Magiera: Chcemy nauczyć zespół wygrywania

10.04.2021 (23:03) | Konrad Omieljaniuk
uploads/images/2021/4/magiera2_60707e37e8bfc.jpg

fot.: youtube.com/slaskwroclaw

Prezentujemy zapis wypowiedzi trenera Jacka Magiery po zremisowanym 1:1 spotkaniu z Lechią Gdańsk.



 

Czy z przebiegu spotkania jest pan zadowolony z tego remisu?

Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1 i w tej chwili nie mamy już wpływu, by to zmienić. W grze Śląska były bardzo dobre momenty, szczególnie w pierwszej części gry, stworzyliśmy sobie dogodne sytuacje, po których mogliśmy pokusić się o podwyższenie prowadzenia. Cieszą momenty dobrej, kombinacyjnej gry, gdy byliśmy drużyną, która bardzo fajnie wyglądała w środku boiska, wyprowadzała piłkę zarówno w trójkątach jak i przez obrońców - Bejgera oraz Tamasa. W drugiej połowie meczu już nie widzieliśmy tego w takim stopniu, jak w pierwszej. Chcąc grać trójką obrońców, przede wszystkim musi być odwaga w grze do przodu. W drugiej połowie za dużo podań było zagrywanych do tyłu, do bramkarza. Nie mieliśmy tej samej płynności w grze. Ja czuję niedosyt, że nie wygraliśmy. Chcemy nauczyć drużynę wygrywania, nawet w sytuacjach, gdy trzeba trochę wycierpieć w grze defensywnej. Przenalizujemy to spotkanie i przygotujemy się do następnego. Wchodzimy teraz w intensywny okres, będziemy grać co trzy dni, także nie ma czasu rozmyślać. Z dzisiejszego meczu wyciągniemy wnioski, poprawimy błędy i w kolejnym spotkaniu trzeba też grać o zwycięstwo.

W pierwszej połowie Śląsk grał szybko, zdecydowanie i ofensywnie. Dlaczego po przerwie znowu oglądaliśmy inny zespół, który nie był głodny zwycięstwa?

Nie uważam, że drużyna Śląska nie była głodna zwycięstwa. Oczywiście te dwie połowy były zupełnie inne. Tak, jak w Białymstoku – pierwsza bardziej ofensywna, a w drugiej to przeciwnik był częściej w posiadaniu piłki i próbował dominować. Natomiast, jak już wspomniałem, nawet w takiej sytuacji spotkanie można rozstrzygnąć na swoją korzyść. Pracujemy cały czas, by płynność w wyprowadzaniu akcji i współpraca między zawodnikami były na wyższym poziomie. Przeanalizujemy to spotkanie i w meczu z Górnikiem postaramy się dołożyć te intensywne minuty również do drugiej połowy.

Jak ocenia pan występ zawodników, którzy weszli z ławki?

Zawsze powtarzam swoim zawodnikom, że muszą zadbać o siebie pod każdym względem – mentalnym i sportowym. Muszą sobie radzić też z rolą rezerwowych i być w gotowości by pomóc drużynie. Nie będę w tej chwili oceniał i komentował ich występów, gdyż każda zmiana miała inny charakter. Potrzebujemy analizy, by odpowiedzieć na pytanie, czy zawodnicy wchodzący z ławki zrealizowali swoje założenia.

Rafał Makowski zagrał pierwszy raz od początku w meczu Śląska w ekstraklasie. Jak pan ocenia jego występ i jakie aspekty zadecydowały o tym, że wystąpił on zamiast Scaleta?

Muszę powiedzieć, że dopiero po meczu dowiedziałem się, że dla Makowskiego był to debiut w pierwszej jedenastce Śląska. Myślałem, że to już było wcześniej, nie patrzyłem na te statystki, bo jak powiedziałem – wchodząc do szatni Śląska Wrocław nie interesowały mnie takie statystyki, każdy dostał czystą kartę. Uważam, że Rafał zagrał bardzo poprawnie. Był zawodnikiem aktywnym zarówno w rozegraniu i w bronieniu. Oczywiście, ta jego aktywność była większa i bardziej widoczna w pierwszej części gry.  Natomiast w drugiej części graliśmy trochę inaczej i może dlatego Rafała było widać trochę mniej, ale wykonał swoją pracę jak należy. Wyszedł w podstawowym składzie, bo zasłużył na to. W trakcie tygodnia poprzedzającego mecz był zawodnikiem aktywnym, przyglądaliśmy się mu i uznałem, że wyjdzie w podstawowym składzie. Mathieu Scalet zagrał solidne zawody w Białymstoku, ma być gotowy na następny mecz w Zabrzu, jest rywalizacja, która ma pomóc im obu. Dodam, że każdy z nich może grać jeszcze lepiej i będziemy nad tym pracować.

ZOBACZ też: Stokowiec: Śląsk był dla nas jednym z najtrudniejszych tegorocznych rywali