Magiera: Musimy pracować nad skutecznością

30.04.2021 (23:26) | Mateusz Włosek
uploads/images/2021/4/magiera-krawat_6072bc719f946.jpg

fot.: youtube.com/slaskwroclaw

Po bezbramkowym remisie z Zagłębiem trener Jacek Magiera odpowiedział na pytania dziennikarzy.



 

Jak ocenia Pan występ Szymona Lewkota? Czy na środku może grać lepiej niż w pomocy?

Oceniam go bardzo pozytywnie. To, na czym najbardziej się skupiamy, czyli wyprowadzenie piłki i skupianie na sobie uwagi przeciwnika oraz zagrywanie piłkę prostopadłymi podaniami między strefy. Szymon to dziś wykonywał. Wykazywał się odwagą, tak w tej chwili ma wyglądać w Europie nowoczesny środkowy obrońca. Z tej drogi na pewno nie zejdziemy, jeśli chodzi o grę naszych obrońców. Jest to młody chłopak, który więcej grał na poziomie II ligi, niż I. Pracujemy nad jego rozwojem, będziemy z nim dużo rozmawiać zarówno na boisku, jak i w sali odpraw, gdzie zobaczy akcje do analizy.

Dlaczego nie zostawił Pan Erika Exposito na boisku dłużej i nie spróbował gry na dwóch napastników?

Graliśmy w ustawieniu 1-3-4-3. Przechodząc na dwójkę napastników po raz pierwszy, graliśmy w systemie 1-3-5-2. Zachowania w tych systemach są różne. Każdą zmianą szukamy przede wszystkim intensywności na boisku, po to by drużyna grała na jej dużym wskaźniku. Poprzez analizę z naszych czujników widzieliśmy, że intensywność pod koniec spotkania spadała, nie utrzymywaliśmy pozycji na połowie przeciwnika. Stąd decyzja o zmianie Erika. Nie ukrywam, że w przyszłości planujemy takie ustawienie z Erikiem i Fabianem. To, co powtarzam na każdej konferencji, zawodnicy muszą być gotowi na każdą ewentualność. Gotowość to jest to, czego wymagamy od naszych piłkarzy.

Czy po meczu bardziej cieszy Pana gra na zero z tyłu, czy martwi Pana liczba wypracowanych akcji bramkowych?

Nie było bardzo małych wypracowanych sytuacji bramkowych, bo tak stojąc przy linii bocznej, to widziałem, że stworzyliśmy sobie około 15 sytuacji do strzelenia gola. Na pewno byliśmy nieskuteczni, za bardzo nerwowi. Za szybko pozbywaliśmy się piłki i byliśmy niedokładni w przygotowaniu kontrataku. Meczu się nie wygra, jeżeli na 14 oddanych strzałów odda się tylko jeden celny. To jest coś, nad czym trzeba pracować, jeśli chce się taki spotkania wygrywać, a drużyna Śląska chce zwyciężać. Dalej będziemy kontynuować to, co robimy. Skuteczność w defensywie została pochwalona. Wiedzieliśmy, że Zagłębie ma Filipa Starzyńskiego, który perfekcyjnie wykonuje stałe fragmenty gry. Także duży szacunek za wybronienie tych wszystkich sytuacji i za determinację, która powinna być standardem w naszej postawie.

To był kolejny mecz, w którym rywale lepiej wyglądają w drugiej połowie. Czy trener dostrzega jakiś większy problem związany z grą po przerwie?

My znamy wymagania, jakie są jeżeli chodzi o intensywność i bieganie na poziomie ekstraklasy. Wiemy, jakie dzisiaj liczby ma zespół Śląska. Cały czas analizujemy nasze wyniki i dostosowujemy je, aby drużyna z każdym kolejnym tygodniem wyglądała lepiej. Teraz są jeszcze 2 spotkania do rozegrania. Będąc w takim maratonie, gdzie w ciągu 10 dni gramy 3 spotkania, dużo czasu drużyna spędza na odnowie i w autokarach, plus mecz, który jest najlepszą formą treningu. To ma nas przygotować do tego, aby sezon zakończyć na możliwie najwyższym miejscu w tabeli. Będziemy przygotowywać zespół, aby grał na dużej intensywności przez większą część meczu.

Czy drużyna otrzymywała wsparcie kibiców, którzy pojawili się pod stadionem. Czy trener cieszy się, że będzie mógł wreszcie przywitać się z fanami przy okazji ostatniego meczu ligowego ze Stalą?

Oczywiście, że słyszeliśmy doping kibiców spod stadionu. Ja bym chciał, żeby kibice już dzisiaj byli na meczu. Gra bez nich jest trudna ,a wiemy, co znaczą dla fanów mecze derbowe. Jestem przekonany, że na to pierwsze spotkanie pod moją wodza na Stadionie Wrocław, gdy będzie mogła być publiczność, będzie wypełnione maksymalnie z tych 25%, które będą. Liczymy na nich i dziękujemy za to, że dzisiaj przygotowali za bramką piękny napis. To też świadczy o ich miłości do klubu i determinacji. Zawodnicy grają po to, aby kibice mieli dużo radości ze swojego zespołu.

ZOBACZ też: Sevela: Oczekiwaliśmy mocnego ataku Śląska