Magiera: Stać nas na lepszą grę

03.12.2021 (23:35) | Krzysztof Banasik
uploads/images/2021/10/magiera4_61618c52a6aeb.png

fot.: Paweł Kot

Śląsk Wrocław nie dał rady przeciwstawić się Górnikowi Zabrze i przegrał na wyjeździe 1:3 (0:0). Po meczu 17. kolejki zadaliśmy trenerowi Jackowi Magierze pytania o przyczynę tej porażki.



 

Jacek Magiera: Patrząc na statystyki, ile strzałów oddał Gónik, a ile my, wychodzi, że gospodarze oddali ich da razy więcej. Mimo wszystko do przerwy było 0:0 i nie spodziewałem się, że po 70 minutach będzie aż 3:0. Górnik był konkretniejszy w środkowej strefie boiska – kiedy piłka była „bezpańska”, zazwyczaj trafiała pod nogi zabrzan. Gratulacje dla Górnika, który wykorzystał swoje szanse. My czujemy niedosyt, bo nasz zespół stać na zdecydowanie lepszą grę.

Zwrócił pan uwagę, że w środku pola były problemy – czy wynikały one z braku Krzysztofa Mączyńskiego? I generalnie dlaczego nie było go w kadrze?

Sytuacja losowa, Krzysiek jest chory i jest wyeliminowany z kilku czy kilkunastu najbliższych dni i nie będziemy mogli z niego skorzystać. Jest ważnym ogniwem w zespole, ale grali inni i ich będziemy rozliczać z zadań, które dostali. Wiemy, że takie mecze pokazują na przyszłość, na kogo będziemy stawiać. Trudno powiedzieć, co by było, gdyby Krzysiek zagrał. Mieliśmy swój plan na to spotkanie, wywiązywaliśmy się z niego z różnym skutkiem. To nie jest tak, że środkowa strefa przegrała to spotkanie, bo gole, które straciliśmy, były pokłosiem błędów i indywidualnych – jak drugi gola – jaki i drużynowych, jak wyjście ze strefy po przejściu z trójki na czwórkę obrońców w drugiej części meczu. Była zła identyfikacja krycia.

Śląsk traci dużo goli, jaki jest pana pomysł na poprawę tego elementu?

Jeżeli dalej będziemy tracić tak dużo goli, to nic nie osiągniemy. Nie ma w Europie drużyny, która tracąc 24 gole byłoby w czubie tabeli. Patrząc, jakie są tendencje – ile goli stracili Pogoń czy Lech – to pokazuje, że jeśli chcemy myśleć o wyższej pozycji, powinniśmy mieć tych goli straconych co najmniej dwa razy mniej. Rozwiązaniem tego jest dalsza systematyczna praca nad detalami, nad graniu blisko siebie, koncentracją, skracaniu pola gry, współpracą zawodników między formacjami. Jedną z przyczyn porażki z Górnikiem były zbyt duże odległości między zawodnikami. Matus przy golach nie miał nic do powiedzenia, te sytuacje trzeba było wcześniej zablokować.

Jaka jest sytuacja Adriana Łyszczarza? Czy zobaczymy go w końcu w pierwszym składzie?

Bardzo się cieszę, że Adrian wchodząc na boisko notuje kolejne liczby. To pokazuje, że dobrze go budujemy, poprawiamy, staje się coraz lepszy. Przypomnę, że przed sezonem miał być wypożyczony do innego klubu. Ma dalej pracować, żeby zagrać od początku. To jest chłopak, którego bardzo dobrze znam. Dojrzewa emocjonalnie, daje sobie z tym coraz lepiej radę. Jest coraz bliżej pierwszego składu. Strzelił pięknego gola po rzucie wolnym, chwilę później miał jeszcze jeden groźny strzał. Pokazał swój potencjał. Rywalizuje z bardzo dobrymi i też doświadczonymi piłkarzami – Pichem, Praszelikiem i Sobotą. Dostaje od nas coraz więcej szans. Praca, pokora, ale pewność siebie – to jest to, co ma pokazywać.

Jak pan oceni to przejście z gry trójką obrońców na grę czwórką? Jak pan zauważył – to wtedy pojawił się problem z kryciem i gol na 3:0.

Mecz ze Stalą Mielec pokazał, że potrafimy dobrze przejść na grę czwórką. W przerwie uznałem, że biorąc pod uwagę jak mecz się toczy i że na ławce już nie mamy obrońców, musimy poszukać innego rozwiązania. Ta zmiana miała ułatwić grę w naszej przewadze pod polem karnym przeciwnika. Jeden błąd zdecydował, że ten plan się nie udał. Górnik wygrał trzeci mecz z rzędu, jest na fali, my przegraliśmy i to jest materiał poglądowy na kolejną pracę.

Jak pan oceni występ Picha?

Robert we wszystkich rozgrywkach ma zdobytych 10 goli. To zawodnik z dużym potencjałem. Zagrał świetny mecz ze Stalą Mielec, był motorem napędowym, kiedy graliśmy 10 przeciwko 11. Nie uważam, żeby przeciwko Górnikowi zagrał słabo. W pierwszej miał sytuację, która mogła otworzyć wynik spotkania, ale zabrakło wykończenia akcji. To zawodnik, który potrafi wygrać pojedynki na boisku i to było widać, ale poświęcenie graczy Górnika nie pozwoliło rozwinąć mu skrzydeł. Generalnie mieliśmy kłopoty pod bramką przeciwnika, nie mieliśmy miejsca, brakowało skuteczności i dobrych decyzji.

Czemu zabrakło Jakuba Iskry?

Nie było go, ze względu na stan zdrowia, źle się czuł po czwartkowym treningu. Otrzymał lekarstwa, nasz sztab medyczny zarekomendował, że powinien zostać we Wrocławiu. Wiadomo, w jakich czasach żyjemy, jeśli okazałoby się, że ma wirusa, mogłoby się to rozprzestrzenić w drużynie.

ZOBACZ też: Golla po porażce w Zabrzu