Magiera: Chciałbym zagrać w finale Pucharu Polski

26.10.2024 (22:50) | Adam Mokrzycki

fot.: Paweł Kot

Trener Śląska Wrocław Jacek Magiera odpowiedział na pytania dziennikarzy na pomeczowej konferencji prasowej po spotkaniu jego drużyny z Rakowem Częstochowa, które zakończyło bezbramkowym remisem.



 

Jacek Magiera: Uważam, że to było interesujące widowisko. Dobrze zagraliśmy, jeśli chodzi o intensywność meczu, grę na połowie przeciwnika i jej prowadzenie. Pierwsza część spotkania była w naszym wykonaniu lepsza niż druga. Żałujemy dwóch sytuacji Petra Schwarza i Sebastiana Musiolika. Myślę, że bardzo dobre zawody rozegrali Peter Pokorny, Aleks Petkow, Simeon Petrow i Aleksander Paluszek. Wiemy, że Raków Częstochowa traci bardzo mało bramek, więc szanujemy ten punt. Pracujemy dalej. W ostatnich trzech meczach zdobyliśmy pięć punktów i na pewno jest to optymistyczne. Za chwilę czeka nas wyzwanie w Pucharze Polski, więc teraz mamy się zregenerować, bo dużo zdrowia kosztował ten mecz piłkarzy.

W końcowych minutach należało zacząć szanować ten punkt?

Na pewno trzeba go szanować. Nie było widać dużej różnicy pomiędzy Rakowem a nami, szczególnie jeśli spojrzymy na pozycje w tabeli obu drużyn. Nie ukrywam, że wprowadzenie w końcówce dwóch młodych zawodników było intencją, aby pokusić się o kontratak i strzelenie gola.

Tudor Baluta ma szansę zagrać w pucharowym starciu z Radomiakiem Radom?

Tak, ma szansę, natomiast Marcin Cebula ma problem z więzadłem i jego przerwa będzie trwała dłużej.

Jak pan ocenia występ Sylvestra Jaspera?

Musi się nauczyć polskiej ekstraklasy, bo nie jest łatwo tutaj przyjechać z Portugalii. Uważam, że zanotował pozytywny występ jak Musiolik i Piotr Samiec-Talar. Dobry mecz zagrał również Petr Schwarz, który był ustawiony niżej zwykle obok Pokornego. Chcemy to utrzymać, bo najważniejsze są punkty.

Jaki był powód absencji Buraka Ince?

Zdecydowała o tym rywalizacja sportowa. Adam Basse i Jehor Szarabura zapracowali na debiuty. Oczekuję pozytywnej reakcji od Ince. Jeżeli się podda, to będzie miał problem, żeby znaleźć się w kadrze meczowej. Natomiast jego obecność przeciwko Rakowowi nie oznacza, że nie może zagrać we wtorek przeciwko Radomiakowi.

Dlaczego tak późno dokonał pan zmian i postawił pan na Adama Basse, a nie na Jakuba Świerczoka?

Zrobiłem tak późno zmiany, bo wszystko dobrze funkcjonowało. Nasza intensywność również utrzymywała się na zadowalającym poziomie. Raków jest fizycznym rywalem, a Basse dał pewność wygrywania pojedynków. Potrafi też długo biegać na dużej intensywności. Świerczok ma inną charakterystykę. Basse ma wszystko, aby osiągnąć sukces w sporcie, ale czy tak będzie, zależy tylko od niego.

Uważa pan, że szkielet formacji defensywnej się wykrystalizował?

Trzeci mecz z rzędu zagraliśmy w takim samym zestawieniu w obronie. Być może wcześniej brakowało nam stabilizacji. Obecnie jest to optymalne ustawienie, ale na podstawowych zawodników mają naciskać rezerwowi w postaci Łukasza Bejgera, Serafina Szoty i Jehora Macenki.

Jaki jest powód braku Serafina Szoty w kadrze meczowej?

Musi sobie z tym poradzić. Znamy się od wielu lat, ale to o niczym nie świadczy, liczy się aktualna dyspozycja. Do obecnej sytuacji podchodzi bardzo profesjonalnie, ale inaczej sobie tego nie wyobrażam. Ma być cierpliwy i cały czas pracować.

Uważa pan, że pański zespół prezentuje się na miarę oczekiwań?

Graliśmy po to, aby zwyciężyć. Chciałbym iść teraz w górę tabeli. Dobrze się ze sobą czujemy i uważam, że będą efekty. Powtarzałem, że musimy być cierpliwi. Jestem zdania, że cztery porażki z rzędu wpłynęły na nas dobrze, bo przeorganizowaliśmy pewne rzeczy i działamy po nowemu. Naszym celem na koniec sezonu jest miejsce w TOP 10.

Co pan czuł, kiedy kibice Rakowa skandowali pana imię i nazwisko?

Na pewno jest to miłe. To się często dzieje z udziałem kibiców Rakowa, Legii Warszawa i Śląska Wrocław. To świadczy o tym, że to, co robię, ma sens. Dziękuję kibicom Rakowa za pamięć. W Częstochowie dorastałem i tam miałem swoich idoli, którzy mnie wychowali. 

Nie mam pan poczucia, że o Rafale Leszczyńskim mówi się zbyt mało? Wydaje się, że wrócił do swojej dobrej dyspozycji.

Miał trzy świetne interwencje i jest bardzo dobrym bramkarzem, jednym z najlepszych w Ekstraklasie. Miał słabszy moment, ale bronimy całą drużyną.

Wprowadzeniem młodych zawodników w końcówce chciał pan zaskoczyć rywali?

Tak. Szarabury nikt nie znał w Częstochowie. Jest bardzo szybki i chcieliśmy go wykorzystać do gry z kontr. Podobnie było z Łukaszem Gerstensteinem.

Jest pan rozczarowany, że zaległego mecz z Radomiakiem nie uda się rozegrać wcześniej niż w grudniu?

Szukaliśmy innych rozwiązań, ale kilka rzeczy stanęło na przeszkodzie. Telewizja Polska ma prawa do tego spotkania, więc ona miała bardzo kluczowy głos. Wydłużymy sobie o tydzień rundę jesienną.

Tomasz Loska może liczyć na minuty w meczu z Radomiakiem w Pucharze Polski?

Jest za wcześnie, aby o tym myśleć, ale na ten moment miejsce w wyjściowej jedenastce na to spotkanie ma Leszczyński.

Czy jacyś piłkarze, którzy byli w kadrze meczowej pierwszego zespołu, zagrają w niedzielnym spotkaniu rezerw?

Nikt nie zagra w rezerwach. Miał wystąpić Basse, ale z powodu występu z Rakowem jest to niemożliwe. Trenujący na co dzień z nami Hubert Śliczniak wystąpi w bramce i Aleksander Wołczek w polu.

Upatruje pan w meczu z Radomiakiem szanse dla innych zawodników, którzy ostatnio nie grali?

Myślę, że tak. Będą zmiany. Traktujemy ten mecz bardzo poważnie, bo chciałbym zagrać w finale, ale na pewno będzie inne zestawienie niż z Rakowem. Nie mamy wpływu na losowanie, ale na przygotowanie do meczu, aby wrócić do Wrocławia z awansem już tak.

Jest pan w stanie stwierdzić, że podstawowa jedenastka wytrzyma pod względem fizycznym obecny maraton meczowy?

Chciałbym, żeby tak było. Ta drużyna, która ostatnio występowała, zawiesiła wysoko poprzeczkę i do takich rezultatów mamy dążyć.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.