Lewkot - Rafał Makowski. Po meczach sparingowych oraz rundzie wiosennej zdaje się, że bliżej gry od początku jest wychowanek Śląska. Warto zadać sobie pytanie, dlaczego. 



 

Dosyć niespodziewanie pod koniec ubiegłego sezonu ten piłkarz wdarł się do składu. Dotychczas dostawał raczej pojedyncze minuty w pierwszym zespole, ale był wysoko ceniony przez Piotra Jawnego, który w naszej rozmowie z grudnia 2020 roku, widział w Lewkocie kandydata do pierwszego zespołu. 

Po tej udanej rundzie jesiennej w rezerwach, widzi trener jakichś kandydatów do odegrania większej roli w pierwszym zespole w drugiej części sezonu?
Jest Szymon Lewkot, który, jeśli chodzi o predyspozycje do grania to ma wszystko i teraz to zależy tylko od niego i jego głowy. Ale według mnie on już może spokojnie być wprowadzany i grać w ekstraklasie.

I te predyspozycje fizyczne są jednym z powodów, dla których Lewkot gra. W meczach, które rozegrał w środku pola, był tym zawodnikiem, który przebiegał najwięcej: z Wartą Poznań 10,98 km, a ze Stalą Mielec było to 11,64 km. Ma bardzo dobrą wydolność, a przy tym osiąga wysoką ilość sprintów oraz szybkich biegów. Do tych wartości chodzi jeszcze 1,87 m. wzrostu i mamy uniwersalnego piłkarza. I tu mógłby ktoś zwrócić uwagę, że za tym nie idzie duża liczba pojedynków w powietrzu. I rzeczywiście, Lewkot zbyt często nie walczy o górne piłki, ale nie odstaje od zespołu pod tym kątem. Może to wynikać z tego, że głównie w powietrzu walczą obrońcy, którzy zgrywają piłki, zadaniem pomocników w tej sytuacji jest zbieranie tzw. drugich piłek. Jest to ważna, mrówcza, niezbyt widowiskowa praca i zdaje się, że nad tym aspektem pomocnik Śląska mógłby popracować.

Czołg w środku pola 

Mam problem nazewnictwem pozycji w piłce nożnej. W naszym języku utarło się mówienie o pozycji nr 6,8 itd. Albo o środkowych czy defensywnych pomocnikach. Ale jest to temat bardziej zaawansowany. Rafał Makowski na tej samej pozycji będzie trochę inaczej się zachowywał niż Lewkot przez swoje predyspozycje. 

Obserwując grę Lewkota, czy to w rezerwach, czy to I zespole, mam skojarzenie z czołgiem. Z jednej strony nie boi się wejść w pojedynek z przeciwnikiem, wziąć go na plecy i urwać się albo wymusić faul. W każdym meczu, niezależnie czy grał jako obrońca czy jako pomocnik, szukał okazji do dryblingu penetrującego. Przykład z meczu ze Stalą:

Takie zachowania mogą prowadzić do dużego zagrożenia pod bramką przeciwnika. Co ważne, jeśli puścicie powtórkę na archiwum Ekstraklasy (na YouTube), to zobaczycie, jak Lewkot ciągle obserwuje otoczenie, gdy piłkę ma jeszcze Puerto. Dzięki temu od razu z przyjęciem może przyśpieszyć akcję, a dodatkowo związał ze sobą 5 piłkarzy przed dograniem do Soboty. Tu się akcja nie kończy, Lewkot wbiega wraz z Pichem w przestrzeń, która pozostała po odgrywającym piłkę Exposito i tu jedyny błąd: Pich poszedł na krzyż, a Lewkot wraz z nim – gdyby ruszył przed siebie, a nie do boku, to na jego głowie skończyłaby wrzutka na jego głowie. 

Dodatkową umiejętnością, która jest ważna dla pomocnika operującego w głębi pola, to zdolność posyłania prostopadłych podań. To jest jeden z tych elementów, które stoją na solidnym poziomie u Lewkota. W meczu ze Stalą tak uruchamiał zawodników w bocznych strefach, dzięki czemu była szanse na dośrodkowania. Na poniższej grafice widzimy otwierające podanie do Picha, które zakończyło się dośrodkowaniem do Exposito.

Innym przykładem jest asysta do Bartłomieja Pawłowskiego jeszcze z obozu zimowego w Turcji, gdy Śląsk zremisował 2:2 z Olympikiem Donieck. Tutaj Lewkot wykorzystał przechwyt na połowie boiska przy jednoczesnych lukach w ustawieniu Ukraińców. Długim prostopadłym podaniem na wolne pole uruchomił Pawłowskiego, któremu zostało tylko wykorzystać sytuację sam na sam.

Przestrzeń do rozwoju 

Zdaje się, że aby wejść na wyższy poziom, Lewkot musi poprawić swoją grę bez piłki. Ustawianie się pod kątem zbierania drugich piłek, o czym wspomniałem wcześniej. Dodatkowo poruszanie się przy grze w bocznych sektorach. Tam przy kontrach radzi sobie dobrze ze względu na doświadczenie z gry jako ofensywny piłkarz w młodszych latach. Jednak mam wrażenie, że przy ataku pozycyjnym wychowanek Śląska jest zbyt statyczny. Kiedy dla przykładu piłkę ma Dino Stiglec, to brakuje szybszego ruchu, odskoczenia od rywala, aby zrobić miejsce do podania. Zamiast tego jest spokojne przesuwanie i też rywal sobie z tym może poradzić. Nie jest przypadkiem, że z agresywnie grającym Rakowem zawodnik Śląska był mniej pod grą. Przeciwnicy znacznie skuteczniej odcinali Lewkota od gry. 

ZOBACZ też: Czy mecz z Paide będzie ostatnim dla Exposito?