Magiera: Nie chcemy wpaść w pułapkę

21.07.2021 (15:54) | Karol Bugajski
uploads/images/2021/7/221282910_629223294710099_1801499390565104811_n_60f82a3155d52.jpg

fot.: Marcin Polański

Na 24 godziny przed rozpoczęciem pierwszego meczu 2. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy Ararat Erywań - Śląsk Wrocław z dziennikarzami spotkali się trener Jacek Magiera oraz Patryk Janasik. Oto zapis konferencji prasowej, która odbyła się w Giumri.



 

Jak się czujecie tutaj, na armeńskiej ziemi? Jesteście tutaj od wczoraj, a warunki są dosyć wymagające, jest gorąco.

Jacek Magiera: Tak jak powiedziałem na konferencji po rewanżu z Paide, już następnego dnia spotkaliśmy się, by przygotować nasz wyjazd logistycznie. Wiedzieliśmy z doświadczenia, że musimy zadbać o każdy detal, stąd też nasz przyjazd wczoraj, by 10 – 12 godzin podróży, licząc ze zmianą czasu, upłynęło dobrze i nie miało wpływu na formę fizyczną zawodników. Wieczorem jeszcze pobiegaliśmy w parku, by odbyć jeden z treningów, a dzisiaj od rana przygotowujemy się do jutrzejszego meczu. Warunki są takie jakie są, wiemy o tym, nie zwalnia nas to w żaden sposób z dobrego przygotowania do spotkania, do drużyna wie, jaki jest przed nią cel. Naszym celem jest awans do 3. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy i zrobimy tutaj wszystko, by zespół ten awans uzyskał.

Jak postrzegasz drużynę Araratu, bo dla wielu to jednak było zaskoczenie, że oni, a nie Fehervar będzie rywalem Śląska. Mieliście już pewnie analizy, odprawy. Jak z twojej perspektywy ten zespół wygląda i jakbyś go też porównał do siły swojej ekipy?

Patryk Janasik: Analizowaliśmy tę drużynę, wiemy jak gra oraz czego możemy się spodziewać. Na pewno jest to mocny zespół, znamy ich silne i słabsze punkty, o których tutaj z wiadomych przyczyn nie powiem. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani na ten zespół, a także odpowiednio zdeterminowani do tego, aby w jutrzejszym meczu wygrać.

W zeszłym sezonie przyszedłeś do Śląska – były trudne momenty, sporo kontuzji. Teraz wywalczyłeś sobie miejsce w podstawowym składzie i strzeliłeś pierwszego gola w europejskich pucharach. Można powiedzieć, że trochę spełniają się twoje marzenia, to taki najlepszy moment w karierze?

Patryk Janasik: No tak, na pewno jest to fajny czas. Dopiero co zadebiutowałem na arenie międzynarodowej, udało mi się zdobyć bramkę, z tego powodu jestem na pewno bardzo zadowolony, ale bardziej cieszy mnie to, że zespół robi postępy. Przeszliśmy 1. rundę, a teraz zamierzamy przejść kolejną i piąć się ku górze.

Obserwowaliśmy mecze Araratu z Fehervarem – w tych spotkaniach zespół z Armenii grał raczej wycofany, a także raczej nastawiony na kontry. Czy wobec tego Śląsk będzie próbował przejąć inicjatywę w jutrzejszym meczu i dyktować warunki, pomimo tego, że murawa nie sprzyja za bardzo szybkiej grze piłką, a pogoda też nie będzie sprzyjać temu, by dużo za tą futbolówką biegać?

Jacek Magiera: Nie zapominajmy o tym, że to jest dwumecz. Tutaj są dwa spotkania i na podstawie obydwu drużyna zanotuje awans bądź też nie. To co powiedziałem, naszym celem jest wygrać dwumecz z Araratem, natomiast nie będę zdradzał w jaki sposób chcemy zagrać i prowadzić jutrzejszy mecz. Nie chcemy wpaść w pułapkę, a w takich spotkaniach o to najłatwiej. Mamy być przygotowani na każdą możliwość, zadecydują tutaj detale i przygotowanie, zarówno techniczne, taktyczne, fizyczne, ale także mentalne. Na to zwracamy uwagę. Dużo na ten temat rozmawiamy z drużyną i na każdym kroku powtarzamy gotowość każdego zawodnika w jutrzejszym spotkaniu, bo to jest najistotniejsze, najważniejsze. Wchodzimy w okres sezonu, gdzie będziemy grali co trzy dni i oby tak do grudnia. To jest cel dla naszego zespołu, by najwięcej czasu spędzać na boiskach, w meczach. Jutrzejsze spotkanie jest jednym z etapów do realizacji tego celu, jaki sobie postawiliśmy.

Jak już wspomniałeś, bramka z rewanżu z Paide na pewno cieszy, ale grasz na pozycji, gdzie ważne są również liczby w postaci asyst. Czy też patrzysz na to z takiej perspektywy, że asysty są bardzo ważne dla ciebie i będziesz celował, żeby mieć ich dużo? Czy może specjalnie trenujesz dośrodkowania, bo to jest ten element, gdy piłka trafia do ciebie blisko pola karnego i oczekujemy dobrej wrzutki, na przykład na głowę Erika Exposito.

Patryk Janasik: Liczby są bardzo ważne i w każdym meczu staram się dołożyć swoją cegiełkę. W pierwszym spotkaniu z Paide udało mi się asystować, w drugim zdobyłem bramkę. Zobaczymy jak będzie dalej, ja na pewno czuję, że łapie formę i z meczu na mecz jestem coraz bardziej pewnym piłkarzem, także z tego powodu na pewno się cieszę. Wiadomo, że na treningach trenujemy dośrodkowania czy uderzenia, jest to normalne i liczę, że jutro może coś wpadnie, ale wiadomo, to zespół jest najważniejszy. Tak jak wcześniej mówiłem, w czwartek gramy o zwycięstwo.

Czy Łukasz Bejger jest gotowy na grę przez 90 minut i czy mógłby pan potwierdzić, że to kwestie wizowe uniemożliwiły przyjazd do Armenii Lubambo Musondzie?

Jacek Magiera: Tak, kwestie wizowe, paszportowe zadecydowały, że nie ma go z nami, nie został zgłoszony do tej rundy, bo nie mógł tutaj z nami być. Łukasz Bejger wskoczył na jego miejsce, wiemy, że to jest zawodnik młody, zdolny, który też wraca po kontuzji kolana – z jej powodu nie trenował przez półtora miesiąca. Wygląda coraz lepiej, ale jest mi trudno w tej chwili odpowiedzieć na pytanie czy jest gotowy na grę przez 90 minut na wysokich intensywnościach, bo nie wystąpił jeszcze w żadnym meczu, nawet sparingowym w tym okresie, który mamy. Natomiast chcemy cały czas mieć go blisko drużyny, bo tak jak powiedziałem, za chwilę mecze co trzy dni i Łukasz ma być gotowy do tego, aby grać. Oprócz tego, że jest zdolnym, dobrym zawodnikiem, jego atutem jest także to, że ma status młodzieżowca, co w rozgrywkach pucharowych nie ma żadnego znaczenia, ale w polskiej lidze już tak. Czy Łukasz jutro znajdzie się w podstawowym składzie? Przed nami za chwilę jest jeszcze trening. Będziemy na głównym boisku i zobaczymy, jak drużyna zareaguje na te zajęcia, które tutaj mamy. Jest kilka, nie powiem, że wątpliwości, ale znaków zapytania co do wyjściowego składu.

Czy decyzja o opóźnieniu dzisiejszego treningu o pół godziny było podyktowane tą wysoką temperaturą? Chodziło o to, by było trochę chłodniej czy coś innego się wydarzyło?

Jacek Magiera: Ze względu na brak gazu opóźnił się obiad. Liczymy, że do końca pobytu tutaj już wszystko będzie OK. Natomiast to co powiedziałem, musimy być przygotowani na każdą sytuację, przede wszystkim nasze nastawienie mentalne jest tutaj bardzo ważne, do tego by jutro być gotowym, bo to jest najważniejsze. Zagrać dobry mecz, potwierdzić swoją dyspozycję, wrócić do Polski i przygotowywać się do kolejnych spotkań ligowych oraz rewanżu z Araratem.

Czy fakt, że przyjechaliście tutaj dzień wcześniej to wyciągnięcie wniosków po meczu Fehervaru, bo oni pojawili się w Armenii w środę, czyli w dniu sesji treningowej. Wiedzieliście o tym, czy nie było tutaj związku? I czy biorąc pod uwagę wysokość na której się znajdujemy oraz warunki atmosferyczne, plan zajęć zostanie zmodyfikowany właśnie pod to?

Jacek Magiera: Logistyka wyjazdu brała się z doświadczeń z lat ubiegłych. Jako zawodnik i trener miałem okazję grać w Gruzji, Kazachstanie, Macedonii, Mołdawii, tutaj w pobliżu, także Izraelu czy Turcji. Przygotowywaliśmy tą logistykę, by zadbać o każdy detal. Zdawaliśmy sobie sprawę, że to dwanaście godzin od momentu wyjścia z Oporowskiej do wejścia do hotelu tutaj, nie wiedząc jeszcze co nas może spotkać po drodze zmusiło nas właśnie do takiej reakcji w postaci przyjazdu dzień wcześniej. Słyszeliśmy, że Węgrzy przyjechali tutaj dzień przed meczem, ale to nas w żaden sposób nie interesowało, bo pracujemy na swoich doświadczeniach i to jest najistotniejsze. Rozmawialiśmy na temat wysokości z fizjologiem, z którym współpracuję tutaj w klubie. Czy trening został zmodyfikowany? Nie, zaordynowaliśmy tylko wczoraj inne zajęcia ze względu na to, że przyjechaliśmy późnym wieczorem, praktycznie po ciemku biegaliśmy w parku, ale to w żadne sposób nie przeszkodzi nam, żebyśmy byli dobrze przygotowani do spotkania. Fajny trening, dobry trening, Patryk może potwierdzić. Prawda, Patryk?

Patryk Janasik: Jasne!

Jacek Magiera: Także z pozytywnym nastawieniem. Dzisiaj zaproponujemy zawodnikom trening bardzo zbliżony do tego, który stosujemy zawsze dzień przed meczem. Całą pracę, którą mieliśmy wykonać odnośnie naszego przeciwnika, wykonaliśmy dużo wcześniej. Dziś jest takie pobudzenie, przygotowanie bezpośrednio do meczu. Później ważne sprawy związane z odprawami indywidualnymi, odprawą drużynową, pracą zawodników z fizjo, regeneracja, która jest bardzo ważna w takich spotkaniach. Jutro o 17:00 lokalnego czasu (o 15:00 polskiego – przyp. red.) wychodzimy na boisko i gramy pierwszy mecz z Araratem.

Wraz z przyjściem trenera Jacka Magiery zmieniło się ustawienie Śląska, dwaj dotychczasowi boczni obrońcy grają teraz jako wahadłowi. Czy na ciebie ta zmiana wpłynęła korzystnie, czujesz się lepiej w takiej formacji, czy to jest bez znaczenia i równie dobrze czułbyś się w poprzednim ustawieniu?

Patryk Janasik: Będąc w Odrze Opole też graliśmy tym systemem, więc pozycja wahadłowego na pewno nie jest mi obca. Takie ustawienie bardzo mi pasuje, bo mogę się więcej włączać do przodu, więc myślę, że to taka moja nominalna pozycja. Myślę, że w czwórce też nie miałbym problemu, ale jak wspomniałem, wahadłowy to chyba optymalne wyjście.

 


Partnerem wyjazdu redakcji do Armenii jest
UNIWER-TRANS – firma oferująca usługi w transporcie krajowym oraz międzynarodowym.


Partnerem redakcji SLASKnet.com jest Supercar24.pl – lider na rynku sprzedaży samochodów używanych.

ZOBACZ też: WIDEO: Trening Śląska przed meczem z Araratem