Magiera: Byliśmy mocni piłkarsko i mentalnie

09.05.2021 (18:48) | Mateusz Włosek
uploads/images/2021/5/KoPa_RakCzesSlaWro_23042021-79_6097ede7aa458.jpg

fot.: Paweł Kot

Po zwycięskim spotkaniu przeciwko Warcie 3:2 (0:1) trener Jacek Magiera opisał przebieg meczu i odpowiedział na pytania dziennikarzy.



 

Jacek Magiera: Zagraliśmy bardzo dobry mecz. Byliśmy mocni piłkarsko i mentalnie oraz zdeterminowani, by odnieść zwycięstwo. Prowadziliśmy grę, byliśmy konkretni, budowaliśmy akcje zarówno w ataku pozycyjnym, jak i po świetnych kontrach. Trzy gole, które strzeliliśmy, to zastrzyk mentalny dla zespołu. Po pierwszej połowie, po której przegrywaliśmy, drużyna konsekwentnie realizowała plan na to spotkanie. Gratulacje dla zawodników, ale został nam jeszcze ostatni mecz ze Stalą Mielec. Od dziś, poprzez regenerację i zarządzanie wysiłkiem zaczynamy przygotowania do tego spotkania, które - w końcu - zagramy przed publicznością. Na naszym stadionie może pojawić się około 10 tysięcy kibiców, co bardzo mnie cieszy.

Erik Exposito imponował dzisiaj skutecznością. Jak Pan oceni jego dzisiejszą grę?

Grę Erika Exposito oceniam bardzo dobrze, ale nie tylko jego. Erik dobrze współpracował z naszymi "10" - Waldemarem Sobotą i Robertem Pichem. W środku pola drużyną dyrygował Krzysiek Mączyński, którego wspomagał Szymon Lewkot. Dobrze wyglądały też nasze wahadła - Patryk Janasik i Dino Stiglec. Obrońcy często wprowadzali piłkę do środka boiska, przez co mieliśmy możliwości do wykonywania akcji ofensywnych. Do tego skuteczny w bramce był Michał Szromnik, który przy strzale Nawrockiego w drugiej części gry zachował się wręcz znakomicie. Pokazał wtedy swój kunszt.

Erik w każdym meczu ma być gotowy, to jest jego zadanie. Jest zawodnikiem, który może grać na bardzo wysokim poziomie. Pracujemy i będziemy pracować nad tym, by wszedł na jeszcze wyższą półkę. Jego możliwości są naprawdę bardzo duże. Otwieramy jego głowę, by pod bramką dokonywał lepszych wyborów i był bardziej opanowany, jeśli chodzi o wykończenie akcji.

Po tym meczu Śląsk nadal ma szansę na puchary. Czy to jest cel do osiągnięcia patrząc na terminarz ostatniej kolejki?

Powiedziałem to przed meczem, w szatni, mówię to często w rozmowach z mediami - patrzymy na siebie. Interesuje nas to, co robi Śląsk, jak gra, jak się rozwija, jak pracujemy i czego wymagamy od zawodników. Rozwijamy się w każdej formacji, coraz mniej jest odpraw, które mogą być nowością dla piłkarzy. Najważniejsza jest jednak powtarzalność. Nie wiem, czy zajmiemy 4, 5, czy 6 miejsce, ale wiem, co mamy zrobić, bo naszym celem na mecz ze Stalą jest zwycięstwo. Gdzie nas ono zaprowadzi - to pokaże czas i wyniki innych meczów Ekstraklasy.

Czy poza Krzysztofem Mączyńskim inni zawodnicy mają możliwość wykonywania stałych fragmentów gry? Jest to kolejne spotkanie, w którym ich dokładność jest lekko rozczarowująca, a w składzie znajdują się przecież piłkarze, którzy je wcześniej wykonywali.

Nie zgodzę się, że Krzysztof Mączyński źle wykonuje stałe fragmenty. Proszę przypomnieć sobie chociażby spotkanie z Podbeskidziem, kiedy to po trzech jego zagraniach zdobywaliśmy bramki. Dziś po jednym z rzutów wolnych też tylko rozpaczliwa interwencja zawodnika w murze sprawiła, że nie padł gol. Ćwiczymy rzuty rożne, stałe fragmenty mają zaskakiwać przeciwnika. W moim przekonaniu pytanie o źle wykonywane stałe fragmenty nie jest do końca sprawdzone. Natomiast czy inni zawodnicy mogą wykonywać stałe fragmenty gry - oczywiście tak. I będą to robić. Nie zamykamy się i nigdy się nie zamkniemy, by jeden zawodnik to wszystko robił.

Jak wygląda sytuacja Bartłomieja Pawłowskiego? Kolejny mecz, w którym nie pojawia się na boisku. Czy to kwestia formy, czy może tego, jak realizuje założenia taktyczne?

Bartek Pawłowski dziś, jak można było zaobserwować, nawet się nie rozgrzewał. Wczoraj na treningu doznał bowiem urazu, który wyeliminował go z tego meczu. Chcieliśmy, by był z drużyną, bo jest ważną częścią naszego zespołu, dlatego usiadł na ławce, a nie na trybunach. To doświadczony zawodnik, który ma dobry wpływ na innych. Była duża szansa, że pojawiłby się na boisku, gdyby nie uraz. Czy zagra ze Stalą nie wiem, zobaczymy po powrocie do Wrocławia i przeprowadzeniu odpowiednich badań.

Wczoraj była 28. rocznica zdobycia Mistrzostwa Europy do lat 16, a podstawowym zawodnikiem tej drużyny był Jacek Magiera. Jak teraz jako trener odniesie się Pan do szkolenia młodzieży w klubach i do przepisu nakazującego wystawianie młodzieżowców w składach?

Cieszę się, że pamiętany jest nasz sukces, kiedy to byłem zawodnikiem drużyny U16, która 28 lat temu zdobyła tytuł młodzieżowych mistrzów Europy, pokonując w finale Włochy. Jak futbol jest przewrotny niech świadczy fakt, że wówczas w reprezentacji Polski grał m.in. Jacek Magiera, a w zespole włoskim bramkarz Gianluigi Buffon.  Ja już od 16 lat w piłkę nie gram, a on nadal jest czynnym piłkarzem i to z doskonałymi rezultatami. Świetna sprawa, ogromny sukces, który dopiero po kilku latach doceniłem znacznie bardziej. Wówczas wydawało mi się, ze będę taki medal zdobywać co rok-dwa, a rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Dlatego często powtarzam piłkarzom, młodym i nie tylko, by być pazernym na zdobywanie medali i trofeów. Czy przepis o obowiązkowej grze młodzieżowca jest dobry? Wiele klubów zajrzało w głąb swoich kadr i ci młodzi piłkarze prezentują się bardzo dobrze. Chciałbym, by grali bez przepisu, by było ich jak najwięcej. Ten przepis zmusza, by na nich spojrzeć. Najważniejszym testem dla tych piłkarzy jest sezon po tym, jak stracą status młodzieżowca. Swoim młodzieżowcom mówię, by nie traktowali tego w ten sposób, że grają, bo ktoś musi, tylko że są kozakami i dlatego zdobywają miejsce w składzie. Takich piłkarzy w Śląsku szukamy.

źródło: slaskwroclaw.pl

ZOBACZ też: Triumf po hiszpańsku (RELACJA)