Magiera: Raków nas nie zaskoczył

16.10.2021 (22:48) | Jakub Luberda
uploads/images/2021/10/magiera4_61618c52a6aeb.png

fot.: Paweł Kot

Wypowiedź trenera Jacka Magiery po przegranym meczu z Rakowem Częstochowa.

 



 

Jak pan skomentuje to spotkanie?

Dobry mecz ogólnie, bardzo piłkarski. Spotkały się zespoły wyrównane. O porażce zdecydowała zapaść na 5 minut, gdzie po pierwszych 15 minutach drugiej połowy mieliśmy dużą przewagę w ataku pozycyjnym, mieliśmy dwie sytuacje na strzelenie gola, ale tego nie zrobiliśmy. Raków zadał dwa ciosy i prowadził 2:0. Drużyna bardzo dobrze zareagowała, ale przegraliśmy. Wynik mógł być inny, ale nie było tak, że ktoś wyraźnie lepszy wygrał. Dyspozycja dnia o tym zdecydowała. Gratulacje dla Rakowa. W fazach przejściowych stworzyliśmy sytuacje do strzelenia gola, ale taka jest piłka nożna. Dalej chcemy pracować w ten sam sposób i czekamy na kolejny mecz.

Czy zaskoczyły pana gole Rakowa?

Nie zaskoczyły mnie te bramki Rakowa. Raków nie zaskoczył nas niczym. Ivi Lopez miał za dużo swobody przed naszym polem karnym. Zwracaliśmy na to uwagę, mówiliśmy o cierpliwości, a nasi zawodnicy mieli wychodzić z linii obrony do ich dziesiątek, lecz w tym momencie się spóźniliśmy. Zagrał między Wojtka Gollę i Patryka Janasika, a Gutkovskis strzelił gola. Druga bramka padła za szybko.

Czy Raków wygrał mecz, bo ma większą jakość?

Spotkały się wyrównane drużyny, a jeśli postawilibyśmy na wagę obie drużyny, to wynik byłby bardzo podobny. Może ta drobna różnica właśnie dziś zadecydowała. Raków od lat jest dobrze budowany. Raków nas nie zaskoczył, ale my jesteśmy w fazie budowania zespołu. Nie możemy po 4 miesiącach, że wszystko jest zrobione. Chcemy być odważni, grać ofensywnie i z tej drogi nie zejdziemy.

Czy gdyby miał pan na ławce napastnika, to wszedłby na boisko?

Wszedłby, ale nie za Erika Exposito. Mieliśmy kilka pomysłów, jak wzmocnić ofensywę, ale zdecydowaliśmy się na zmianę Waldka Soboty. Kilka akcji w jego wykonaniu było na bardzo wysokim poziomie. Zmiana Łyszczarza miała polegać na tym, że zrobi on dużo szumu na połowie przeciwnika. Chcemy, aby była rywalizacja, ale teraz Erik jest sam. Nie ma Bergiera i Quintany, którzy są kontuzjowani. Czekamy na ich powrót. Myślę, że na Wisłę Kraków jeszcze nie, ale na mecz z Bruk-Betem już będą gotowi.

Dlaczego przeprowadził pan tylko dwie zmiany?

Musielibyśmy rozłożyć sobie mecz na czynniki pierwsze. Kto był do zmiany? Co źle funkcjonowało? Przeprowadziliśmy dwie zmiany, bo podczas meczu wyglądało to dobrze, ale będziemy przeprowadzać analizy po meczu i zobaczymy, czy dało się podjąć lepszą decyzję.

Czy był to dla pana szczególny mecz? 

To zawsze jest dla mnie szczególny mecz. W szatni usłyszałem, że kibice Rakowa skandowali moje imię. Rakowowi kibicuję, jako wychowanek tego klubu.

Exposito schodzi głęboko po piłkę. Wynika to z założeń taktycznych, czy taki jest jego styl?

Zależy od sytuacji. Ofensywni zawodnicy mają się rotować. Oczywiście, kilka tych wyjść Erika było niepotrzebnych, ale miało to na celu wprowadzić zamieszanie, stworzyć przestrzeń. Widać było, że Erik jest bardzo szanowany przez przeciwnika, ale Erik nie pękł. Pracował dla drużyny. Dwa, trzy razy szybsze oddanie strzału mogło sprawić, że bramkarz miałby problemy z obronieniem tego. Erik się rozwija, chcemy go budować, bo jeszcze dużo ma miejsca na rozwój.

Czy nie odnosi pan wrażenia, że Śląsk nie popełniał błędów pod presją, a dopiero w tych prostych sytuacjach?

Było kilka strat z jednej i drugiej strony. Zrobiono coś ekstra, a później jednym zagraniem zmarnowano to złym podaniem czy strzałem. Była okazja Picha, kiedy piłka podskoczyła mu na kępce i wydawałoby się, że jest to kiks. Takie sytuacje się zdarzają. Dzisiaj piłka nożna to przede wszystkim fazy przejściowe i opanowanie emocji. Chcąc się rozwijać, trzeba o tych emocjach pamiętać.

Czy Victor Garcia nie za szybko wrócił do składu?

Nie był to Garcia z meczu z Legią, nie był to Garcia z poprzednich spotkań. Czy wrócił za wcześnie? To nie była długa przerwa. To nie było też tak, że leżał na brzuchu, tylko zawodnicy kontuzjowani pracują dwa razy więcej niż podstawowi. Dino Stiglec jest zupełnie innym piłkarzem, więc nie można powiedzieć, czy zagrałby lepiej, bo każdy ma inne zalety. Być może dzisiaj po meczu można powiedzieć, że na ostatnie 30 minut taka zmiana powinna zostać wykonana, natomiast z boiska nie było widać, żeby Garcia odstawał od reszty zespołu.

ZOBACZ też: Papszun: Wygrać we Wrocławiu to sztuka